Społeczeństwo

Dlaczego edukacja seksualna tak oburza małopolską kurator?

Program edukacji seksualnej ZdrovveLove Program edukacji seksualnej ZdrovveLove Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
O akcji „ZdrovveLove” zrobiło się głośno po tweecie Barbary Nowak. Efekt medialnego szumu jest bardzo wymierny: oprócz siedmiu szkół z ubiegłego roku do udziału w warsztatach z edukacji seksualnej zgłosiły się w Gdańsku trzy kolejne.

Inicjacja seksualna w Polsce zaczyna się w wieku 17 lat. Dlatego warsztaty „ZdrovveLove” są dla uczniów pierwszych klas szkół ponadpodstawowych. Oni tak czy siak myślą o seksie i zapewne też eksperymentują. Dlatego ważne jest, by dostali rzetelną wiedzę przed inicjacją, nie później. Żeby mieli pojęcie o antykoncepcji i zdawali sobie sprawę z tego, że obie strony powinny wyrazić świadomą zgodę na seks – tłumaczy Anna Michalska, seksulożka i jedna z edukatorek realizujących program.

Warsztaty „ZdrovveLove” prowadzone są od stycznia 2019 r. w ramach programu Wsparcie Prokreacji Dla Mieszkańców Gdańska. Finansuje je miasto. Zajęcia odbywają się po lekcjach, udział jest dobrowolny, wymaga zgody rodziców. Ale najpierw musi się zgodzić dyrektor szkoły i rada pedagogiczna.

Uczniowie sami zaczynają drążyć

Zgody nie wyraża się w ciemno. Na stronie projektu dostępne są wszystkie scenariusze lekcji, materiały zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli, przygotowane na podstawie informacji Światowej Organizacji Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Większość gdańskich placówek w ogóle nie odpowiada na maila z zaproszeniem do udziału w projekcie. W zeszłym roku na 49 szkół ponadpodstawowych zdecydowało się siedem. Do warsztatów przystąpiło 150 uczniów, na ostatnich zajęciach było 115. W każdej chwili można bowiem zrezygnować.

Warsztaty składają się z ośmiu bloków tematycznych. Wśród nich m.in. dojrzewanie i rozwój psychoseksualny, anatomia i badania profilaktyczne, rodzaje antykoncepcji, bezpłodność i niepłodność, choroby przenoszone drogą płciową, role płciowe i społeczne, związane z nimi stereotypy, bezpieczne relacje, granice między flirtem a molestowaniem seksualnym itd. Przewidziano też lekcje z użyciem medycznych fantomów piersi i jąder, by nauczyć się wykrywać guzki. – Przed każdymi zajęciami sondujemy, jaki poziom wiedzy grupa reprezentuje. Jeżeli widzimy, że uczniowie są speszeni, nie pogłębiamy wątków. Zwykle jednak 15–16-latkowie sami zaczynają drążyć – opowiada Anna Michalska.

Czy chłopak też ma dni płodne?

W anonimowej ankiecie przed warsztatami jest m.in. pytanie o inicjację seksualną. W zeszłym roku 56 proc. uczestników odpowiedziało, że ma ją za sobą. 40 proc. – że doświadczyło przemocy seksualnej. – Dlatego uważam, że mamy w Polsce poważny kłopot wynikający z tego, że o seksualności się nie mówi. Więc albo damy dzieciakom naukową wiedzę, albo będziemy się borykać z epidemią depresji i brakiem miejsc w szpitalach psychiatrycznych – uważa Michalska. O nastoletnich ciążach nie wspominając.

A uczniowie chcą wiedzieć. Na warsztatach pytają o antykoncepcję, „bo z rodzicami nie da się o tym rozmawiać. Uważają, że jestem za młoda, gówniara, mam się zająć nauką”.

Padają pytania o dni płodne mężczyzny: „Kiedy wypadają? Jak to obliczyć?”. O aseksualność: „Czy to wybryk natury? Czy to się leczy?”. O homoseksualność: „Czy to choroba? Jakie są przyczyny tego zjawiska?” – na co Anna Michalska odpowiada, że to nie zjawisko, tym bardziej nie choroba, i nie ma jednej przyczyny.

Nastolatki chcą wiedzieć, jak okazywać uczucia, „jak być z dziewczyną blisko, nie uprawiając seksu”. Jeden z chłopców mówił, że „jeszcze nie jest gotowy na seks, chciałby po prostu obejrzeć z nią film, zrobić jej kanapki”.

Często się dziwią. „Mężczyźni mają jedną i tę samą dziurkę do oddawania moczu i do ejakulacji. To tak jak my: jeden wspólny otwór do siusiu i do seksu, prawda? Nie? Jak to nie?” – nie dowierzała jedna z uczennic.

Kiedy Anna Michalska mówi, że zgoda na seks wyrażona pod wpływem alkoholu nie ma znaczenia, bo powinna być świadoma, młodzi nie kryją zaskoczenia: „Przecież powiedziała, że chce!”. „A po ilu drinkach to powiedziała?”. „No, po trzech czy czterech...”. A zgoda musi być świadoma, entuzjastyczna, konkretna.

Jest też miejsce na naukę asertywności, respektowania własnych i cudzych granic. – Raz usłyszałam coś, co mnie bardzo zaniepokoiło – uczennica skarżyła się na molestowanie. Klepanie w pośladek, żarty, wyzwiska. Zgłaszała je w szkole, ale kiedy ze strony dyrekcji nie było żadnej reakcji, przestała. Niejedna dziewczyna tego doświadcza, ale od otoczenia często słyszy, że przesadza, a chłopcy już tak mają. Że chłopcy to chłopcy – opowiada edukatorka.

Jest wreszcie czas na dyskusję o masturbacji. O tym, że z seksuologicznego punktu widzenia masturbacja to zdrowe, naturalne i bezpieczne zachowanie (o ile spełnia określone kryteria, jak prywatność i... czyste ręce). – Ale mówimy też o rozładowaniu napięcia i o tym, że jeśli tak się będziemy warunkować, może się to stać w przyszłości problemem – opowiada Michalska. Młodzi dowiadują się, że masturbacja plus pornografia to nie jest dobre połączenie, bo uczymy się reagować fizjologicznie na pewne sceny, których nie znajdziemy w codziennym życiu. W konsekwencji organizm nie zareaguje na partnera czy partnerkę, którzy odbiegają od wizerunku gwiazd pornografii.

Dajmy wybór rodzicom i nastolatkom

Program „ZdrovveLove” oprotestowała najpierw Joanna Cabaj, gdańska radna PiS, a potem Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, znana z nacjonalistycznych i homofobicznych wypowiedzi wygłaszanych z różańcem w dłoni. W internecie napisała: „Środowiska LGBT wiedzą doskonale, że ich programy są niezgodne z podstawami programowymi w szkołach i z prawem polskim. Ukrywają ideologiczne genderowe treści pod hasłami programów prozdrowotnych. Kłamią, oszukują i deprawują. Nie macie tego dosyć? Informujmy się! Działajmy!”.

W podobnym tonie wypowiedzieli się działacze stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk. Zorganizowali samochód z wielkim szyldem „Mamo! Tato! Pomóż! Chroń mnie przed seksualizacją. Stop Zdrovve Love!”, który jeździ po ulicach.

Zarzuty, że programy edukacji psychoseksualnej to deprawacja, oszustwo i kłamstwo, traktuję jak niezbyt śmieszny żart. Czekam, aż ten żart się skończy – mówi Michalska.

O tym, że działania małopolskiej kurator nie mają nic wspólnego z ochroną uczniów, ale wręcz narażają na skutki niewiedzy i zaniechań dorosłych, jest przekonany Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych: – Rzetelna wiedza nigdy nie deprawuje. Pozwala chronić dzieci i młodzież przed złymi działaniami dorosłych i rówieśników. Wiara, szczytne intencje nie mogą zastępować wiedzy medycznej i psychologicznej. Odpowiedzialny Gdańsk jego zdaniem zapomina, że w szkołach uczą się również nastolatki, których rodzice lub opiekunowie oczekują wiedzy szerszej niż proponowana przez MEN.

Wolność wyboru dla rodziców podkreśla też na facebookowym profilu „ZdrovveLove” Anna Michalska. „Szanujemy KAŻDEGO rodzica, który nie zgadza się na udział dziecka w warsztatach. Decyzję pozostawiamy ostatecznie Rodzicom i Młodzieży”. A Odpowiedzialny Gdańsk pyta: „Czy potraficie zrozumieć, że są osoby, które widzą sens w działaniach »ZdrovveLove«, a to Wy narzucacie im swój punkt widzenia, myślenia, czucia, sposobu życia i wychowywania nieswoich dzieci? Ograniczając jednocześnie możliwość wyboru?”. Stowarzyszenie nie udzieliło jeszcze odpowiedzi. A rodzice w komentarzach nie szczędzą wsparcia:

„Wiedza z zakresu seksualności, potrzeb, granic jest bardzo potrzebna w szkołach i domach. Cieszę się, że jest ZdrovveLove i moje córki będą miały okazję uczestniczyć w takich zajęciach już niebawem”.

„Trzymajcie się ciepło! Szkoda, że to, co robicie w Gdańsku, nie jest praktyką w całej Polsce, mniej by było tragedii”.

Szum wokół programu przynosi efekty inne, niż chcieliby jego przeciwnicy. W tym roku prócz siedmiu szkół z ubiegłego roku do udziału w warsztatach zgłosiły się trzy kolejne.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Dlaczego niektórzy są bardziej kochliwi?

Co sprawia, że jedni zakochują się łatwiej niż inni, i dlaczego niektórzy mają w miłości szczęście, a inni nie.

Magdalena Kaczmarek
09.02.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną