Społeczeństwo

Koniec komercyjnych polowań na żubry w Polsce

Koniec komercyjnych odstrzałów żubrów – ogłosił dyrektor Lasów Państwowych Andrzej Konieczny. Koniec komercyjnych odstrzałów żubrów – ogłosił dyrektor Lasów Państwowych Andrzej Konieczny. mbc-2016 / Pixabay
Lasy Państwowe kończą komercyjne polowania na żubry. Brawo, ręce same składają się do oklasków.
Greenpeace Polska zebrał podpisy 80 tysięcy osób pod apelem przeciwko komercyjnemu odstrzałowi żubrów w Polsce.Greenpeace Polska/Flickr CC by 2.0 Greenpeace Polska zebrał podpisy 80 tysięcy osób pod apelem przeciwko komercyjnemu odstrzałowi żubrów w Polsce.

To koniec procederu oprotestowanego przez część środowiska naukowców biologów, pozarządowych organizacji ekologicznych i ponad 80 tys. obywateli podpisanych pod apelem, który przekazano Lasom Państwowym w marcu.

Sprzedaż odstrzałów nie ma nic wspólnego z polowaniem

Od teraz jedyne dwa nadleśnictwa mające dotąd zabijanie żubrów w komercyjnej ofercie – Krynki w Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu i Borki w Puszczy Boreckiej na Mazurach – będą wyłącznie siłami własnych pracowników zabijać mieszkające na ich terenie żubry, które z jakichś powodów, np. ze względu na stan zdrowia, zostaną wyznaczone do odstrzelenia. Wcześniej prawo do strzału, po doprowadzeniu i wskazaniu konkretnego osobnika do eliminacji, mógł kupić każdy myśliwy z ulicy. Warunkiem był tylko odpowiednio zasobny portfel, bo trzeba było wydać nawet 50 tys. zł, gdy w grę wchodziło zabicie dużego byka i zabranie trofeum do domu.

„Sprzedaż odstrzałów myśliwym nie miała nic wspólnego z polowaniem”, mówi dziś Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych, i przyznaje, że zmiana strategii wynika z braku społecznej akceptacji dla zabijania.

Żubrów przybywa, ale nie każdemu jest to na rękę

To dowód na skuteczność obywatelskiego nacisku. Przy okazji warto zwrócić uwagę na jeszcze dwie kwestie.

Po pierwsze, żubrów przybywa. Na początku 2018 roku – donoszą leśnicy – było ich w Polsce 1873, o 165 więcej niż rok wcześniej i blisko 1200 więcej niż pod koniec lat 90. Znakomicie, tyle że nie wszyscy cieszą się z przyrostu populacji zwierząt.

Koniec komercyjnego strzelania do żubrów zbiegł się ze smutną wiadomością podaną przez prof. Rafała Kowalczyka, szefa Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży: „Żubr Wojtek, który stał się ulubieńcem mieszkańców wsi Budy i pupilem mediów, padł kilka dni temu po odłowieniu i wywiezieniu w głąb Puszczy Białowieskiej. Nie udało mi się ustalić, jaka była przyczyna śmierci”. Mógł się do tego przyczynić wiek Wojtka, po prostu przyszedł na niego czas. Niemniej jego los pokazuje, że tam, gdzie żubry żyją blisko ludzi, może dochodzić do konfliktów lub sytuacji jak ta w Budach, gdzie zaczęto się obawiać, że kilkusetkilogramowy żubr podchodzący do zabudowań sam nie jest bezpieczny albo może stać się przyczyną jakiegoś nieszczęścia. Dlatego odwieziono go z powrotem do lasu.

Żubry z pól do puszczy

Zresztą jest w żubrzym usposobieniu, by wychodzić na otwarte tereny i paść się m.in. na polach, co niekoniecznie podoba się ich właścicielom. Według jednej z hipotez żubry ukształtowały się jako mieszkańcy rozległych pustkowi, podobnie jak bizony z amerykańskich prerii, ale ludzie prześladowaniami zagnali je do gęstych lasów, gdzie mogły się skutecznie ukryć. Dlatego najdłużej wytrwały w Puszczy Białowieskiej, gdzie ostatniego osobnika skłusował w 1919 roku były leśniczy (gatunek przywrócono naturze ze zwierząt przetrzymanych w niewoli).

Co prawda rolnicy otrzymują odszkodowania za zniszczone uprawy, ale nie brak narzekań, że nie rekompensują one strat. Stąd koncepcja, by żubry przesiedlać w nowe miejsca. I właśnie zaczyna się kariera stada w Puszczy Augustowskiej. Na razie to siedem zwierząt przywiezionych z Puszczy Boreckiej. Sama idea, by przybywało miejsc z żubrami – wolne stada są jeszcze tylko w Bieszczadach i na Pomorzu Zachodnim – jest świetny. Może mieć swoją problematyczną stronę, bo otwierają się nowe pola konfliktu z kolejnymi rolnikami, którzy wcześniej nie sąsiadowali z żubrami.

Większym mankamentem koncepcji jest to, że w pierwotnym zamyśle jej autorów, ściśle powiązanych z leśnikami i myśliwymi, żubry miały utrzymywać się same: Lasy Państwowe, tworząc nowe stada wolnościowe w kolejnych kompleksach leśnych, jednocześnie zwiększałyby komercyjną ofertę dla myśliwych. Ostatnia decyzja dyrektora Andrzeja Kowalczyka plany te jednak przekreśla, Lasy będą już łożyły na żubry z zysków ze sprzedaży drewna.

Czytaj także: Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Wolne stada, czyli żubry bez zabijania, ale i bez dokarmiania

Kwestia druga to pytanie, czy żubry nadal trzeba zabijać. Toczy się o tym poważna naukowa debata, odprysk sporu o zakres ochrony Puszczy Białowieskiej, matecznika gatunku. Tak się składa, że tzw. obrońcy puszczy, zwolennicy hasła „cała puszcza parkiem narodowym”, głośni i słuchani, reprezentują z reguły stanowisko, że żubry powinny umierać z chorób czy starości, w każdym razie bez udziału człowieka, oraz pozostawać w środowisku, bo to np. kilkaset kilogramów bardzo cennej w lesie padliny.

Z innej jeszcze strony padają argumenty, że żubry muszą podlegać zabiegom selekcyjnym, by chronić je przed chorobami zakaźnymi i niebezpieczeństwami wynikającymi ze zbyt bliskiego pokrewieństwa. Konsekwentna realizacja podejścia całkowitego uwolnienia żubrów spod ludzkiej opieki, obejmująca także zakończenie zimowego dokarmiania, byłaby rewolucją w żubrzym świecie. Na którą ludzie nie są chyba jeszcze przygotowani.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną