Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Podwyżki dużej prędkości

Ceny biletów kolejowych rosną szybciej od inflacji. Jaka jest w tym kalkulacja?

Pasażerom pozostaje przy planowaniu podróży zachowywać się jak w sklepach, przeliczając ceny i kalkulując, co się bardziej opłaca. Pasażerom pozostaje przy planowaniu podróży zachowywać się jak w sklepach, przeliczając ceny i kalkulując, co się bardziej opłaca. Łukasz Rayski
Gdy w wielu krajach Europy jazda koleją tanieje, u nas ceny biletów rosną szybciej niż inflacja. Jaka w tym jest kalkulacja? Dlaczego rządzący nie bardzo się przejmują akurat losem tych pasażerów?
W trzecim kwartale tego roku zaledwie 62 proc. pociągów spółki PKP było punktualnych.Aleksander Kalka / Zuma Press/Forum W trzecim kwartale tego roku zaledwie 62 proc. pociągów spółki PKP było punktualnych.

PKP Intercity podnosi ostro ceny biletów zarówno w przypadku pociągów Express InterCity i Express InterCity Premium (najczęściej to składy Pendolino), jak i Twoje Linie Kolejowe oraz InterCity. Te pierwsze drożeją średnio aż o 18 proc., czyli szybciej nawet od rocznej inflacji wyliczanej przez GUS. Zaś w porównaniu z początkiem 2022 r. taryfy poszły w górę łącznie o niemal jedną trzecią. Maksymalna cena na trasach z Warszawy do Gdańska, Krakowa czy Katowic wynosi już 199 zł w klasie drugiej i aż 304 zł w klasie pierwszej. O zawrót głowy mogą przyprawić koszty podróży w przypadku najdłuższych połączeń Pendolino. Na przykład bilet z Krakowa do Kołobrzegu bez rabatów oznacza wydatek 264 zł w klasie drugiej i 404 zł w pierwszej.

Pociągi EIC i EIP muszą zawsze na siebie zarobić. Spółka PKP Intercity uruchamia je bez dotacji, na własny rachunek. Może zatem dowolnie ustalać ceny. Dużo większe kontrowersje budzą ogromne podwyżki cen w przypadku składów IC i TLK (dawniej nazywano je pospiesznymi), bo te są dotowane z budżetu państwa. Mimo to w ostatnim czasie bilety także w tym przypadku drożały szybko: najpierw o 15 proc. rok temu, a teraz o kolejne 12 proc. Podróż z Krakowa do Poznania kosztuje teraz nawet 85 zł, a z Wrocławia do Gdańska 88 zł. Łódź i Warszawę dzieli tylko 130 km, ale pokonanie takiego dystansu koleją to 46 zł. Dopiero gdy rozpętała się medialna i polityczna burza, rzecznik PiS Rafał Bochenek obiecał sprawdzić w spółce PKP Intercity, kontrolowanej przez rząd, dlaczego bilety aż tak drożeją. Jednak na zamrożenie taryf, co postuluje w Sejmie klub Lewicy, nie ma co liczyć. Co najmniej z dwóch powodów.

Pierwszym są doświadczenia spółki PKP Intercity z ubiegłego roku. Mimo wprowadzonych w styczniu podwyżek i likwidacji popularnego biletu weekendowego pasażerowie jak dotąd nie obrazili się na kolej.

Polityka 4.2023 (3398) z dnia 17.01.2023; Rynek; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Podwyżki dużej prędkości"
Reklama