Oziębienie wskutek ocieplenia
Oziębienie wskutek ocieplenia. Skąd te mrozy i pogodowe klincze? Dominują dwa poglądy
Zima meteorologiczna obejmuje miesiące grudzień, styczeń i luty. Obecna zaczęła się u nas tak samo jak większość kilkunastu ostatnich zim: temperaturami znacznie przekraczającymi klimatyczną normę. Tak było przez cały grudzień, który – jak wyliczył IMGW – okazał się aż o 2,3 st. C cieplejszy od średniej wieloletniej. Dodajmy, że jest to średnia z okresu 1991–2020, który był znacznie cieplejszy od wcześniejszych dekad. Wydawało się więc, że reszta zimy będzie równie łagodna, a styczeń i luty pójdą w ślady grudnia. Były podstawy, by się tego spodziewać. Wszak średnia roczna temperatura na globie bije od trzech lat rekordy, zimy w Polsce są z dekady na dekadę coraz cieplejsze, a zeszłoroczny styczeń należał do najcieplejszych w historii pomiarów – przeskoczył normę wieloletnią o 3,2 st. C.
Gdy więc kilka dni po Nowym Roku temperatury w wielu regionach Polski zaczęły pikować, wielu sądziło, że – jak to się często zdarzało w ostatnich latach – wszystko skończy się na kilkudniowym wybryku pogodowym. Tym razem było jednak inaczej. Po pierwszej fali mrozów przyszła druga, a po niej trzecia, najsilniejsza jak dotąd, czyli ta z przełomu stycznia i lutego, gdy temperatura minimalna na Podlasiu i Suwalszczyźnie zjechała w pobliże –30 st. C. W efekcie cały tegoroczny styczeń okazał się w Polsce chłodniejszy od normy o ok. 3 st. C, a od poprzedniego stycznia aż o 6 st. C. Tak wskazują wstępne dane IMGW. Na ten wynik zapracowała głównie północno-wschodnia i centralna część kraju. W zachodniej i południowej Polsce styczniowy atak zimy był o wiele mniej dotkliwy, a mieszkający tam ludzie niekoniecznie będą wspominali tegoroczną zimę jako coś nadzwyczajnego.
Czytaj też: