Społeczeństwo

11 obrazków z 11. Marszu Równości we Wrocławiu

11. Marsz Równości we Wrocławiu 11. Marsz Równości we Wrocławiu Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Dowiózłszy nas na pl. Zbawiciela, taksówkarz gładzi łysą głowę. – Życzę, żeby te wszystkie wasze postulaty marzeniowe się wam spełniły – żegna się. Napiwek. Trzask drzwi. Jesteśmy.

1. LGBT to nie ideologia

Na miejscu tęczowo; tęczowe parasolki, tęczowe torby, tęczowe flagi, tęczowe skarpetki. I deszczowo. Mokną transparenty „ABC, LGBT, XYZ”, „Jezus miał dwóch ojców”, „Mąż mojego syna to moja rodzina”.

Dominika i Weronika, studentki filologii polskiej, przytulają się pod banerem: „Les is the best”. Dziewczyny, po co tu przyszłyście? Dominika: – Po równość. Ludzie postrzegają osoby LGBT w sposób krzywdzący. Idziemy po to, żeby to zmienić. To normalne, wśród zwierząt występują takie zjawiska. (Weronika: – Wśród pingwinów). – Wśród pingwinów, tak. Miłość to miłość. Chcemy tylko równych praw, niczego więcej, nie chcemy żadnych przywilejów. Nie jesteśmy ideologią. Wcześniej była nagonka na uchodźców, teraz jest na LGBT. To jest po prostu smutne.

Czytaj także: Straszenie LGBT to stały i zgrany repertuar PiS

2. „Wielka promocja seksualizmu”

Przebiwszy się przez policyjny szpaler, trafiam do innego świata. Fundacja PRO – Prawo do życia przyniosła własne transparenty. „Stop pedofilii. Pedofilia występuje do 20 razy częściej u homoseksualistów”. „Czego lobby LGBT chce uczyć twoje dzieci? 4-latki: masturbacji. 6-latki: wyrażania zgody na seks. 9-latki: pierwszych doświadczeń seksualnych, orgazmu”.

Niektóre z haseł zostały w domach, bo stowarzyszenie Tolerado wygrało z fundacją proces, uniemożliwiając posługiwanie się najdrastyczniejszymi ze sloganów i grafik. Prowadzący przypomina, że członkiem Tolerado jest... – Mariusz Drozdowski, który publicznie przyznał kilka lat temu, że czuje pociąg seksualny do dzieci. Otwarcie przyznawał, że jest fanem gejowskiej pornografii, którą kolekcjonuje. Uwielbia szczupłych, młodych chłopców.

Dlaczego protestujecie przeciw marszowi? Mirek, wąsaty 50-latek w czapce i spodniach moro. – Dzieci są pozbawione przykładu życia rodzinnego i narażone na wykorzystywanie seksualne. Nie zgadzamy się z propagandą homoseksualizmu, prawda? Była mowa o tym, że jest wielka promocja seksualizmu, prawda? Oni niby żądają tolerancji, ale chcą propagować to jako coś normalnego, a to nie jest normalne. Emerytka Karolina dodaje: – Jesteśmy tu, żeby chronić wiarę katolicką. Pokazać, że jesteśmy, że nie tylko są tu osoby o odmiennych poglądach, jacyś tam pedofile, lesbijki, homoseksualiści. Jesteśmy też my, katolicy. Dlaczego inne grupy mają nas przewyższać?

Czytaj także: Ładunki wybuchowe na Marszu Równości w Lublinie

3. Jestem normalna i chcę normalnie żyć

Marsz rusza z półgodzinnym opóźnieniem przy dźwiękach „Born this Way” Lady Gagi. Wychodzimy z Modrzejewskiej, skręcamy w Świdnicką. Pod pomnikiem Bolesława Chrobrego kolejna kontrmanifestacja. – Aktywiści na Zachodzie nawołują do legalizacji pedofilii... – krzyczy aktywista. Kolejnych głów nie słychać, gdyż nikną zagłuszeni przez Cher, której „Belive” emituje jeden z marszowych wozów.

Ola trąca mnie transparentem „Odpierdolta się od naszego LGBT i od nas”. – Tydzień temu byłam na marszu w Lublinie. We Wrocławiu jest więcej ludzi, wydaje się, że jest bezpieczniej. Zdecydowanie więcej gróźb śmierci słyszałam tam niż tutaj. Co zrobić, żebyś w ogóle nie słyszała tych gróźb? – Chciałabym, żeby ludzie nauczyli się szacunku do siebie nawzajem. Żeby zamiast brać do rąk kamienie, race i koktajle Mołotowa, wzięli do ręki książki. Żeby poznawali różnorodność i nie bali się jej. Co chcesz zademonstrować? – Że jestem normalną osobą, która ma normalny tryb życia, po prostu inaczej dobieram partnerów. Spotkacie mnie w Biedronce, spotkacie mnie w Lidlu, spotkacie mnie na bazarze i w pracy. Jestem normalna i chcę żyć normalnie.

Jan Hartman: Dlaczego Kościół chce „nawracać” ludzi LGBT?

4. Władysław Frasyniuk z flagą „Solidarności”

Pod Renomą dołączają do nas politycy. Krzysztof Mieszkowski (KO) patrzy na billboard wyborczy Krzysztofa Mieszkowskiego rozwieszony tuż obok Teatru Polskiego, gdzie niegdyś Krzysztof Mieszkowski wystawiał spektakle. Pod plakatem Jacka Protasiewicza (PSL) przemyka Władysław Frasyniuk z flagą „Solidarności”. (Tuż obok transparentów: „Nie bój się tęczy” oraz „Episkopacie, zluzuj gacie”).

Na LED-owych ekranach Teatru Capitol tęcze. Tuż obok: flagi partii Razem, którymi energicznie wymachują Adrian i Juliusz, studenci drugiego roku prawa. Czy w marszu powinniśmy epatować politycznymi emblematami? Adrian: – Powinniśmy. Są tu od nas Sławek Gadek, Marta Stożek, widziałem Krzysia Śmiszka... A co z innymi politykami? Juliusz: – Nie dość, że ich tutaj nie ma, nie dość, że udają, że takie osoby (LGBT – red.) nie istnieją, to jeszcze bywają wrodzy. Czasem – jak Korwin – chcą nas eksterminować. Adrian: – Ten marsz nie dzieje się tylko dzisiaj. To jest każda droga do sklepu, to jest każda droga do pracy. Z tłumu wynurza się Gosia. – Również Kościół na nas szczuje, modli się o nawrócenie policjantów, żeby nie ochraniali marszów. Mówi, że jest dyskryminowany, kiedy jest na pozycji uprzywilejowanej.

Czytaj także: Polskie miasta zalewają faszyzm i homofobia

5. Wiara i tęcza, trudne połączenie

Nieopodal Hania potrząsa flagą Wiary i tęczy. Kim jesteś, Haniu? – Jestem sprzedawcą, pracuję w sklepie – mówi, zagłuszana przez „I Will Survive” Glorii Gaynor. Czym zajmuje się Wiara i tęcza? – Zrzeszamy katolików ze społeczności LGBT. Przyznam ci szczerze: działałam u siebie w parafii, ale widząc, jakie mój proboszcz ma nastawienie... Jakie? – Wiesz, „chłopak i dziewczyna, normalna rodzina”. Bolały cię słowa abp. Jędraszewskiego? – Modlę się za niego. Skoro jestem „zarazą”, to nie powinnam być w Kościele. Ale jestem przecież chrzestną, jestem katoliczką, utożsamiam się z moją wiarą... Ciężko, nie?

Mijamy dworzec główny, marsz skręca w Kołłątaja. Powiewają flagi ruchu bear, bi, trans, pan... Nastolatek w stroju kota uchyla przede mną oficerskiej czapki. Z balkonu pozdrawia nas tańcząca w rytm muzyki kobieta. Mężczyzna też pozdrawia, popijając piwo. Odmachujemy. Na horyzoncie majaczą gwiezdnowojenne transparenty. „May the pride be with you”. „May the rainbow unicorn be with you”.

Czytaj także: Oskarżam biskupów, księży i świeckich mojego Kościoła

6. Policjant z pałką, policjant z owczarkiem

Programista Konrad ma na sobie pelerynę z godłem wpisanym w tęczową flagę. To dość kontrowersyjny przyodziewek, nieprawdaż? – Zgadza się. Ale były wygrane rozprawy, m.in. w Częstochowie. To nie jest flaga, a jedynie pastisz, artystyczna przeróbka. Karol, z zawodu księgowy, nie igra z narodową symboliką. Ma na sobie kostium homara, pod oczyma grubą warstwę brokatu, a na nogach szpilki. Jak oceniasz kontrmanifestację? – Jest coś takiego? Jeżeli jest, to jest meganiefajne. Otóż, Karolu, jest. Pod Wzgórzem Partyzantów dwóch mężczyzn krzyczy: „jebać pedałów”. Policyjny operator błyskawicznie kieruje w ich stronę kamerę. Umykają, zasłaniając twarze dłońmi.

Na Wzgórzu Partyzantów, gdzie kiedyś mieścił się HAH (już ponownie otwarty), gejowska mekka Wrocławia, spogląda na nas z plakatów Przemysław Czarnecki. Młody chłopak wspina się na słup z afiszem, by wetknąć za nim tęczową flagę. Ochrania go kwiat policji. Policjant z butlą z gazem, policjant z tarczą, policjant z pałką, policjant z karabinem na gumowe kule, policjant trzymający na smyczy owczarka niemieckiego. Czy czujesz się bezpiecznie z taką obstawą? – pytam Weronikę. – Zapytaj Igora. Gdy podstawiam mikrofon, roczny Igor wpatruje się we mnie badawczo, ciamkając smoczka. – Tak, czuję się tu bezpiecznie, gdyby tak nie było, nie przyszłabym tu z synem – dopowiada mama.

Czytaj także: Kolorowe zarazy i purpurowe napomnienia

7. Mało cukru, dużo miłości. Firmy dla LGBT

Obok Galerii Dominikańskiej mieszczą się biura HP. Choć w sobotę w firmie nie ma żywej duszy, w każdym oknie widać tęczową flagę. Wysuszony krzykami chwytam za Sprite′a rozdawanego na całej trasie marszu. Na puszkach hasło: „Bycie sobą jest konkretnie orzeźwiające. Mało cukru, dużo miłości”.

Mijając tęczowy baner Google, trafiam na pracowników Collibry, która posłała na marsz liczne przedstawicielstwo. Skąd was tu tyle? Marika: – Chcemy wspierać LGBT. Jesteśmy firmą, która pracuje w środowisku międzynarodowym, w naszym biurze pracują obcokrajowcy, ludzie różnej orientacji. Uważamy, że powinniśmy propagować równość i otwartość.

Czytaj także: Różowy kapitalizm. Firmom opłaca się angażować

8. Nauczka po marszu w Białymstoku

Wóz z głośnikami na chwilę nas opuszcza, skręcając w Kazimierza Wielkiego. Na odchodne Madonna deklaruje, że jest materialistką. Dźwięki muzyki cichną, stąd na Oławskiej głośno wybrzmiewają przeciwnicy manifestacji. – Homoseksualiści wielokrotnie częściej molestują dzieci. Tysiące dzieci w państwach zachodnich pada ofiarami homoseksualnych pedofilów. Ktoś z boku: – Tak, zjadamy je, z cebulą. Tłum: – Ho-mo-fo-bia-to-się-le-czy.

Na Ruskiej pochód próbuje zatrzymać kolejny bojownik. – Spierdalać z mojego kraju! – krzyczy. Policjant odgania go zdecydowanym ruchem. Pan podnosi ręce i wycofuje się, a siostra Mary Read wystawia język. Uśmiecha się do mnie uśmiechem, który doskonale znam z materiałów TVP, ustawicznie kojarzących ruch LGBT właśnie z jej kontrowersyjnym wizerunkiem. Korpulentna, z biustonoszem na głowie, obfitą brodą i wszystkimi kolorami tęczy wymalowanymi na twarzy, wydaje się mieć donioślejszą misję, niż realizuje telewizja publiczna. – Zakon Sióstr Nieustającej Przyjemności ma już 40 lat. Zajmujemy się głównie profilaktyką chorób przenoszonych drogą płciową. W Polsce jest nas mało, ale w USA, w Niemczech, we Francji... zawiesza głos.

Mary zjadła na protestach zęby, w Poznaniu, skąd pochodzi, maszeruje od 15 lat. – Bardzo się cieszę, że w tym roku idziemy w takiej liczbie małych miasteczek. Tam przecież też mieszkają osoby LGBT, to dla nich święto; każdy może się poczuć u siebie, złapać się za rękę, przytulić... I dostać cegłówką w głowę. – Ze względu na kampanię wyborczą jest coraz gorzej. Młodzież, która szła w Białymstoku, często była na marszu równości pierwszy raz. I od razu dostała szkołę – kontrmanifestanci rzucali im zapalone race pod nogi. Jako siostra tyle młodych osób tam przytuliłem, że to aż niewiarygodne.

W Przejściu Garncarskim łapię na spytki Kamila, dwumetrową drag queen z falbaniastą suknią i stalowymi obcasami. Kim jesteś, Kamilu? – Jestem LGBT. Jestem człowiekiem. Przyszedłem tutaj poznać nowe oso... – Z drogi, bo królowa jedzie! – mija nas na hulajnodze uczestnik marszu. – Po sytuacji w Białymstoku bałem się bardzo przyjść na dzisiejszą paradę. Mam nadzieję, że wybory, które się za tydzień odbędą, przywrócą nam poczucie bezpieczeństwa. Dziś wszyscy jesteśmy Białymstokiem.

Czytaj także: Niech Białystok będzie przestrogą

9. Sejmowy zespół ds. LGBT

Wracamy na pl. Wolności przy taktach „Białej Armii” Bajmu. Towarzyszący pochodowi wóz z napisem „Byliśmy, jesteśmy, będziemy” i naręczem różnokolorowych balonów staje się platformą wyborczą.

Marta Stożek (Razem): – Zawsze im (moim dzieciom – red.) powtarzam, że mogą przyjść do mnie i powiedzieć: mamo, jestem LGBT. I jest OK, jest fajnie. Jako matka zawsze będę za miłością. (...) Nie wolno mi sprawić, żeby dziecko drżało o to, czy je zaakceptuję, czy nie straci domu, czy nie straci rodziny.

Krzysztof Śmiszek (Wiosna): – Walczy nie tylko Poznań, nie tylko Warszawa, nie tylko Wrocław. Walczy także Gniezno, Płock, Rzeszów. (...) Kochani, za tydzień mamy szansę pokazać czerwoną kartkę homofobii, transfobii, nietolerancji. Śmiszek obiecuje, że jeśli lewica zasiądzie w sejmowych ławach, założy w parlamencie zespół ds. LGBT. (Tłum: „TAAAAAK!”). – Potrzebne nam są konkretne ustawy: równość małżeńska, porządna ustawa antydyskryminacyjna, ustawa o związkach partnerskich.

Marsz rozchodzi się przy dźwiękach „Under Pressure” Queen. Organizatorzy ostrzegają, że – ze względów bezpieczeństwa – warto wracać do domów parami. Postulatowi przyklaskuje Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Czytaj także: Kwaśniewski, Czarzasty i nowe pokolenie lewicy

10. Antyrządowe marsze równości

– Dla mnie było super przede wszystkim dlatego, że wrocławscy faszyści spod znaku Międlara, Rybaka i Zielińskiego są sporą siłą liczebną, gdy mają obstawę policji i zagwarantowaną trasę – mówi Marta Lempart. Miało być nie wiadomo ile kontr... tylko że nie przyszli. Faszyści to tchórze. Co się zmieniło od ostatniego marszu? – Rząd oszalał... Więc ludzie, którzy nie mieli żadnego zdania w sprawie praw osób LGBT+, część tej „środkowej” grupy, której polityka nie interesowała, już nie ma. Muszą być po jednej albo po drugiej stronie, do tego zmusił ich PiS. Musieli wybrać, czy są po stronie rządu, prawicy i Kościoła, którzy nienawidzą i skutecznie nawołują do przemocy, czy po stronie bitych, opluwanych, zaszczuwanych. Marsze równości to dla wielu ludzi teraz manifestacje prodemokratyczne, antyrządowe. Zobacz, ile tam było młodych osób. One tam właśnie, krzycząc: „Róż, brokat, antyfaszyzm”, toczą swoją walkę o to, jak będzie wyglądała Polska.

Czytaj także: Polityczne LGBT

11. Pierwszy marsz pod patronatem prezydenta Wrocławia

Przy Kniaziewicza 28 rozprężenie. Aktywiści znoszą do kanciapy tęczowe flagi, ściskają się, umawiają na pomarszową imprezę w HAH-u. Jak było, pytam Piotra Buśkę, rzecznika Kultury Równości (organizator marszu). – Na gorąco? Bardzo, bardzo dobrze. Frekwencja, mimo deszczu, zachwycająca. Szacujemy, że było nas 8 tys. Frekwencyjny boom, kolejny rekord.

Czyli lepiej niż w zeszłym roku? – W zeszłym roku pojawiły się te banery, samochody Fundacji PRO Prawo do życia i to było nowe, z tym się jeszcze nie mierzyliśmy. To chyba było sondowanie, jakim straszakiem może być LGBT. W tym roku, podczas kampanii wyborczej, to wybuchło. Na tej nienawiści PiS przy wtórze mediów publicznych i aprobacie Kościoła katolickiego tworzy nienawistną kampanię wymierzoną w dwumilionową społeczność Polaków i Polek.

Jak ważne jest, że honorowego patronatu udzielił marszowi prezydent Wrocławia Jacek Sutryk? – Bardzo ważne. To 11. marsz i pierwszy z honorowym patronatem. Przykład idzie z góry. Nie tylko dla mieszkańców i mieszkanek, ale także dla wszystkich instytucji i podmiotów. Miasto otwiera się na akceptację i pokazuje politykę włączającą. Nie wyklucza.

Czy maszerowaliśmy dziś za czymś, czy przeciwko czemuś? Buśka zamyśla się. – Maszerowaliśmy wspólnie. Jesteśmy zdenerwowani, jesteśmy lżeni, jesteśmy dyskryminowani... ale marsz to święto nas wszystkich.

Czytaj także: Plaga homofobicznych deklaracji w polskich samorządach

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną