Społeczeństwo

Czy wznieśliśmy się ponad podziały? Kościół na Wielkanoc

Pusty Kościół w czasie pandemii koronawirusa. Wielkanoc 2020 Pusty Kościół w czasie pandemii koronawirusa. Wielkanoc 2020 Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Konflikt rozdziera dziś więź społeczną w naszym kraju. Widzą to ludzie Kościoła. Niektórzy do tego konfliktu przykładają rękę, inni próbują zachować się ewangelicznie.

Papież Franciszek znów zaskoczył w swoim stylu. W Wielką Sobotę zatelefonował do jednego z włoskich telewizyjnych programów, aby podziękować lekarkom, pielęgniarkom, księżom, siostrom zakonnym i wszystkim na pierwszej linii frontu walki z pandemią. Prowadząca program, która momentalnie rozpoznała głos Franciszka, zapytała go, jak spędza czas najważniejszych dla chrześcijan świąt wielkanocnych. „Rozmyślam o ukrzyżowaniu Pana – odpowiedział papież – i o historiach z nim związanych, także tych, które dzieją się dzisiaj, w czasie pandemii. Myślę o ludziach, którzy w tych dniach niczym żołnierze oddają z miłości swoje życie za innych”.

Franciszek: Pora na zjednoczenie, nie wojny

W podobnym tonie papież wypowiedział się w orędziu wielkanocnym. I niech nas nie dziwi, że nie mówił tylko o wierze i nadziei w sensie religijnym. Przywódca światowego katolicyzmu nie może pomijać zapalnych kwestii politycznych i społecznych, a kiedy pomija, może narazić się na zarzut milczenia i obojętności, a to jest złe duszpasterstwo.

Franciszek nie milczy: „Nieśmy pieśń życia! Uciszmy krzyki śmierci, dość wojen! Niech ustanie produkcja i handel bronią, bo potrzebujemy chleba, a nie karabinów. Niech ustaną aborcje, które zabijają niewinne życie. Niech otworzą się serca tych, którzy mają, aby napełnić puste ręce tych, którzy są pozbawieni tego, co niezbędne”.

Teraz nie jest czas na wydawanie ogromnych kapitałów na wytwarzanie broni i handlowanie nią – kontynuował Franciszek – jest czas na leczenie ludzi i ratowanie życia, na zjednoczenie się świata w walce z pandemią, na umorzenie długów biednych krajów, na solidarność, na zakończenie wojny w Syrii, na wznowienie rozmów izraelsko-palestyńskich, na przerwanie cierpień ludności w rejonie Ukrainy objętym konfliktem, na ulżenie doli uchodźców, zwłaszcza dzieci w Libii i na granicy turecko-greckiej, na rozładowanie kryzysów humanitarnych w wielu częściach świata.

Czytaj też: Dramat Lesbos. Kryzys uchodźczy i pandemia

Papież przypomniał, że to rządzący, ich współpracownicy i podlegli im funkcjonariusze ponoszą w swoim zakresie odpowiedzialność za życie, zdrowie i bezpieczeństwo obywateli, i zaapelował o zawieszenie wszystkich konfliktów zbrojnych. Nie powiedział tego wprost, lecz zapewne nawiązał do średniowiecznej idei „rozejmu Bożego” (treuga Dei), czyli zawieszania wojen w pewnych okresach chrześcijańskiego roku liturgicznego. Prawie na pewno apel Franciszka nie zostanie podjęty, ale dobrze się stało, że poszedł w świat. Może niektórym przywódcom, zwłaszcza wyznania katolickiego, drgnie sumienie.

Czytaj też: Koronaobligacje – najgorętsze słowo Europy

Arcybiskup Polak: Nie wyciągajmy ludzi z domów

Współczesne wojny toczą się nie tylko między państwami, ale i wewnątrz nich. Niekiedy przy użyciu fizycznej przemocy i broni, częściej metodą dzielenia, piętnowania, wykluczania, dyskryminacji. Taki konflikt rozdziera dziś więź społeczną także w naszym kraju. Widzą to ludzie Kościoła. Niektórzy do tego konfliktu przykładają rękę, inni próbują zachować się ewangelicznie, czyli zająć jasne stanowisko zgodne z katolicką nauką społeczną, która wzywa polityków do działania na rzecz dobra wspólnego.

Takie stanowisko zajął prymas Polski abp Wojciech Polak. U progu Wielkiego Tygodnia powiedział w Radiu Zet, że „nie mamy prawa wyciągać ludzi z domów, ani do kościoła, ani na wybory”. Roztropnym językiem przemówili inni kościelni przywódcy.

Marcin Celiński: Mamy rząd z innej planety

Czy Polacy potrafią się wznieść ponad podziałami?

Szef episkopatu abp Stanisław Gądecki już w Wielką Niedzielę pytał dramatycznie: „Jak żyć rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie teraz, gdy zmieniliśmy nasze codzienne funkcjonowanie i musieliśmy przeorganizować naszą pracę? Gdy trwa praktyczne zamrożenie gospodarki, a prognozy przewidują pogorszenie koniunktury gospodarczej i utratę miejsc pracy? Gdy nad niektórymi przedsiębiorstwami wisi widmo bankructwa, a nad pracownikami groźba utraty pracy i następstwa tego dla losu polskich rodzin?

Gdy trzeba przeorganizować naukę, opiekę nad dziećmi? Gdy szkoły są zamknięte, a nauczyciele mają więcej pracy z przygotowaniem lekcji, zadań dla uczniów? Gdy rodzice z trudem łączą prace domowe z odrabianiem lekcji razem z dziećmi?”.

Kardynał Kazimierz Nycz zadumał się nad skutkami pandemii całkiem jak Olga Tokarczuk: „Pandemia sprowadziła współczesnego człowieka na ziemię, ucząc go pokory i odsłaniając drugą stronę naszej cywilizacji”, mówił w homilii w Wielką Niedzielę. Ale czy potrafimy – dodał duchowny – „ponad podziałami widzieć i działać dla dobra ludzi, ojczyzny i świata, dobra wspólnego?”. No właśnie: czy potrafi to Kościół, obecna władza i my wszyscy, obywatele w narodowym areszcie domowym?

Czytaj też: Wirus, czyli macie za swoje. Czy polski Kościół dodaje otuchy?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną