Volkswagen bęc
Volkswagen bęc. Najlepiej sprzedają się im kiełbaski, nie auta. Czy polskie zakłady przetrwają kryzys giganta?
Zagadka: jaki produkt koncernu Volkswagen sprzedaje się najlepiej? Odpowiedź wielu miłośników motoryzacji może zaskoczyć: Volkswagen currywurst. Cóż to za dziwna marka auta? Nie, tu nie chodzi o auto, ale… kiełbaski o smaku curry. W 2024 r. koncern sprzedał ich 8,6 mln sztuk, w 2025 r. zdecydowanie więcej, choć wciąż brak dokładnych danych.
Volkswagen currywurst to nie jest niemiecki odpowiednik parówek Skolima, czyli triku marketingowego, ale pełnoprawny produkt koncernu, wytwarzany od 1971 r. w macierzystym zakładzie VW w Wolfsburgu według pilnie strzeżonej receptury. Kiełbaski, określane jako „oryginalna część Volkswagena”, w katalogu figurują pod numerem 199 398 500 A. Produkowane początkowo z myślą o fabrycznej kantynie, z czasem zyskały ogólnoniemiecką sławę i dziś są dostępne także w supermarketach. W opcji z Volkswagen Gewürzketchup, czyli firmowym ketchupem. Są także eksponowane w AutoMuseum Volkswagen jako niezbywalne dziedzictwo marki.
Czytaj też: Auto na lata albo na minuty. Coraz częściej wolimy wynająć, zamiast kupić blaszane cacko
Sytuacja więcej niż krytyczna
Niemiecka prasa żartuje, że jeśli tak dobrze koncernowi z Wolfsburga wychodzi produkcja spożywcza, to może niech się na niej skoncentruje, bo z samochodami idzie mu ostatnio gorzej. W ubiegłym tygodniu prezes Grupy VW Oliver Blume, w wywiadzie opublikowanym w firmowym intranecie, określił sytuację jako „bardziej niż krytyczną”. I choć VW osiąga zyski, to są one niewystarczające, by zapewnić stabilne finansowanie przyszłych inwestycji. Bez nich koncern nie przetrwa.