Dlaczego zastrzelono niedźwiedzicę na Słowacji? Głupie pomysły szybko wciela się w życie

Zastrzelić – ludzka rzecz
Niedźwiedzica z młodymi pojawiła się w pobliżu ludzi niedaleko Liptowskiego Mikulaszu. Zastrzelono ją – tak na wszelki wypadek.
Niedźwiedzi w Tatrach pozostało niewiele po obu stronach, polskiej i słowackiej.
Leigh Bedford/Flickr CC by 2.0

Niedźwiedzi w Tatrach pozostało niewiele po obu stronach, polskiej i słowackiej.

Kolejny raz niewinne zwierzę poniosło konsekwencje ludzkiej pychy i głupoty. A dokładniej – misiowa rodzina, matka i dwójka młodych, półrocznych niedźwiadków. Działo się na Słowacji.

Historia zaczęła się kilka tygodni temu, w Starym Smokowcu pojawiła się niedźwiedzica z dwójką młodych. Zwierzęta wspięły się na drzewo i nie zdradzały ochoty, żeby z niego zejść. Młode pewnie nie umiały, a matka im towarzyszyła, nie pozostawiając bez opieki. Był tłum gapiów i sensacja, nawet atrakcja, choć niedźwiedzie tatrzańskie nierzadko podchodzą w pobliże ludzkich siedzib, szukając w koszach na odpadki pożywienia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną