Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

WIBOR nieważny? Nie tak szybko

Katowicki sąd okręgowy nie „unieważnił” wskaźnika WIBOR ani nie usunął go z umowy kredytowej, a jedynie niejako go „zawiesił” na czas trwania procesu. Katowicki sąd okręgowy nie „unieważnił” wskaźnika WIBOR ani nie usunął go z umowy kredytowej, a jedynie niejako go „zawiesił” na czas trwania procesu. freedomtumz / PantherMedia
W spłacających kredyty hipoteczne w złotych wstąpiła nadzieja na znaczny spadek rat. Pomóc miałaby jednak nie Rada Polityki Pieniężnej, a sądy. Zwłaszcza ten w Katowicach, który wydał właśnie ważne postanowienie. Jednak na mówienie o rewolucji stanowczo za wcześnie.

Wbrew pierwszym obiegowym komentarzom katowicki sąd okręgowy nie „unieważnił” wskaźnika WIBOR ani nie usunął go z umowy kredytowej. Jednak wydane na początku listopada postanowienie, o którym głośno od wczoraj, i tak zasługuje na uwagę. Na czas trwania procesu sąd zdecydował o obniżeniu oprocentowania spornego kredytu. Osoba spłacająca go, która pozwała bank, ma nadal płacić raty, ale odsetki zostały ustalone na poziomie zaledwie 2,19 proc. To tyle, co marża spornego kredytu. Usunięty, a właściwie zawieszony został wskaźnik WIBOR, wynoszący dziś 7,40 proc. (dla WIBOR3M) lub 7,60 proc. (dla WIBOR6M). Co to oznacza w praktyce?

Czytaj także: Amunicja RPP się wyczerpuje. Zostają już tylko drastyczne rozwiązania

1,7 tys. zamiast 6,7 tys.

Osoba skarżąca bank (chodzi prawdopodobnie o ING) będzie, według informacji z obsługującej ją kancelarii, płacić na razie ratę w wysokości zaledwie 1,7 tys. zamiast dotychczasowych 6,7 tys. zł. To efekt drastycznego obniżenia oprocentowania do poziomu marży. Nie jest to jednak żaden wyrok, a tylko tzw. zabezpieczenie na czas trwania procesu. Sąd nie usunął wskaźnika WIBOR z umowy kredytowej, co jest celem pozwu, ale na razie niejako go „zawiesił”. Wszystko zależy od wyroku, a do niego droga zapewne jeszcze daleka, bo nawet gdyby był korzystny, bank z pewnością złoży apelację.

Dlaczego WIBOR powinien być usuwany z umów?

Adwokaci widzą dwa powody, dla których WIBOR powinien być usuwany z umów kredytowych. Pierwszy to fakt, że banki w sposób niewystarczający informowały klientów o ryzykach związanych ze zmienną stopą procentową. Mówiąc wprost, kredytobiorcy zostali wprowadzeni w błąd. A drugi argument to sama konstrukcja WIBOR-u. Teoretycznie jest on wyliczany w oparciu o transakcje międzybankowe, podczas których instytucje pożyczają sobie pieniądze. W praktyce takich transakcji jest obecnie bardzo mało, a poziom WIBOR wcale nie odpowiada temu, ile banki kosztuje dostęp do kapitału.

Czytaj także: WIRF, WIRD, WRR czy... POLONIA. Rynek wybiera następcę WIBOR-u

Prawdziwe trzęsienie ziemi w systemie finansowym

Na razie trudno powiedzieć, po czyjej stronie stanie katowicki sąd. Jednak już sam fakt, że pozew przyjął i wydał na razie postanowienie bardzo korzystne dla kredytobiorczyni , powinien mocno zaniepokoić nie tylko banki. Usuwanie WIBOR-u z umów kredytowych spowodowałoby prawdziwe trzęsienie ziemi w całym systemie finansowym i pogrążyłoby większość, jeśli nie wszystkie działające u nas banki. Skutki dla sektora okazałyby się dużo poważniejsze niż seryjne unieważnienie przez sądy umów frankowiczów, które część banków wpędziło w poważne tarapaty. Co ważne, w tym przypadku nie chodzi o unieważnienie umowy kredytu złotowego (nie miałoby to sensu dla klienta), tylko po prostu o znaczące obniżenie rat. Bez wskaźnika WIBOR pozostaje sama marża (najczęściej ok. 1,5–2 proc,), a kredyt spłacany jest dalej.

Czytaj także: Politycy chcą ulżyć kredytobiorcom. Czy są na to szanse?

Banki mają zapewne nadzieję, że zanim sądy wydadzą pierwsze wyroki w sprawie kredytobiorców złotowych, wskaźnik WIBOR zostanie zastąpiony przez WIRON. Będzie można go stosować już od przyszłego roku. Ma on być bardziej przejrzysty i pozbawiony kontrowersji WIBOR-u. Wszystko jednak zależy od sędziów. W przypadku kredytów frankowych na początku większość wyroków była korzystna dla banków, potem zaczęły się próby tzw. odfrankowienia kredytów, aż w końcu standardem stało się unieważnianie umów. Ten argument może działać na korzyść kredytobiorców złotowych. Czują się oni dzisiaj niesprawiedliwie traktowani, gdy widzą, jakie korzyści odnoszą frankowicze z unieważniania umów.

Trudniej niż z kredytami frankowymi

Jednak przy tworzeniu analogii trzeba zachować dużą ostrożność. W przypadku kredytów frankowych mamy do czynienia z klauzulami abuzywnymi, czyli niedozwolonymi. Zaś przy kredytach złotowych trzeba najpierw udowodnić albo wprowadzenie przez bank klienta w błąd (chodzi o mechanizm zmiennej stopy procentowej), albo wykazać, że sam WIBOR jest sprzeczny z obowiązującym prawem. Ani jedno, ani drugie nie wydaje się proste, więc na razie lepiej zachować spokój i nie robić sobie być może niepotrzebnych nadziei. Przed nami nerwowe miesiące, a być może lata. WIBOR-owa burza dopiero nadciąga – jeśli się rozpęta, jej skutki dla całej gospodarki nawet trudno sobie wyobrazić, bo przecież o ten wskaźnik oparte są nie tylko kredyty hipoteczne.

Czytaj także: Frankowa saga trwa. TSUE znów po stronie klientów banków

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną