Dolewanie oleju do ognia
Donald Tusk nie wytrzyma i mimo wszystkich wątpliwości obniży akcyzę na paliwo.

Bardzo bym się cieszył, gdyby akcyza paliwowa została obniżona. Konieczność płacenia coraz wyższych rachunków na stacjach benzynowych wkurza mnie tak jak wszystkich kierowców. W ogóle marzą mi się niższe podatki, bo sytuacja, w której każdego roku przez blisko sześć miesięcy muszę się trudzić dla fiskusa, a dopiero potem dla siebie, też jest irytująca i nie motywuje do pracy. Ale rozumiem ministra Rostowskiego, który twardo mówi „nie”, gdy słyszy żądanie zmniejszenia akcyzy, choć sypią się na niego oskarżenia, że jest leniem i wrogiem narodu. Na jego miejscu robiłbym tak samo. W końcu to nie on wymyślił i zapisał w budżecie tysiące mniej lub bardziej sensownych powodów do wydawania publicznych pieniędzy. Jego zadaniem jest znalezienie na te wydatki pokrycia. Rezygnując z kilku miliardów akcyzy musiałby je zdobyć gdzie indziej. Dobrze jest czasem uświadomić sobie, że państwo może i jest świętym Mikołajem, ale takim który rozdaje prezenty kupowane za nasze pieniądze.

Nie mam pretensji do rządu, że nie chce rozmawiać o podatku od paliw. Mam pretensję, że nie chce rozmawiać o podatkach w ogóle. Na przykład o tak potrzebnej reformie finansów publicznych. To dziś już puste hasło. Warto więc przypomnieć, że kiedy minister Rostowski jak lew walczy w obronie kilku miliardów wpływów akcyzowych, rząd wywiesił białą flagę w sprawie reformy KRUS. Budżet niemal w całości finansuje system opieki emerytalnej i zdrowotnej mieszkańców wsi, niezależnie od zamożności beneficjentów. Idzie na to kilkanaście miliardów złotych. Także z podatków od paliw. Wielka zapowiadana reforma kończy się właśnie nic nieznaczącymi kosmetycznymi zmianami.

Zamiast słuchać rozważań, jak akcyza wpływa na ceny na stacjach paliw, chciałbym dowiedzieć się, jaka w ogóle jest logika polityki akcyzowej państwa. Bo na razie nie widzę żadnej. Najnowszy pomysł Ministerstwa Finansów, by po raz kolejny podnieść akcyzę na autogaz, a w efekcie jeszcze bardziej nakręcać popyt na olej napędowy, którego brakuje, jest tego najlepszym przykładem. To będzie dolewanie oleju do ognia.

Komentatorzy polityczni są zgodni, że Donald Tusk nie wytrzyma i mimo wszystkich wątpliwości obniży akcyzę na paliwo. Podpowiadają mu to eksperci od politycznego marketingu. Od rachunku wpływów i wydatków budżetowych ważniejsze okażą się zyski i straty polityczne oraz spadające słupki poparcia. Polityka gospodarcza jest dziś bowiem w coraz większym stopniu dziełem spin doktorów i ekspertów od politycznego marketingu. I o to mam pretensję największą.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj