Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Nie przepłacajmy za euro

By wprowadzić euro, konieczna jest poprawka konstytucyjna. Czy dojdzie przy tej okazji do politycznych targów?

Prezydent Lech Kaczyński zmienia zdanie o wprowadzeniu w Polsce euro co kilka dni, i tak już zostanie, bo duża część elektoratu PiS, ta związana z Radiem Maryja, jest euro przeciwna. Jarosław Kaczyński reprezentuje radiomaryjne poglądy wprost, a prezydent jako „apolityczna” głowa państwa w wersji bardziej cywilizowanej. Ale to różnica taktyczna. Jednocześnie obaj muszą zdawać sobie sprawę, że za euro opowiada się większość społeczeństwa, podobnie jak za ratyfikacją traktatu lizbońskiego. Ale nie chcą do tego przykładać ręki, aby mieć w Toruniu czyste papiery. Stąd forsują referendum w kwestii akcesu do Eurolandu w 2012 r. nie tyle w nadziei na jego wygranie, lecz dlatego, aby umyć ręce i przejść do rzeczy bardziej dla nich konkretnej, czyli zmian w konstytucji.

Poprawka konstytucyjna jest konieczna, aby euro ostatecznie wprowadzić. Kaczyńscy liczą na to, że zdeterminowany Tusk, po korzystnym referendum, dla świętego spokoju zgodzi się przy tej okazji – w pakiecie – na ich projekty zmian, które dzisiaj Platforma odrzuca. Może to być m.in. przymusowa kastracja, zbiorcze odebranie części praw obywatelskich byłym funkcjonariuszom PRL, tzw. otwarcie IPN, ale też zapewne inne propozycje tyczące ustroju państwa, które właśnie prezes PiS przygotowuje w prezydenckiej willi w Klarysewie.

Tusk musi być tego świadomy, dlatego chciałby zmian w konstytucji jeszcze przed referendum (na co nie godzi się PiS). Ma jeszcze jedno wyjście: nie robić referendum, wdrożyć „program euro” i w ostatnim momencie postawić PiS pod ścianą. Ale Jarosław Kaczyński ma w takich grach mocne nerwy i może wtedy zażądać jeszcze więcej. Ryzyko takiej rozgrywki jest więc duże, ale chyba warto je podjąć, aby przy okazji wprowadzania euro nie zepsuć konstytucji przez wpisanie do niej programu PiS.

 

Polityka 45.2008 (2679) z dnia 08.11.2008; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 6
Reklama

Czytaj także

Rynek

Tadeusz Gołębiewski i hotelowa gigantomania

Właściciel największej polskiej sieci hoteli Tadeusz Gołębiewski do tej pory był witany przez władze lokalne z entuzjazmem i nadzieją. Teraz ściąga też kłopoty i podejrzenia. Jego gigantomania ma powody, ale i cenę.

Joanna Solska
23.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną