Coraz więcej samobójstw wśród nastolatków

Omotani w sieci
Rośnie liczba młodocianych ofiar internetu. Zmanipulowane, często gotowe są nawet targnąć się na życie.
Młodzież często spotyka w sieci osoby, które chcą rozmawiać o myślach samobójczych i deklarują takie zamiary.
stock.sokolov.com.ua/PantherMedia

Młodzież często spotyka w sieci osoby, które chcą rozmawiać o myślach samobójczych i deklarują takie zamiary.

Młodocianych ofiar samobójstw przybywa, obniża się też wiek dzieci targających się na życie.
Igor Morski/Polityka

Młodocianych ofiar samobójstw przybywa, obniża się też wiek dzieci targających się na życie.

Lucyna Kicińska
Piotr Bławicki/DDTVN/EAST NEWS

Lucyna Kicińska

Godz. 21:49. Wiadomość od Marty do Kasi. „Mam plan, wiem, że się uda. I będziesz wolna. Nie pozwolę cię dłużej krzywdzić. Już niedługo się spotkamy”. Nie spotkały się jednak tego zimowego dnia. Po raz pierwszy zobaczyły się na sali sądowej w Warszawie. Za namawianie do samobójstwa i namawianie do posiadania narkotyków Marta została skazana na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu i nadzór kuratora.

W materiale dowodowym zachowała się treść ponad tysiąca esemesów wysłanych w ciągu miesiąca. Najwięcej jednak było rozmów na portalu społecznościowym, gdzie się poznały. Pisała zwykle Marta, 21-latka. Odpisywała 17-letnia Kasia. Rozmawiały o problemach. Kasia dowiedziała się od nowej wirtualnej znajomej o lekarstwach na kaszel – trzeba tylko popić alkoholem. Marta dopytywała, czy Kasia wzięła, ile i jak się czuje.

Kasia ponad 10 lat spędziła za granicą. Nie chciała wracać. Po powrocie nie chciała chodzić do szkoły. Wciąż mówiła po francusku. – Była bardzo cicha, spokojna, skryta, ale też zagubiona. Brakowało jej ojca, który niby był, ale tak naprawdę nigdy go nie było. Z zagranicy przyjechała z mamą, ale nie dopuszczała jej do siebie – opowiada kuzynka. – Mama widziała, że z córką dzieje się coś niepokojącego. Chciała załatwić psychologa, jakąś pomoc ze strony szkoły, ale Kasia nie chciała z nikim rozmawiać.

Pierwsza myśl o wspólnym samobójstwie pojawia się dość szybko. Marta ma plan, jak to zrobić. – Poza nią nie miałam nikogo bliskiego – zeznała później Kasia. – Mówiła, że daję jej siłę, że jestem jej bratnią duszą. Zanim ją poznałam, nie myślałam o samobójstwie, tylko byłam smutna.

O jedno kliknięcie

Młodzież często spotyka w sieci osoby, które chcą rozmawiać o myślach samobójczych i deklarują takie zamiary. Młodzi ufają anonimowym osobom z sieci tak, jak się ufa przyjaciołom, bo właśnie ich tam szukają. Z badań przeprowadzonych w 2014 r. przez akademię NASK, Rzecznika Praw Dziecka oraz Wyższą Szkołę Nauk Społecznych Pedagogium wynika, że ponad 86 proc. młodzieży korzysta z internetu codziennie, w tym ok. 43 proc. pozostaje online cały czas. Dwa lata później w podobnych badaniach 80 proc. osób zadeklarowało, że codziennie korzysta z portali społecznościowych. Niemal 95 proc. ma konto przynajmniej na jednym. Prawie jedna piąta przyznaje, że osoby poznane w sieci mają wpływ na ich stosunek do istotnych kwestii życiowych. „Osoby poznane wyłącznie w świecie wirtualnym mają coraz większy bezpośredni wpływ na młode osoby w kreowaniu stosunku do istotnych kwestii (18,5 proc.), a nawet determinują zmiany poglądów (7,9 proc.). Rodzi to pytanie, czy jest to zjawisko marginalne, czy też zwiastun trwałej zmiany” – piszą autorzy raportu z 2016 r.

Marta Witkowska z zajmującej się edukacją cyfrową NASK zwraca uwagę na dostępność w sieci informacji propagujących drastyczne diety i samookaleczenia. Ich źródła to: blogi pokazujące fascynację samookaleczeniami, pamiętniki z okresu hospitalizacji, tutoriale na YouTube, gdzie wystarczy wpisać odpowiednią frazę, a pojawią się metody, narzędzia, sposoby opatrywania ran, poradniki, jak ukrywać blizny, treści podżegające do samobójstwa, grupy planujące wspólne samobójstwa. Te strony są wygaszane, ale błyskawicznie pojawiają się nowe. Jesteśmy od tego wszystkiego absolutnie o jedno kliknięcie.

Tyle że dzieci jeszcze bliżej niż dorośli. Pokolenie rodziców jest w sieci na prawach cyfrowych imigrantów. Ich dzieci są tubylcami. Imigranci mówią: real i sieć, dla tubylców to wszystko jeden świat, a to, co w realu, ma wpływ na to, co dzieje się z nimi w internecie i odwrotnie. – Możemy zejść piętro niżej i zastanowić się, jakie potrzeby zaspokaja młodzież podejmująca w sieci ryzykowne zachowania. Ciekawość? Przynależność do grupy? Naśladownictwo i szpan? – pyta Robert Rejniak, terapeuta uzależnień, kierownik Poradni Profilaktyki i Pomocy Rodzinie PTZN. Dla młodzieży gimnazjalnej akceptacja rówieśników jest ważna jak nigdy wcześniej ani nigdy później. Ci, którzy trafiają do gabinetów psychologów, ujawniają zwykle problemy z poczuciem wartości i samooceny. Takie osoby łatwo wtedy zawirusować różnymi sygnałami. W grupie ryzyka jest każdy nastolatek. Co dziesiąty burzliwie przechodzi okres dojrzewania, w sieci szuka wsparcia, braterstwa w buncie, potwierdzenia, że świat jest zły i okrutny. Aż co piąty się samookalecza. Myśli samobójcze ma co trzeci.

Co więcej, niektóre nastolatki nie uświadamiają sobie w pełni faktu, że samobójstwo jest nieodwracalne. Płaty przedczołowe, odpowiedzialne za przewidywanie konsekwencji działań, rozwijają się aż do 19.–20. roku życia.

Młodzi bez tożsamości

W dodatku czasem nawet krytyczne myślenie może nie wystarczyć. Prof. Agnieszka Gmitrowicz, kierująca Kliniką Psychiatrii Młodzieżowej na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, była zaskoczona, gdy trafiła do niej pacjentka, która wcześniej nie miała w ogóle intencji samobójczych. Chciała sobie tylko udowodnić, że nie da się wciągnąć w grę, a raczej cyberprzestępstwo, zwane Błękitnym Wielorybem. W tamtym czasie było o owej niby-grze bardzo głośno.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną