Społeczeństwo

Egzaminy przebiegają w warunkach ekstremalnych. Wszystko kosztem dzieci

Egzamin gimnazjalny w trzeci dzień ogólnopolskiego strajku nauczycieli Egzamin gimnazjalny w trzeci dzień ogólnopolskiego strajku nauczycieli Wojciech Habdas / Agencja Gazeta
To przedmiotowo i instrumentalnie potraktowane 350 tys. dzieci. Z których wiele za chwilę nie dostanie się do wymarzonych szkół i nie znajdzie pożądanych profili w liceach.

Niemal we wszystkich szkołach w kraju o godz. 9:00, czyli planowo, udało się wystartować z pierwszą częścią egzaminu gimnazjalnego – oficjalnie poinformowały Ministerstwo Edukacji Narodowej i Centralna Komisja Egzaminacyjna. Zespoły pilnujące uczniów skompletowano mimo strajku, czasem dosłownie w ostatnich godzinach i minutach. Dzieci oceniają, że same pytania były dość łatwe. Czy to znaczy, że rodzice mogą odetchnąć z ulgą? Bynajmniej.

Test z języków obcych będzie wyzwaniem

Po pierwsze, jak przyznają organizatorzy egzaminów – wciąż nie wiadomo, jak pójdzie zabezpieczenie składów komisji w piątek, gdy przyjdzie czas na testy z języków obcych. Wtedy nie będzie można zgromadzić dzieci w większych salach w większych grupach, jak zrobiono to teraz. Częścią tego sprawdzianu są zadania z rozumienia języka mówionego – puszcza się nagrania, akustyka musi być odpowiednia, lepsza niż w standardowej sali gimnastycznej. Potrzeba zatem więcej pilnujących. Po drugie, szaleńcze tempo przygotowań i kontrowersje wokół warunków, które powinni spełniać członkowie zespołów egzaminacyjnych, otwierają drogę do prób unieważnień egzaminów. Odetchnąć nie będzie więc można jeszcze przez tygodnie.

Czytaj także: Nauczyciele strajkują, a co z dziećmi?

Finał nauki w gimnazjach przebiega ekstremalnie, podobnie jak całe poprzednie trzy lata dla dzieci z rocznika zamykającego historię tych szkół. Zaczęły edukację tuż po zapowiedzi minister Anny Zalewskiej, że gimnazja zamierza wygasić – i doświadczały tego wygaszania na własnej skórze. Z powodu nieprzemyślanych ekspresowych zmian przerzucano je między szkolnymi budynkami, pozbawiano wychowawców, którzy zmuszeni byli odchodzić do innych, bardziej perspektywicznych prac, a na samym końcu zrobiono z nich żywe tarcze w sporze rządu z nauczycielami. To bez sentymentów, przedmiotowo i instrumentalnie potraktowane 350 tys. dzieci. Z których wiele za chwilę nie dostanie się do wymarzonych szkół, nie znajdzie pożądanych profili w liceach, ponieważ z powodu wspólnej rekrutacji z ósmoklasistami nie sposób wszystkim zapewnić optymalnych warunków nauki. Jakim psychologicznym zasobem na przyszłość będzie dla nich takie doświadczenie szkoły?

Co dalej z protestem nauczycieli?

Jest jeszcze pytanie o przyszłość nauczycielskiego protestu: czy dzisiejsze przeprowadzenie egzaminów to początek jego końca? Strajkujący niewątpliwie tracą ważną kartę przetargową. Ale są i takie głosy, że umożliwienie dzieciom podejścia do testów pomoże utrzymać poparcie społeczne dla nauczycieli, którego skala podobno zaskoczyła rząd. Pytanie, czy w samych szkołach utrzyma się morale, czy też górę wezmą anse i wyrzuty wobec tych, którzy do egzaminów przyłożyli rękę? Rozgoryczenie odbiera energię.

Czytaj także: My, nauczyciele, strajkujemy. Koniec ze strachem

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną