Kto jest w Polsce chamem

Cham w dom
Coś się dzieje w świecie społecznym. W Polsce, ale nie tylko. Jakby nieuchronnie nadchodziła jakaś ponura era nowego barbarzyństwa: grubiaństwa, prostactwa, wulgarności, słownej (oby tylko) agresji. Szczególnie tam, gdzie w polityce pojawiają się demagodzy i populiści.
Chamstwo z niczego innego się nie bierze, jak z zimnej, zero-jedynkowej wizji świata.
Mirosław Gryń/Polityka

Chamstwo z niczego innego się nie bierze, jak z zimnej, zero-jedynkowej wizji świata.

Tu wersalu nie będzie – powiedział proroczo, wkroczywszy w 2001 r. do Sejmu, Andrzej Lepper, nieżyjący przywódca Samoobrony, prototypu partii osobliwego rodzaju: bezideowej w treści i bezczelnej w formie. Dzisiejsze poczynania, frazeologia, narracyjny animusz PiS w najmniejszej już mierze wersalem nie są. Nowa elita władzy przywdziała szaty zbawcy, który podnosi z kolan lud (naród, suwerena), nie tylko oddaje mu głos, ale też twierdzi, że jego głosem przemawia. I z (rzekomo ludowego) prostactwa uczyniła swój oręż.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj