Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Nauka

Porażka na punkty

Punktacja czasopism naukowych: skansen i porażka. Do polskich realiów to nie pasuje

Czasopisma impaktowe, czyli wyróżnione w JCR, Journal Citation Reports, mają największą rozpoznawalność na świecie i największą renomę. Czasopisma impaktowe, czyli wyróżnione w JCR, Journal Citation Reports, mają największą rozpoznawalność na świecie i największą renomę. YAYMicro / PantherMedia
Polska punktacja czasopism naukowych, ręcznie sterowana przez polityków, nosi znamiona patologii. Czy stać nas na finansowanie tego skansenu?
Obecny system faworyzuje agresywne „czasopisma oportunistyczne”, czyli zajmujące się wszystkim i o zaskakująco pojemnych, ogólnikowych tytułach („Wody”, „Zwierzęta”, „Zdrowie Planety” itp.).Mirosław Gryń Obecny system faworyzuje agresywne „czasopisma oportunistyczne”, czyli zajmujące się wszystkim i o zaskakująco pojemnych, ogólnikowych tytułach („Wody”, „Zwierzęta”, „Zdrowie Planety” itp.).

Ministerialna punktacja czasopism akademickich jest obecnie podstawowym narzędziem kategoryzacji jednostek i awansów naukowych. Nie pojawiła się na skutek działań ani też dla zaspokojenia ambicji redaktorów lub wydawców, lecz na zlecenie polityczne. Przekłada się bezpośrednio na pieniądze. Chodzi o olbrzymie kwoty dzielone między oceniane jednostki – i jeszcze większe przekazywane międzynarodowym koncernom wydawniczym. Czy odbywa się to uczciwie?

Fakty o impaktach

Polska punktacja czasopism naukowych ewoluowała od 2004 r. i do niedawna wydawała się pewnym konsensem wśród różnych grup interesu reprezentujących odmienne dyscypliny akademickie. Niestety nawet ten niedoskonały, choć stabilny i bazujący na niezależnych i uczciwych kryteriach system został zdemolowany – najpierw przez Jarosława Gowina, a potem Przemysława Czarnka. Ten pierwszy rozpoczął epokę ręcznego sterowania punktami. Otworzył puszkę Pandory, co skończyło się patologią przy tworzeniu list czasopism oraz przyznawaniu nieadekwatnej do pozycji czasopisma punktacji. Zapomniał, że nauka zwana bibliometrią, a zajmująca się m.in. oceną publikacji, ma się dobrze i może służyć za obiektywne narzędzie oceny czasopism.

Jej ojcem był lingwista amerykański Eugene Garfield. To on zaproponował koncepcję cytowania jako podstawę wszystkich ocen bibliometryczych. Jeżeli naukowiec przytacza w literaturze konkretną publikację, to znaczy, że opisane w niej badania miały dla niego znaczenie. Jeżeli zacytowano artykuł w jednym z najlepszych międzynarodowych periodyków, to znaczy, że badania wywarły wpływ na światową naukę. Pozostaje tylko określenie, które czasopisma powinny stanowić punkt odniesienia. Garfield podjął arbitralną decyzję i wytypował listę tytułów. Wszystko to działo się początkowo w założonym przez niego Institute for Scientific Information (ISI) w Filadelfii, a następnie zostało przejęte i kontynuowane przez kolejnych właścicieli Web of Science, czyli Thomson-Reuters, a obecnie Clarivate.

Polityka 21.2024 (3464) z dnia 14.05.2024; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Porażka na punkty"
Reklama