Rynek

Elon, coś ty zrobił? Musk i kryptowaluty

CEO Tesli Elon Musk. Znów dopuścił się manipulacji, tym razem na rynku kryptowalut? CEO Tesli Elon Musk. Znów dopuścił się manipulacji, tym razem na rynku kryptowalut? Aly Song / Forum
Elon Musk wstrząsnął rynkiem kryptowalut. Najpierw swoimi tweetami wystrzelił kurs bitcoina w kosmos, a potem gwałtownie sprowadził go na ziemię. Ignorancja guru technologii czy kolejna sprytna spekulacja?

Wśród amerykańskich nerdów popularna jest koszulka z wizerunkiem Elona Muska i napisem „WWED?” – akronimem hasła „What Would Elon Do?”, czyli „co zrobiłby Elon?”. To rodzaj żartu nawiązujący do innego akronimu: „WWJD?”, czyli „co zrobiłby Jezus?”, popularnego wśród amerykańskich radykalnych chrześcijan zalecenia, by w każdej sytuacji naśladować Chrystusa.

Czytaj także: Wizjonerzy czy naciągacze?

Elon Musk, apostoł technologicznej religii

Ale może „WWED?” nie jest takim do końca żartem? Wiele osób na świecie traktuje Elona Muska jako apostoła technologicznej religii. Są przekonani, że należy wzorować się na nim i za nim podążać, bo zna drogę. Przecież to on stworzył Teslę, największego na świecie producenta samochodów elektrycznych, i przekonuje, że innych aut świat już nie potrzebuje. To on wysyła rakiety SpaceX na orbitę, a wkrótce skolonizuje Marsa. To za jego sprawą będziemy niebawem z prędkością nadświetlną podróżowali pociągami Hyperloop ukrytymi w rurach.

Elon Musk, celebryta, multimiliarder, guru nowych technologii, ma jeszcze jedną pasję – kryptowaluty. Był nawet podejrzewany, że jest tajemniczym Satoshi Nakamoto, czyli twórcą bitcoina (BTC), najpopularniejszej kryptowaluty, ale temu zaprzecza. Kryptowaluty działają mu jednak na wyobraźnię, więc ogłosił, że kiedy skolonizuje Marsa, a to, jak zapowiada, stanie się niebawem, marsjańskim środkiem płatniczym będą kryptowaluty właśnie. Przy okazji zasugerował, że może będzie to dogecoin, kryptowaluta, która narodziła się jako żart programistów, a dziś za sprawą takich sugestii jak ta Muska jest przedmiotem szaleńczej spekulacji.

Bo nikt nie wie, kiedy Musk mówi poważnie, a kiedy żartuje. Właściwie nie mówi, ale tweetuje, bo Twitter jest jego głównym kanałem komunikacji. Z TT korzysta intensywnie, zwłaszcza nocami, a wiele jego tweetów dotyczy sytuacji na rynku kryptowalutowym. Huśta rynkiem, który wszystko bierze na serio, i kiedy wspomina, że dogecoin może być walutą marsjańską, natychmiast kurs rośnie.

Czytaj także: Pandemia wywołała szał kryptowalutowej spekulacji

Tesla za bitcoiny? Najpierw tak, a potem nie

Jednak to, co Musk robi w przypadku bitcoina, budzi grozę. Oto na początku roku tak zafascynował się drożejącym bitcoinem, że doszedł do wniosku, iż Tesla powinna zainwestować w zakup tej kryptowaluty. Wkrótce spółka zakomunikowała, że za 1,5 mld dol. kupiła 43 tys. BTC (po kursie ok. 34 700 dol.), i handlować e-samochodami, akceptując płatności w BTC. Pomysł był dziwaczny, bo bitcoin słabo sprawdza się jako środek płatniczy i mało kto dziś prowadzi handel w kryptowalucie. Jak wycenić towar w środku płatniczym, którego kurs z godziny na godzinę może zmienić się o kilkanaście procent? Dzieje się tak dlatego, że BTC ma małą płynność – emisja bitcoinów jest limitowana przez algorytm, który czuwa, by nie doszło do inflacji. W obiegu jest tylko niewielka część wyemitowanych dotychczas BTC. Większość od chwili powstania nie zmieniła jeszcze pierwotnych właścicieli. Na dodatek część została bezpowrotnie utracona, gdy okazało się, że właściciele nie mogą odnaleźć haseł dostępu do swoich e-zasobów.

Czytaj także: Szał na kryptowaluty

Hurtowy zakup BTC dokonany przez Teslę jeszcze bardziej nakręcił kurs bitcoina, który przekroczył barierę 50 tys. dol., a potem 60 tys. dol. Wydawało się, że Musk wystrzelił kryptowalutę w kosmos. Spodziewano się, że BTC będzie wchodzić na coraz wyższą orbitę, a tu nagle przyszło twarde lądowanie: Musk oświadczył, że BTC są be, bo dowiedział się, że emisja kryptowaluty wymaga masy energii elektrycznej produkowanej z węgla. I to jest bardzo niedobre dla środowiska, a Tesla została przecież stworzona, by środowisko chronić. „Żeby było jasne, mocno wierzę w kryptowaluty, ale nie mogą one napędzać ogromnego wzrostu zużycia paliw kopalnych, zwłaszcza węgla” – wyjaśnił Musk na TT.

Kosztowna lekcja Elona Muska

Wow! Tego odkrycia dokonanego przez guru nowych technologii chyba nikt się nie spodziewał. Przecież każdy początkujący miłośnik kryptowalut wie, jak one powstają, i ma świadomość, jak olbrzymich ilości energii elektrycznej wymaga ich emisja. Bo bitcoiny rodzą się głównie w tzw. kopalniach kryptowalut, czyli wielkich halach wypełnionych tysiącami specjalistycznych urządzeń komputerowych zwanych koparkami, które wykonują miliardy skomplikowanych obliczeń zadanych przez algorytm sterujący emisją kryptowaluty. Obliczenia nie mają specjalnego znaczenia poza jednym – mają jak najbardziej obciążyć moce obliczeniowe urządzeń, by nowe bitcoiny nie powstawały za szybko. Ta koparka, która ustali właściwe rozwiązanie, ogłasza je w sieci, a wtedy pozostałe dokonują sprawdzenia wyniku i jeśli jest poprawny, dopisują kolejny blok do cyfrowego łańcucha, który jest dowodem własności i gwarantem niepodrabialności cyfrowej waluty.

A ponieważ coraz więcej coraz bardziej wydajnych maszyn próbuje kopać bitcoiny, algorytm stawia coraz trudniejsze zadania, których rozwiązanie pochłania coraz więcej energii. Dziś system walutowy BTC zużywa w ciągu roku ok. 117 TWh energii, czyli mniej więcej dwie trzecie tego, co konsumuje cała polska gospodarka. Duża część bitcoinów kopana jest w Chinach, gdzie tak jak w Polsce króluje węgiel, nic więc dziwnego, że kopanie BTC powoduje ogromną emisję CO2.

Okazuje się, że tego wszystkiego Elon nie wiedział i kiedy się dowiedział, przeżył katharsis.

Co się opłaca Tesli?

Oczywiście katharsis Elona oznaczało katastrofę dla bitcoina, którego kurs zaczął spadać. No ale – wiadomo – nauka musi kosztować. A nauka multimiliardera jest wyjątkowo droga. Tyle że analitycy obserwujący Teslę zaczęli się zastanawiać, czy aby cała zabawa Muska z bitcoinem nie była pomysłem na spekulacyjny zysk. Okazało się, że kiedy Muskowi udało się wywindować kurs kryptowaluty, Tesla szybko sprzedała cześć swoich bitcoinowych zapasów. Lektura raportu z pierwszego kwartału 2021 r. pokazuje, że Tesla osiągnęła 272 mln dol. przychodów ze sprzedaży bitcoinów. 59-procentowe przebicie. Pogratulować.

Tesla ma jeszcze w kasie bitcoiny kupione za 1,3 mld dol., warte ok. 2 mld dol. Okazało się, że Tesli bardziej opłaca się handlować kryptowalutami niż samochodami elektrycznymi. Nie trzeba budować wielkich fabryk. Wystarczy Twitter i elokwentny Elon, który z Twitterem się nie rozstaje.

Właśnie w weekend wykonał kolejny numer. Kiedy jeden z analityków napisał: „Bitcoinerzy zaczną pluć sobie w brodę w następnym kwartale, kiedy dowiedzą się, że Tesla sprzedała resztę swoich zasobów bitcoina”, Musk skomentował to jednym słowem: „indeed” (faktycznie). I kurs BTC zjechał o 10 proc.

Czytaj także: Elon Musk, piąte koło u Tesli?

Muskowi grozi kara za manipulację kursem BTC

To nie jest pierwszy taki numer Elona. Już kilka lat temu za manipulowanie kursem Tesli amerykański nadzór giełdowy SEC wszczął przeciw Muskowi postępowanie. Skończyło się ugodą i karą 20 mln dol. oraz zakazem pełnienia obowiązków prezesa spółki. SEC pouczył Muska o ciążących na nim obowiązkach: „Obowiązki te obejmują potrzebę skrupulatnego i ostrożnego traktowania prawdziwości i dokładności oświadczeń składanych inwestorom, niezależnie od tego, czy oświadczenia te są składane w tradycyjnych formach, takich jak informacja prasowa, czy też mniej formalnymi metodami, takimi jak Twitter lub inne media społecznościowe”.

Nie wiadomo jeszcze, jak SEC potraktuje sprawę kryptowalutowych tweetów Muska. Niewykluczone, że się nimi zajmie, bo już przy poprzedniej sprawie przypomniał mu, że „ani status celebryty, ani reputacja innowatora technologicznego nie zwalnia z federalnych przepisów dotyczących papierów wartościowych”.

Czytaj także: Łatwy zarobek na bitcoinach? Naiwnych nie sieją

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Zanim padły strzały II. Czarna wołga i tajemnicze fiolki pod kopalnią „Sosnowiec”

Jesienią 1981 r. w tłum górników kopalni „Sosnowiec” poleciały fiolki z duszącą substancją. Sprawców do dzisiaj nie znaleziono. Także motyw pozostaje niejasny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że celem było wywołanie wrzenia w kraju i sprowokowanie siłowej konfrontacji.

Jan Dziadul
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną