Co dalej z kredytami w szwajcarskiej walucie?

Frank z jasnego nieba
Decyzja szwajcarskiego banku centralnego o uwolnieniu kursu franka była dla 550 tys. polskich rodzin spłacających kredyty denominowane w tej walucie po trosze tym, czym dla górników wieść o zamykaniu kopalń.

W pierwszej chwili szok i niedowierzanie, potem pytanie: i co teraz? Szwajcarzy dotychczas bronili swej waluty przed nadmiernym wzmocnieniem, bo szkodzi ono eksportowi. Minimalny dopuszczalny kurs wynosił 1,20 franka za euro; by te granice utrzymać, bank centralny w razie potrzeby kupował obce waluty. Obrona była kosztowna, prawdopodobnie też uznano, że Szwajcaria nagromadziła zbyt duże rezerwy dewizowe.

Decyzja o zniesieniu ograniczeń kursu wstrząsnęła rynkami walutowymi, co zaskoczyło samych Szwajcarów. Na dłuższą metę wciąż przecież zainteresowani są względnym osłabieniem swojej waluty, czemu miała służyć m.in. decyzja o wprowadzeniu wysokich ujemnych stóp procentowych (oznaczających, że do depozytów w szwajcarskich bankach trzeba dopłacać).

Zbyt wysoki kurs franka to zła wiadomość nie tylko dla polskich posiadaczy kredytów, ale i dla szwajcarskiej gospodarki. Ucierpią eksporterzy, przemysł turystyczny, a nawet handel wewnętrzny, bo zaradni Helweci robią teraz zakupy u sąsiadów. Jedni ekonomiści prognozują, że Szwajcarię czeka recesja, inni uspokajają, że ujemne stopy procentowe zrobią swoje, frank przestanie się umacniać.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj