Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Stanisław Piotrowicz krył księdza pedofila z Tylawy

Stanisław Piotrowicz Stanisław Piotrowicz Krzysztof Białoskórski/Kancelaria Sejmu / Flickr CC by 2.0
Całowanie dziewczynek w usta bagatelizował jako „dawanie ciumka”. Dotykanie ich miejsc intymnych miało być związane ze zdolnościami bioenergoterapeutycznymi księdza.

„W sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania. Przypisywane mi wypowiedzi są nieprawdziwe, a dobór rzekomo wypowiadanych słów i ich kompilacja ma na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie” – tak Stanisław Piotrowicz bronił się przed zarzutem, że krył księdza pedofila z Tylawy.

Dziś każdy może powiedzieć: sprawdzam. Posłanka z koła Liberalno-Społeczni Joanna Scheuring-Wielgus opublikowała na swoim portalu nagranie, na którym Stanisław Piotrowicz tłumaczy, że w działaniach księdza nie było żadnego podtekstu seksualnego, a dzieci były szczęśliwe i same spontanicznie do niego przybiegały.

Proboszcz z Tylawy skazany na 2 lata więzienia

Ostatecznie sąd skazał proboszcza z Tylawy na dwa lata więzienia w zawieszeniu za molestowanie sześciu dziewczynek. Miał wkładać im ręce pod bluzki i w majtki, dotykać piersi, krocza, wtykać palce do pochwy i całować w usta z penetracją językiem.

Gdy wybuchł skandal, sprawa trafiła do prokuratury w Krośnie, gdzie została umorzona. Faktycznie, to nie Stanisław Piotrowicz prowadził to postępowanie i nie jego podpis widnieje pod tą decyzją. Ale to on był wówczas przełożonym prowadzącego sprawę prokuratora i to on z pasją tej decyzji publicznie bronił.

Tłumaczył, że postępowanie księdza nie miało znamion czynu zabronionego, świadkowie są niewiarygodni, a na korzyść proboszcza przemawiają listy parafian pisane w jego obronie. Postępowanie prokuratorskie prowadzone było w sposób skandaliczny. Podczas śledztwa pokrzywdzone dziewczynki były konfrontowane z księdzem i w jego obecności musiały opowiadać o swoich przeżyciach. To niedopuszczalna praktyka, prowadząca do wtórnej wiktymizacji. Uznano, że nie ma podstaw, by proboszcza zbadał biegły psycholog. Na plebanii nie przeprowadzono wizji lokalnej.

„Dawanie ciumka”

Wypowiedzi prokuratora Piotrowicza, w których broni proboszcza z Tylawy, są co najmniej kuriozalne. Całowanie dziewczynek w usta bagatelizował jako „dawanie ciumka”. Dotykanie ich miejsc intymnych miało być związane ze zdolnościami bioenergoterapeutycznymi księdza. „Pojawiły się zeznania, że jeśli dziecko bolał brzuszek, to po dotknięciu przez księdza ból znikał” – tłumaczył. Dziewczynki nocowały na plebanii, bo to dla dzieci atrakcja, a ksiądz własnoręcznie je kąpał, bo widocznie były brudne. Ostatecznie sprawa proboszcza z Tylawy zakończyła się wyrokiem dzięki interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Stanisław Piotrowicz, partyjny prokurator w stanie wojennym, został gorliwym katolikiem po 1989 r. Współtworzył krośnieńskie parafialne radio i miesięcznik. Jest członkiem Rady Społecznej Archidiecezji Przemyskiej, częstym gościem Radia Maryja i Telewizji Trwam. Abp Józef Michalik odznaczył go złotym medalem Pro Ecclesia Premisliensi, przyznawanym świeckim za działalność na rzecz lokalnego Kościoła. Księdza pedofila z Tylawy bronili ramię w ramię. Arcybiskup w liście do wiernych nazwał go „gorliwym kapłanem, do którego nie ma zastrzeżeń”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną