O człowieku, który z własnej woli pomaga uchodźcom

Święty Tomasz z Oławy
Byli uchodźcami z daleka, więc przyjął ich do siebie. Jedni twierdzą, że zwariował, inni, że ratuje honor całej Polski.
Tomasz Wilgosz z Tonim (z prawej) i Mimozem
Bartek Sadowski

Tomasz Wilgosz z Tonim (z prawej) i Mimozem

Syryjczycy mówią o nim anioł, a wtedy on ze skromności cały się rumieni. Przecież nie robi nic wielkiego. Dał im tylko mieszkanie, płaci za nich rachunki, pomaga znaleźć pracę, załatwia 500+, zasiłki i inne urzędowe sprawy, zaprasza na wspólne wyjazdy, a gdy jest ciepło – na grilla. No i od czasu do czasu podrzuci im stówkę lub dwie, ale tak dyskretnie, żeby nie nadwerężyć za bardzo ich syryjskiej dumy.

Już dwa lata są razem. W małej Oławie, 27 km na południowy wschód od Wrocławia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj