Miś na baterie
Zapomnijcie o Izerze, rząd Tuska ma swój projekt. Ponoć sukces gwarantowany. Serio?
„Izera to był program wirtualny, który nie wyszedł poza prezentacje w PowerPoincie i makiety aut. Wydaliśmy na to kilkaset milionów złotych” – tak Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, komentował w TVP Info dokonania poprzedników. Było to wkrótce po podpisaniu przez podległą mu państwową spółkę ElectroMobility Poland (EMP) umowy o partnerstwie technologicznym i strategicznym z tajwańskim koncernem Hon Hai Technology Group, szerzej znanym jako Foxconn. Partnerstwo zakłada stworzenie spółki joint venture, w której EMP będzie udziałowcem większościowym.
Polacy wybudują w Jaworznie fabrykę aut elektrycznych, Foxconn zaś, a dokładniej Foxtron, czyli motoryzacyjna odnoga tajwańskiego konglomeratu technologicznego, zajmie się stworzeniem rodziny e-aut (EV) dostosowanych do wymagań rynku polskiego i europejskiego. W dogadywaniu się z Foxconnem obok ministra Balczuna zaangażowani byli wiceministrowie rozwoju Michał Jaros oraz Michał Baranowski, a także wiceminister środowiska Krzysztof Bolesta.
Tajwańczyk potrafi
„Gotowość do transferu technologii, budowania własnego know-how umożliwiającego w przyszłości projektowanie i rozwój samochodów elektrycznych w polskim ośrodku R&D [badań i rozwoju], a także możliwość zaangażowania lokalnych dostawców, stanowiło istotny wyróżnik tajwańskiej firmy” – wyjaśniał Cyprian Gronkiewicz, prezes EMP. Azjatycki wspólnik ma wnieść do spółki zarówno technologię, jak i kapitał. Polska strona oferuje grunt i infrastrukturę pod inwestycję oraz kapitał, czyli 4,5 mld zł pochodzące z Krajowego Planu Odbudowy, plus 0,8 mld zł z Funduszu Reprywatyzacji (dochody z prywatyzacji niegdyś gromadzone na zaspokojenie roszczeń reprywatyzacyjnych). Brakujące środki mają być pozyskane z rynku komercyjnego, czyli po prostu pożyczone, bo zabawa w elektromobilność nie jest tania.