Polska wymieni rosyjski gaz na amerykański?
Wiara, że Amerykanie będą nam sprzedawali gaz wyjątkowo tanio, bo w Białym Domu tak zdecydowano, a Polska jest ważnym sojusznikiem USA, jest sporą naiwnością.
Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z sekretarzem ds. energii USA Rickiem Perrym.
Kancelaria Prezesa RM

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z sekretarzem ds. energii USA Rickiem Perrym.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało umowę na zakup gazu ziemnego LNG z firmą Cheniere Marketing International. Umowa ma obowiązywać przez 24 lata. To już kolejny kontrakt długoterminowy na dostawy LNG z USA.

Wcześniej PGNiG podpisał umowę z firmą Ventrue Global LNG. Jednak podpisanie kontraktu z Cheniere miało wyjątkowo uroczysty charakter. Odbyło się w Warszawie z udziałem sekretarza ds. energii USA Ricka Perry′ego i prezydenta Andrzeja Dudy. To taki odpowiednik kontraktu jamalskiego z lat 90. Nie tylko ze względu na podobnie uroczysty charakter polityczno-gospodarczej ceremonii, ale i ze względu na długotrwałość obowiązywania. Amerykański gaz ma zastąpić rosyjski, kiedy zakończą się nasze jakiekolwiek kontakty handlowe z Gazpromem.

Pierwsze dostawy gazu z USA już w przyszłym roku

W latach 2019–22 łącznie dotrze do Świnoujścia ok. 0,52 mln ton LNG, czyli ok. 0,7 mld m sześc. gazu po regazyfikacji. W latach 2023–42 łączny wolumen importu osiągnie ok. 29 mln ton (ok. 39 mld m sześc. po regazyfikacji). Oznacza to, że co roku PGNiG będzie kupować 1,95 mld m sześc. gazu. Dziś Polska zużywa ok. 16 mld m sześc.

Również „Gazeta Wyborcza” jest pod wrażeniem i po raz kolejny zacytowała słowa prezesa PGNiG Piotra Woźniaka o tym, że amerykański gaz będzie 20–30 proc. tańszy niż rosyjski. Problem polega jednak na tym, że nie wiemy, ile PGNiG płaci dziś za gaz rosyjski i ile będzie płacił za amerykański. To tajemnica kontraktów. Zresztą w umowach nie zapisuje się konkretnych kwot, a jedynie formułę cenową, czyli metodę wyliczania cen za bieżące dostawy. Trudno przecież, by Amerykanie zgodzili się na formułę „cena Gazpromu minus 20 proc.”.

Czytaj także: Białoruś walczy z Rosją o tańszy gaz i równe traktowanie na wspólnym rynku

Więcej polityki niż energetyki

Taki jest niestety urok analizowania polskiej polityki energetycznej, w której więcej jest polityki niż energetyki. Trudno więc uznać deklaracje prezesa Piotra Woźniaka (byłego ministra gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego) za wiarygodne. Bo jeśli Rosjanie dyktują nam tak skandalicznie wysokie ceny, to dlaczego PGNiG przez ostatnie dwa lata kupował od Gazpromu więcej, niż musiał?

Przypomnijmy: kontrakt jamalski przewiduje, że do 2022 r. Gazprom ma nam dostarczać ok. 10 mld m sześc. gazu rocznie. 80 proc. objęte jest klauzulą take-or-pay, czyli musimy za gaz zapłacić, nawet jeśli go nie odbierzemy; resztę możemy kupić, ale nie musimy. I tak się jakoś dziwnie składa, że PGNiG wykorzystuje również tę dobrowolną pulę, choć mamy już możliwości sprowadzania LNG przez gazoport w Świnoujściu albo tłoczenia z innych kierunków. Te 2 mld m sześc. gazu rocznie to mniej więcej tyle, ile będziemy kupowali od Amerykanów.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną