Młodzi – bezideowi: czyja to wina?

Żyletki i stokrotki
Nasza beznadziejna bezideowość i oportunizm uczyniły z naszych dzieci zoologicznych liberałów. Myślą, że państwo to zakład usługowy, w którym się „płaci i wymaga”. Ma być tanio i dobrze. I z tą żałosną nauką idą dziś do urn.
Chłopie zamilcz zanim cię zakopię”, śpiewa Owal w utworze „Przepraszam”.
Przemysław Graf/Reporter

Chłopie zamilcz zanim cię zakopię”, śpiewa Owal w utworze „Przepraszam”.

Młodzież lubi mieć poczucie, że się buntuje. W rzeczywistości te bunty są żałośnie oportunistyczne.
Arek Olek/Flickr CC by 2.0

Młodzież lubi mieć poczucie, że się buntuje. W rzeczywistości te bunty są żałośnie oportunistyczne.

Od małego jeden przekaz, w szkole i kościele: Bóg, honor, ojczyzna.
Bartłomiej Kudowicz/Forum

Od małego jeden przekaz, w szkole i kościele: Bóg, honor, ojczyzna.

Któż nie zna „Autobiografii”, pieśni naszego pokolenia? Nieco chropawa, może odrobinę zbyt napuszona opowieść o muzyku, który przegrał swoje marzenia i swoje życie, niosąc na sercu kamień winy nie do naprawienia. Odrzucił dziewczynę („za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał”), która zaszła z nim w ciążę. Popełniła samobójstwo. Taką mieliśmy piosenkę. No, może jeszcze parę: „Przeżyj to sam” Lombardu, zachęcającą do udziału w demonstracjach przeciwko czerwonemu. Do tego Kora, Ciechowski, Kaczmarski… Wiele można wyczytać z tego repertuaru. Wstydu nie ma.

Chodziliśmy w moro i traperach, wielu było punkami, czasami goniła nas milicja po koncertach, ale byliśmy w sumie grzecznymi dziećmi. Jakoś tam mniej więcej szanowaliśmy dorosłych, nie uważaliśmy, że wszystko wolno, a wulgarne zachowania prawie wszystkich nas raziły. Paliliśmy marihuanę i piliśmy wódkę, słuchaliśmy The Doors i Pink Floyd i nie lubiliśmy Jaruzelskiego. Baliśmy się milicji. Jednak pogarda i nienawiść były nam obce. Niektórzy chodzili do kościoła, inni nie, ale nikt się o to nie spierał. Rodzice popierali Solidarność albo partię, lecz to nie rzutowało na nasze koleżeńskie relacje. Czytanie książek uważaliśmy za rzecz dobrą i zasługującą na uznanie, a „chodzenie” z kimś i seks za niełatwe i honorowe wyzwanie. Nikt nie mówił, że polityka go nie interesuje. W latach 80. nikt by nawet nie zrozumiał, co to zdanie właściwie znaczy. Każdy musiał być po którejś stronie.

A teraz włączcie internet i obejrzyjcie filmik z piosenką zespołu Gang Albanii „Klub Go Go”. Wesoło. 10 proc. ironii (dla inteligentnych) i 90 proc. chamstwa (dla reszty). Przesłanie jest jasne: gangsterzy lubią kokainę i zabawę w klubie go-go. „Zabierz stąd swój świński ryj, bo jesteś brzydka, aż się patrzeć nie mogę”. Refren niecenzuralny. W sieci możecie zobaczyć, jak dzieci z podstawówki śpiewają go radośnie na szkolnej dyskotece.

Polski rap pełen pogardy

Kto chce zrozumieć, co zrobiliśmy naszym dzieciom i co nasze dzieci robią dziś Polsce, głosując na Korwina i Kukiza, musi wsłuchać się w polski rap i starać się pojąć polski hip-hop. Musi przebić się przez te pełne pogardy i wrogości, wypowiadane tonem wściekłości i pretensji agresywne grepsy, starając się zrozumieć, dlaczego złość młodych czarnych nowojorczyków przepłynęła przez ocean i zamieszkała w sercach naszych dzieci? Niełatwe to zadanie. „Z miną hardą gadacie z pogardą o hip-hopie. Chłopie zamilcz zanim cię zakopię”, śpiewa Owal w utworze „Przepraszam”. Pogarda jest wyłącznym przywilejem raperów oraz ich słuchaczy. My, rodzice, musimy być posłuszni, bo możemy oberwać. Całe szczęście, że z wielu naiwnych i koślawych tekstów polskiego rapu wyziera też wrażliwość, młodzieńcze zagubienie i trochę dobrego serca. Żyletki i stokrotki.

Młodzież lubi mieć poczucie, że się buntuje. W rzeczywistości te bunty są żałośnie oportunistyczne. Najczęściej młodzi jedynie wzmacniają panującą wokół nich retorykę i ideologię. Dorośli sterują ku lewicy – młodzież robi komunistyczną rebelię. Dorośli zamykają się w lękach i kompleksach – młodzież porywa nacjonalistyczna pycha. Ten bunt nie polega na przekorze, lecz na odrzuceniu zakłamania na rzecz autentyczności, za którą uchodzi radykalizm. Jeśli na to nakłada się jeszcze brak wykształcenia i marne wychowanie, to mamy gotową subkulturę chamstwa.

Nasza młodzież wyrosła w polskiej monokulturze ideologicznej. Od małego jeden przekaz, w szkole i kościele: Bóg, honor, ojczyzna. Jezus Chrystus, Matka Boska, powstanie warszawskie i tak w kółko. Nie znają niczego innego, a jeśli nawet coś o tym słyszeli, to tylko z komentarzem, że to „inne” to jest „lewactwo” (resztę epitetów proszę sobie dopowiedzieć). To my oddaliśmy szkoły w ręce narodowo-katolickiej prawicy i Kościoła. To my odpuściliśmy, zadowoleni, że dziecko ma przez parę godzin opiekę. To my, dla własnej wygody, pogodziliśmy się z tym, że świat naszych dzieci to internet, z tą masą wrogości, bredni i hejtu, które każdego dnia zalewają ich umysły, i w którym czują się zobowiązane również uczestniczyć. To nasza wina, no bo czyja?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną