Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Co nam państwo zbuduje

Dlaczego mamy tak mało mieszkań komunalnych? Wiele stoi pustych. „Żyjemy w świecie fikcji”

Nowo powstałe osiedle z mieszkaniami komunalnymi w Kłodzku Nowo powstałe osiedle z mieszkaniami komunalnymi w Kłodzku Wojciech Kozioł / Forum
Rozmowa z Tomaszem Lewandowskim, wiceministrem rozwoju i technologii, o tym, jak uzdrowić budownictwo komunalne oraz ile dostępnych cenowo mieszkań naprawdę powstanie.
Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologiiPiotr Skórnicki/Agencja Wyborcza.pl Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii

CEZARY KOWANDA: Na początku lat 90. mieliśmy 2 mln mieszkań komunalnych. Teraz, jak wynika z danych GUS, zaledwie ok. 750 tys., a zasiedlonych jest jeszcze mniej, bo 680 tys. Dlaczego tak mało?
TOMASZ LEWANDOWSKI: Bardzo wiele zostało przez samorządy sprzedanych, często za niewielką część rzeczywistej wartości. Gminy tłumaczyły przez lata, że nie mają środków na remonty, więc z ich punktu widzenia najlepiej się pozbyć takich mieszkań. Bardzo źle oceniam taką politykę wyprzedaży zasobu komunalnego. Nie da się tych decyzji cofnąć, ale chodzi przynajmniej o to, żeby nie kontynuować tej wyprzedaży.

Teraz Lewica, której jest pan członkiem, chce zakazać gminom sprzedaży takich mieszkań z rabatami dla dotychczasowych najemców.
Tak, bo dzisiaj nie można już tłumaczyć się brakiem pieniędzy. Samorządy mają szansę dostać nawet 85 proc. środków potrzebnych na remonty kamienic i pustostanów. Podstawowy argument za wyprzedażą takich lokali zatem zniknął. A dlaczego tak wiele mieszkań należących do samorządów stoi pustych? To przede wszystkim kwestia skutecznego zarządzania – zwalniany lokal powinien w ciągu maksymalnie kilkudziesięciu dni być ponownie zasiedlony. Przykład Poznania pokazuje, że to możliwe.

Jednak samorządy w większości patrzą na mieszkania komunalne jak na problem. Trzeba je nie tylko remontować, ale jeszcze zmagać się z niepłacącymi lokatorami.
Tymczasem gminy powinny traktować takie lokale nie jako obciążenie, a jako szansę na rozwój. Dzięki nim mogłyby ściągać do siebie pracowników, których brakuje – na przykład nauczycieli czy pielęgniarki. Oczywiście trzeba przy tym prowadzić mądrą politykę czynszową. Empatia nie może oznaczać naiwności i pobłażliwości dla tych, którzy mimo naprawdę niewielkich opłat nie chcą ich ponosić.

Polityka 15.2026 (3559) z dnia 07.04.2026; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Co nam państwo zbuduje"
Reklama