Auta elektryczne na polskich drogach: pieśń przyszłości

E-auto w ślepej uliczce
Rząd PiS zapowiedział rewolucję elektromobilności, ale na rewolucję się nie zanosi, najwyżej na powolną jazdę pod górkę. Martwić się czy raczej cieszyć?
Ekspozycja na japońskich targach CEATEC: elektryczny model Nissana Leaf ładuje akumulator ze stacji zasilanej bateriami słonecznymi umieszczonymi na dachu.
Yoshikazu Tsuno/AFP/EAST NEWS

Ekspozycja na japońskich targach CEATEC: elektryczny model Nissana Leaf ładuje akumulator ze stacji zasilanej bateriami słonecznymi umieszczonymi na dachu.

Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych przemknęła przez Sejm i Senat, jakby miała napęd odrzutowy. Próby dyskusji o niektórych rozwiązaniach zostały ucięte przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego i jego zastępcę od elektromobilności Michała Kurtykę ostrzeżeniami, że jeśli się nie pospieszymy, Polskę czekają kary za niewdrożenie dyrektywy UE w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. Unia promuje transport niskoemisyjny i wymaga, by w każdym kraju właściciele takich aut mogli je zasilać energią elektryczną, gazem ziemnym, a nawet wodorem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj