Rynek

Karuzela z ulgami. Co z tym Polskim Ładem? Kto zyska, kto straci?

Kto zyska, a kto straci na Polskim Ładzie? Kto zyska, a kto straci na Polskim Ładzie? Towfiqu barbhuiya / Unsplash
Czy to koniec zmian w zmianach w podatkach? Zapewne nie. Projekt został już przyjęty przez Sejm, a teraz czekają go prace w Senacie. Ile składek zapłacimy w przyszłym roku? Być może dowiemy się tego dopiero... w styczniu, oglądając wypłatę.

Na ostatniej sejmowej prostej pakiet zmian w podatkach obrósł w kolejne ulgi i wyłączenia, tym razem dla osób w wieku emerytalnym i niektórych przedsiębiorców. Wraz z kolejnymi zmianami spada zrozumienie (a więc potencjalnie i poparcie) dla Polskiego Ładu, bo kto nie ma ochoty przekopywać się przez gąszcz przepisów, nie wie już, czy zyska, czy straci.

Zerowy PIT. Bonus za pracę

PIT-O dla (nie)emerytów to akurat zmiana, która była zapowiadana podczas pierwszej prezentacji Polskiego Ładu jeszcze w maju, potem jednak nie znalazła się w projekcie ustawy. Osoby, które osiągną ustawowy wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn), ale nie zaczną pobierać świadczenia z ZUS, tylko pozostaną w pracy, otrzymają dodatkową ulgę w wysokości 85 tys. zł.

W przypadku rozliczających się według skali podatkowej (a więc pracowników, zleceniobiorców i części przedsiębiorców) oznacza to, że nie zapłacą podatku od 115 tys. zł swojego dochodu. Rozwiązanie ma zachęcać do dłuższej aktywności zawodowej i opóźniania momentu rozpoczęcia pobierania świadczenia z ZUS. Ma to być z korzyścią i dla systemu emerytalnego (wzrost liczby płacących składki), i samych emerytów – im później zaczną pobierać emeryturę, tym wyższa ona będzie.

Jak skuteczna okaże się ta zachęta? Na pewno będzie to atrakcyjna opcja dla dobrze zarabiających specjalistów, choćby lekarzy, kadry zarządzającej itp., którzy i tak nie zamierzali rezygnować z pracy z dniem 60./65. urodzin – wzrosną ich dochody na rękę, a dzięki dodatkowym latom składek odprowadzanych od wysokich zarobków wzrośnie też odczuwalnie ich przyszła emerytura. Jednak im niższe zarobki, tym ta zachęta jest mniej atrakcyjna, bo bardziej opłacalne wydaje się łączenie pensji (nawet opodatkowanej) z emeryturą. Większość ludzi nie jest skłonna do kalkulacji uwzględniających dłuższą perspektywę czasową i zamiast wyliczeń, ile mogą zyskać po X latach dodatkowej pracy i odprowadzania składek, wybiorą znaczną korzyść w portfelu tu i teraz.

Czytaj też: Polski Ład, czyli podatkowe monstrum

85 tys. zł. Nieprzypadkowa kwota

Na marginesie warto przyjrzeć się wysokości tej ulgi, bo nie jest przypadkowa. Kwota 85 tys. zł pojawia się też we wprowadzonej kilka dni wcześniej poselską poprawką uldze dla rodziców czwórki dzieci. Do 85 tys. zł nie są opodatkowane też dochody osób do 26. roku życia (tzw. zerowy PIT dla młodych, wprowadzony pod koniec 2019 r. w ramach „piątki Kaczyńskiego”). 85 tys. zł rocznie to wysokość I progu podatkowego (powyżej tej kwoty dochody opodatkowane są wyższą stawką, 32 proc.), co stanowi logiczną cezurę dla ulg.

Ale… w tym samym projekcie ustawy zawarto podniesienie progu podatkowego z 85 do 120 tys. zł rocznie od 2022 r. W rezultacie więc ulgi te będą się wyczerpywać wcześniej, niż podatnik osiągnie II próg podatkowy, przyjmowany za miarę zamożności. To nieuchronna konsekwencja przyjętej metody prac nad przepisami podatkowymi – na szybko, przy ograniczonych konsultacjach.

Czytaj też: Dostaniemy po kieszeni. Polski Ład nie podoba się Polakom

Kontrowersyjna ulga dla przedsiębiorców

Więcej zamieszania w przestrzeni publicznej wywołała druga zmiana: objęcie tzw. ulgą dla klasy średniej dochodów nie tylko z umowy o pracę, ale również z prowadzonej działalności gospodarczej. Ulga ta to algorytm obniżający podatek dla osób zarabiających pomiędzy 5,7 a 11,1 tys. zł miesięcznie, tak aby w wyniku wprowadzonych zmian (brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku) ich łączne obciążenia pozostały na tym poziomie co w 2021 r.

W pierwotnym projekcie ulga ta dotyczy tylko dochodów z umowy o pracę lub stosunku pracy, nie obejmuje np. wynagrodzenia ze zleceń. Najnowsza poprawka rozszerza ją na dochody z prowadzonej działalności gospodarczej, ale tylko jeśli jest ona opodatkowana według skali podatkowej, a nie podatkiem liniowym. Skalę wybierają zaś przede wszystkim przedsiębiorcy o niższych dochodach, nieprzekraczający II progu podatkowego.

Ponieważ dowiedzieliśmy się o tym z wpisów na Twitterze, a nie poprzez lekturę przepisów z uzasadnieniem, można było w pierwszej chwili odnieść wrażenie, że ulga obejmie również płatników podatku liniowego, co stałoby w rażącej sprzeczności z ogólną narracją autorów zmian w podatkach, przedstawiających „liniowców” jako wykorzystujących luki w przepisach do niezgodnego z poczuciem sprawiedliwości obniżenia obciążeń podatkowo-składkowych. Opowieść ta jest oczywiście drastycznym spłyceniem tematu – liniowy podatek i możliwość opłacania składek na ZUS o stałej wysokości zostały wprowadzone jako rekompensata wyższego ryzyka i niepewności, z którymi zmagają się przedsiębiorcy, a o które nie muszą się martwić pracownicy etatowi, pewni, że kolejnego miesiąca na ich konto wpłynie stałej wartości pensja, a w razie bankructwa ich firmy stracą źródło dochodów, ale nie swój majątek. Konsekwencją źle zakomunikowanej poprawki była krótkotrwała burza w szklance wody, a jeszcze kilka dni później na niektórych portalach informacyjnych można było znaleźć nieprawidłowe informacje.

Czytaj też: Mieszkaniowy Bezład. Rząd chce zarobić na wynajmujących

Ile podatków zapłacimy?

Czy to koniec zmian w zmianach w podatkach? Zapewne nie. Projekt został już przyjęty przez Sejm, ale teraz czekają go prace w Senacie, a tam poprawki mogą zgłaszać i senatorowie opozycyjni, i popierający rząd. W październiku izba zbiera się dwa razy, można się więc spodziewać, że podatkowy (nie)ład powróci do Sejmu na przełomie października i listopada, a tam posłowie wybiorą, które z poprawek zachować.

Ile podatków zapłacimy w przyszłym roku? Tego dowiemy się najwcześniej w połowie listopada, a być może dopiero oglądając styczniową wypłatę, bo nie można wykluczyć, że spośród prawie 300 stron przepisów i garści dosztukowanych poprawek znajdzie się coś, co umknęło nawet najbardziej uważnym czytelnikom.

Czytaj też: Podatki według PiS. Ani progresji, ani sprawiedliwości

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.

Mariusz Herma
19.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną