„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Nauka

COP26: Porozumienia i nieporozumienia. Szczyt nie zakończy się tak szybko, jak planowano

Demonstracja klimatyczna w Monachium Demonstracja klimatyczna w Monachium Alexander Pohl / ddp images / Forum / Forum
Trwający od niemal dwóch tygodni szczyt klimatyczny w Glasgow zostanie przedłużony. Po fiasku przedstawionej w środę propozycji porozumienia pojawiła się nowa wersja dokumentu końcowego.

Choć szczyt klimatyczny w Glasgow obfitował w spektakularne deklaracje, wydarzenia i porozumienia – ograniczenie emisji metanu o 30 proc., zatrzymanie wylesiania, porozumienie węglowe, współpraca USA i Chin – żadne z nich nie uniknęło krytyki ze strony specjalistów, naukowców i aktywistów. Porozumienie kończące – najważniejszy dokument każdego szczytu klimatycznego – z pewnością nie będzie w tej kwestii wyjątkiem. Negocjacje wciąż trwają, a po oświadczeniu Aloka Sharmay wiemy, że się przedłużą: szczyt nie zakończy się przed godziną 18:00, tak jak początkowo planowano.

Czytaj także: COP26. Szczyt ostatniej szansy czy szansy zmarnowanej?

Paliwa kopalne kością niezgody. Jak zwykle

Jego pierwsza, opublikowana w środę, wersja przepadła w negocjacjach ze względu na zbyt radykalne – dla niektórych negocjatorów – stwierdzenia dotyczące paliw kopalnych. W czwartek reprezentujący LMCD (Like-Minded Developing Countries), czyli porozumienie grupy państw rozwijających się, Diego Pacheco zażądał wykreślenia z dokumentu rozdziału o mitygacji – łagodzeniu wpływu człowieka na zmiany klimatu. Postanowienia zawarte w tej sekcji dotyczą redukcji emisji gazów cieplarnianych. Są więc kluczowe dla powodzenia osiągnięcia głównego celu porozumienia paryskiego: utrzymania globalnego wzrostu temperatury w granicach 1,5 st. C. Godzą jednak w interesy nie tylko części państw Globalnego Południa, ale również największych emiterów CO2: Chin, Indii, Rosji czy Australii.

Czytaj także: Indie będą neutralne klimatycznie dopiero w 2070?

Tak radykalne żądanie – wykreślenie całego rozdziału z porozumienia końcowego – wywołało zdziwienie i niedowierzanie. Frans Timmermans stwierdził, że rezygnacja z działań mitygacyjnych nie jest możliwa: świat – zarówno finansowo, jak i technologicznie – nie poradzi sobie z adaptacją do warunków będących pochodną wzrostu temperatur powyżej 1,5 st. C. Część komentatorów uznała działania LMCD za wybieg dyplomatyczny w celu osiągnięcia lepszej pozycji negocjacyjnej.

Opublikowana w piątek rano po całonocnych negocjacjach druga propozycja porozumienia wydaje się łagodniejsza, przede wszystkim zaś – co należy odnotować ze smutkiem – mniej jednoznaczna. Szczególną uwagę zwraca rezygnacja z bezprecedensowego wezwania do ograniczenia emisji CO2 oraz wspierania paliw kopalnych poprzez dodanie sformułowań wskazujących na możliwość emisji pod warunkiem używania technologii sekwestracji CO2 oraz dalszego subsydiowania paliw kopalnych w przypadkach uzasadnionych.

Czytaj także: Rzeźnik na zjeździe wegetarian. Polska na COP26 deklaruje odejście od węgla

Będzie fundusz na adaptację do zmian klimatu na Globalnym Południu?

Nie jest to jednak jedyny efekt negocjacji. W stosunku do propozycji ze środy ta piątkowa uległa zmianie w kilku innych istotnych obszarach. Jednym z ważniejszych jest krótszy termin na przedstawienie przez sygnatariuszy deklaracji dt. redukcji emisji. Takie długoterminowe scenariusze działania przewidywało już porozumienie paryskie – piątkowy szkic dokumentu z Glasgow dodatkowo akcentuje ich rolę.

Osobnym zagadnieniem jest niewystarczające finansowanie działań klimatycznych państw Globalnego Południa. Choć w piątkowej wersji porozumienia wykreślono słowo „wielkie” ze sformułowania „wielkie zaniepokojenie”, to jednocześnie na państwa rozwinięte zostało nałożone zobowiązanie podwojenia wydatków na adaptację do zmian klimatu w państwach Globalnego Południa do roku 2025. Pytaniem otwartym pozostaje forma proponowanego wsparcia finansowego. Podczas piątkowych negocjacji pojawiła się propozycja powołania w tym celu specjalnego funduszu. Zapis taki byłby znacznie bardziej precyzyjny niż sformułowania obecne w propozycji porozumienia.

Czytaj także: Indie będą neutralne klimatycznie dopiero w 2070?

Polityka nie na miejscu

Szczyty klimatyczne są elementem polityki międzynarodowej. Nie dziwią więc przedłużające się negocjacje – większość szczytów klimatycznych nie skończyła się o czasie, a ten z 2019 (Madryt) przedłużył się aż do niedzieli do południa. Zdziwienia nie budzą także językowa ekwilibrystyka i dyplomatyczne wybiegi. Już jednak środowa – bardziej radykalna – wersja porozumienia została skrytykowana jako niewystarczająca. W sytuacji, w której sekretarz generalny ONZ mówi, że cel ograniczenia wzrostu temperatur powyżej 1,5 st. C jest „podłączony do aparatury podtrzymującej życie”, ukazuje się raport wskazujący na przewidywany wzrost w granicach 2,4 st. C, a na ulicach Glasgow protestuje 100 tys. osób, które kryzys klimatyczny dotyka w tej chwili bądź dotknie w przyszłości, tak pojmowana „polityka” wydaje się nie na miejscu.

Czytaj także: Czy szczyt klimatyczny zmieni klimat. Co po COP26?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną