Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pani pozna polskiego pana

Polsko-ukraińskie małżeństwa są jak losy naszych narodów

Po rozwodzie kobieta na Ukrainie nie ma właściwie szans. Zostaje jej wyjazd za granicę. Polska jest naturalnym wyborem. Po rozwodzie kobieta na Ukrainie nie ma właściwie szans. Zostaje jej wyjazd za granicę. Polska jest naturalnym wyborem. Czarny Bez / Getty Images
Polsko-ukraińskie małżeństwa są jak losy naszych narodów. Często się splatają, rozpalają ognistą miłością, a czasem kończą wielką katastrofą.
Liczba małżeństw polsko-ukraińskich z roku na rok rośnie. Liczba małżeństw polsko-ukraińskich z roku na rok rośnie.

Polskie wsie i małe miasteczka wyglądają tak, że mężczyźni siedzą sami w domach, bez kobiet. Naukowcy fachowo nazywają to zjawisko „jednym z najwyższych wskaźników feminizacji w Europie”. Chodzi o to, że młode kobiety nastawione na rozwój, karierę, coraz wyżej stawiają poprzeczkę mężczyznom. Migrują do dużych miast. W Warszawie na 100 kobiet przypada 112 mężczyzn.

Ale widać powolną zmianę. I w wielkich metropoliach, i na prowincji na ulicach słychać język ukraiński. Polacy coraz częściej łączą się w pary z Ukrainkami.

Jacek, 45-letni mechanik, prowadzi pod Bydgoszczą warsztat samochodowy. Od kiedy rozstał się z żoną, stuknęła już dekada. Szukał nowej miłości przez internet. Nasza Klasa, Sympatia.pl, Facebook, Tinder, żadnych efektów. Aż do dnia, w którym klient przyjechał odgrzybić klimatyzację w swoim aucie i polecił Jackowi zalogowanie na ukraińskim portalu randkowym. „Wiem, co mówię, mam już drugą żonę z Ukrainy. Miód dziewczyny!” – zachwalał.

Zarina, pakuj kartony!

Jacek spróbował i od pół roku nazywa siebie „najszczęśliwszym mechanikiem na świecie”. To szczęście ma na imię Zarina, jest młodsza od Jacka równo o połowę.

– Polki już mi nie odpowiadały na wiadomości, chyba że chodziło im tylko o seks albo sponsoring – mówi Jacek. – Mają duże mniemanie o sobie. Bóg wie, czego oczekują. Myślą, że przyjedzie po nie Richard Gere na białym koniu. A tu zjawiałem się ja, facet z warsztatu, lekko jadący olejem i smarem. Czar od razu pryskał, bo panie oczekiwały wypachnionych milionerów.

Ukrainki – mówi Jacek – to co innego. Otwarte, bezpośrednie. Mówią wprost, że chcą do Polski, żeby wyrwać się z ukraińskiego życia. Same zaczepiają w sieci, nie trzeba im wysyłać buziek, upiększonych zdjęć, pisać głupstw o majątku i wykształceniu.

Polityka 21.2019 (3211) z dnia 21.05.2019; Społeczeństwo; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Pani pozna polskiego pana"
Reklama