Społeczeństwo

Czy nauczyciele staną się inspiracją dla kolejnych grup?

Czy nauczyciele staną się inspiracją dla kolejnych grup?

Egzamin ósmoklasisty. Ósmy dzień strajku nauczycieli Egzamin ósmoklasisty. Ósmy dzień strajku nauczycieli Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Możliwy akces do strajku zgłaszają środowiska medyczne, pielęgniarki, salowe, technicy, pracownicy laboratoriów. To złe wiadomości dla rządu, a bardzo dobre dla nauczycieli.

„Jeśli nauczyciele będą strajkowali, to maturzyści będą powtarzać rok. Jeśli więc jeszcze nie wiecie, kogo nienawidzić, to nienawidźcie nauczycieli” – taki jest, jak by nie patrzeć, przekaz minister edukacji. Postraszono ich. Że wcale nie dostaną pensji. I rzeczywiście nie dostają.

Pis pokazuje swojemu elektoratowi nowego wroga

Samorządy, które postanowiły płacić legalnie strajkującym nauczycielom, też postraszono – łamaniem dyscypliny finansów publicznych. Postraszono, że skoro jakaś część nauczycieli opowiedziała się za rządem, to strajk pozostałych zostanie uznany za nielegalny, za to grozić może dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Podobnie zresztą jak za niezrealizowanie podstawy programowej. Wskazano ich jako winnych kłopotów dzieci – chaosu w szkołach, nerwów związanych z egzaminami, bo nie było wiadomo, czy się w ogóle odbędą. Taką strategię ma rząd wobec trwającego, największego od 30 lat strajku. Zamknęło się niemal 80 proc. szkół. Tysiące nauczycieli stawiło się w miejscu pracy, ale nie prowadziło lekcji. Tygodniowy bilans tak masowego protestu jest jednak przygnębiający. Jedno jedyne spotkanie z przedstawicielami rządu, na którym raz jeszcze padła propozycja uznana wcześniej przez nauczycieli za obraźliwą.

Rząd postanowił pójść w zaparte i pokazać własnemu elektoratowi, kto jest nowym wrogiem. A elektorat, urabiany przez prorządową telewizję, niemal w 80 proc. jest krytyczny wobec poczynań nauczycieli. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i niezrzeszeni w związkach zaapelowali do rządzących o rozpoczęcie negocjacji ze wsparciem mediatora. Rząd zignorował propozycję. Za to wiele wysiłku włożył w podzielenie środowiska. Związany z partią rządzącą członek „Solidarności” sam podpisał z rządem porozumienie niekonsultowane z kolegami i przez nich nieakceptowane, w efekcie część zażądała jego odejścia ze związku, część wypisała się, a internet zalały memy, w których z legendarnego logo „Solidarność” zostały trzy litery – dno.

Czytaj także: Strajk nauczycieli w krzywym zwierciadle TVP

Strajk nauczycieli kłopotliwy dla rodziców

Tymczasem wieści z Polski znów elektryzują Europę. O sytuacji w polskiej oświacie w trybie pilnym poinformowano Komisarza Praw Człowieka. Temat: brak przestrzegania standardów jakości edukacji i standardów demokratycznych. Dyrektorka generalna Rady Europy ds. Demokracji Snežana Samardžić-Marković zauważyła, że „sytuacja w polskiej oświacie niesie zagrożenie dalszej degradacji demokracji w Polsce i Europie”.

Jest też trochę budujących wątków. Znów, jak w czasie protestów przed sądami, ludzie społecznie się organizują. Stają na ulicach ze „światełkiem dla nauczycieli”, obwieszają bramy szkół. Mimo że strajk jest tak kłopotliwy dla rodziców, że trzeba stanąć na głowie, by w przeciągającej się sytuacji zorganizować opiekę, że rząd straszy dzieci powtarzaniem roku, poparcie dla strajku wciąż jest większe niż krytyka wobec protestujących. Powstał nawet fundusz wsparcia strajkujących, z którego wypłacone mają zostać ekwiwalenty. Rekordową sumę – 108 tys. zł wpłacili rodzice dwóch córek. To tyle, ile wynosi 500 plus z całego życia dziecka. Nie wyobrażają sobie lepszej inwestycji w edukację dzieci – napisali. Nota bene, ponieważ strajk jest legalny, każdy sąd pracy zwróci niewypłacone pensje protestującym, potrzebny jest tylko wniosek sześciu osób. Nauczyciele, pracujący bardziej dla idei niż dla pieniędzy, zwykle nie mają większych oszczędności, bo i skąd.

Czytaj także: Ponad 3 mln zł udało się zebrać na koncie funduszu strajkowego

To, o co szedł bój, czyli egzaminy, w gimnazjach się odbyły. Rząd rzucił wszystkie siły, w poszczególnych województwach poszukiwano telefonicznie emerytowanych belfrów skłonnych zasiąść w komisjach. Płacono nawet po 400 zł. Zeszłotygodniowe egzaminy przebiegły z lekkim nagięciem procedur, co oznacza, że każdy będzie mógł odwołać się – ale rząd pokazał, co chciał. Przed nami kolejny tydzień egzaminów. Te też się odbywają. W wielu szkołach przeważyło poczucie odpowiedzialności wobec dzieci; strajkujący, wyznaczeni do komisji, zawiesili protest.

Strajk rotacyjny czy okupacyjny

Pytanie, co dalej, pozostaje otwarte. Rząd obrał strategię upewnienia po raz wtóry własnego elektoratu, że nie rozmawia się z „wrogami ojczyzny”. W Związku Nauczycielstwa Polskiego mówi się o przejściu w stan strajku rotacyjnego. Ale są też szkoły, w których nastroje – pod wpływem rządowej kampanii antynauczycielskiej – ogromnie się zradykalizowały. Tam mówi się o formie strajku okupacyjnego.

Może się jednak okazać, że nauczyciele stali się inspiracją dla kolejnych grup. O możliwym strajku informują środowiska lekarskie i szerzej – medyczne. Chodzi o wydatki na zdrowie. O sytuację lekarzy rezydentów, którzy czują się oszukani. O podwyżki, które nie trafiły do wszystkich – w wielu szpitalach nie są wpłacane. Możliwy akces do strajku zgłaszają też pielęgniarki, salowe, technicy, pracownicy laboratoriów. To złe wiadomości dla rządu, a bardzo dobre dla nauczycieli.

Czy będą kolejne protesty

Dobra wiadomość dla rządu jest taka, że pracownicy ochrony zdrowia mówią o rozpoczęciu protestu w czerwcu tego roku. Gdyby strajk nauczycielski przerodził się w ogólnopolski, mogłoby to poważnie zagrozić władzy, jednak nawet najbardziej zdeterminowani protestujący nie wyobrażają sobie, aby szkoły pozostały zamknięte aż do końca semestru. „Dla większości z nas strajk jest czymś, czego nigdy nie chcieliśmy i przeżywamy go równie mocno, co uczniowie. Równie mocno chcielibyśmy go zakończyć i wrócić do pracy. Pracy, za którą bylibyśmy uczciwie i godnie wynagrodzeni” – pisze strajkujący nauczyciel w internecie.

Pytanie, co dalej z tą energią. Napędzała manifestacje pod sądami, wypchnęła ludzi na ulice po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Może przełożyć się na wynik wyborczy. Nie wiadomo tylko, czy przeważy 500 plus dla krowy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną