Pożegnanie z Arktyką
Pożegnanie z Arktyką. To pierwszy taki szlak z Chin do Europy. I fatalna wiadomość dla przyrody
Na pokładzie „Dubai Tower” przypłynęły do Europy baterie litowo-jonowe, systemy magazynowania energii, panele fotowoltaiczne i elektronika. W połowie sierpnia chiński kontenerowiec wypłynął z Ningbo – jednego z największych portów świata, znajdującego się ok. 100 km na południe od Szanghaju. Przed nim było ok. 13 tys. km drogi do angielskiego portu Felixstowe nad Morzem Północnym. Najpierw Cieśnina Beringa, potem Morze Czukockie i kolejne syberyjskie morza, przez które przebiega niedostępny jeszcze parę dekad temu szlak morski zwany Przejściem Północno-Wschodnim. Wszystko przebiegło gładko: 9 września statek dotarł do Anglii, pięć dni później zawinął do Hamburga, a 18 września zacumował na krótko w Gdyni. Teraz wraca do domu.
Chińska jednostka może zabrać ok. 1,5 tys. standardowych kontenerów. Jak na dzisiejszą żeglugę nie jest więc duża – największe takie statki pływające między Azją i Europą przez Kanał Sueski zabierają ponad 20 tys. kontenerów. Jest natomiast przygotowana do żeglugi w lodzie – nie potrzebuje lodołamacza. Po „Dubai Tower” wypłynęły kolejne statki. Ich właściciel – chiński armator Sea Legend Shipping – zaplanował osiem rejsów między sierpniem a październikiem tego roku. Nowo otwarty, pierwszy w historii regularny szlak kontenerowy z Chin do Europy Zachodniej przez Przejście Północno-Wschodnie otrzymał nazwę China-Europe Arctic Express.
Jeden ze statków obsługujących nowe połączenie to „Istanbul Bridge”, mogący zabrać ponad 4 tys. kontenerów. On zna już tę trasę dobrze. We wrześniu 2025 r. wypłynął z Ningbo i po ok. 20 dniach znalazł się w Felixstowe. Na pokładzie miał samochody elektryczne, baterie i panele słoneczne. Rok temu był to eksperyment. Teraz ma być regularną usługą z własnym rozkładem jazdy, oferowaną tym, którzy są zainteresowani jak najszybszym dostarczeniem ładunku do Europy.