Podatek od chińszczyzny
Podatek od chińszczyzny. Polskie sklepy tracą miliardy. Trzy euro zatrzymają Temu i Shein?
Trzy euro, czyli ok. 13 zł – tyle dopłacimy już od lipca za zakupy na coraz popularniejszych chińskich platformach zakupowych. To mocno spóźniona reakcja Unii Europejskiej na zalew naszego kontynentu paczkami z Temu, Shein i AliExpress. W 2022 r. do wszystkich państw Wspólnoty trafiło 1,4 mld paczek spoza Unii o deklarowanej wartości poniżej 150 euro każda. Ponad 90 proc. takich przesyłek nadano w Chinach. W 2024 r. tanich paczek napływających do Unii było już 4,6 mld, a w ubiegłym roku aż 5,9 mld. Zgodnie z dotychczasowymi przepisami takie przesyłki są zwolnione z cła, jeśli ich wartość podana przez nadawcę nie przekracza właśnie owych 150 euro.
Ten przepis miał uprościć procedury, ale dla chińskich platform okazał się prawdziwym błogosławieństwem. Znaczna część produktów zamawianych przez europejskich klientów w Chinach jest rzeczywiście warta mniej niż 150 euro. A jeśli nawet trafi się droższy artykuł, zazwyczaj w deklaracjach celnych jego wartość jest zaniżana, aby zmieścić się pod korzystnym progiem. Korzystnym dla chińskiego sprzedawcy i europejskiego kupującego, ale już nie dla europejskich sklepów internetowych i przemysłu.
– W skali roku do Polski trafia ok. 100 mln paczek z Chin. Według szacunków branżowych polskie sklepy internetowe tracą w ten sposób rocznie od 6,5 do 8,8 mld zł. To pieniądze, które Polacy wydaliby przede wszystkim w polskich sklepach internetowych, gdyby nie mieli dostępu do chińskich platform – podkreśla Sebastian Błaszkiewicz, dyrektor ds. doskonalenia sprzedaży w Univio.
Czytaj też: 13 zł zatrzyma Temu i Shein? Tyle – i więcej – do chińskich paczek dopłacimy w 2026 r.