Społeczeństwo

Odpowiadamy na list w sprawie tekstu o patotransplantacji

Na skutek bezczynności rektora i ministra z kliniki odeszło dwóch najlepszych chirurgów transplantologów. Na skutek bezczynności rektora i ministra z kliniki odeszło dwóch najlepszych chirurgów transplantologów. Paul Felberbauer / Unsplash
Artykuł miał służyć m.in. temu, by kolejny minister i rektor placówki nie odważyli się zamiatać spraw pod dywan. Ani odmawiać dostępu do informacji publicznej.

„Ze zdumieniem przeczytałem artykuł p. red. Agnieszki Sowy pt. »Patotransplantacja«. Czemu ten tekst miał służyć?” – napisał do nas dr hab. Zbigniew Pastuszak, prof. UMCS w Lublinie, który w opisanej w artykule klinice miał udany przeszczep wątroby w tym samym mniej więcej czasie, w którym miały miejsce przedstawione przeze mnie wydarzenia.

Profesor Pastuszak poddaje w wątpliwość fakt „zamiatania afery pod dywan”. Przecież sprawą zajmuje się prokuratura, dwie komisje Ministerstwa Zdrowia i jedna z NFZ. Spieszę z odpowiedzią.

Prokuratura wciąż prowadzi postępowanie, sprawa nie jest umorzona, jak sugeruje prof. Pastuszak. Komisje zakończyły prace w 2018 r. Raporty pokontrolne są wstrząsające. Profesor Artur Kwiatkowski, ówczesny dyrektor Instytutu Transplantologii, po zapoznaniu się z wnioskami niezależnych kontrolerów zawiadomił ministra zdrowia prof. dr. hab. Łukasza Szumowskiego o tym, że kontrola NFZ wykazała „udzielanie świadczeń zdrowotnych z pominięciem kolejki, prowadzenie dokumentacji medycznej w sposób uniemożliwiający odzwierciedlanie faktycznego przebiegu procesu leczenia, wykonywanie zabiegów operacyjnych przez osoby bez uprawnień”.

A kontrola MZ wykazała „nieprawidłowości na każdym etapie leczenia chorej, z których każde z osobna mogło doprowadzić do zgonu oraz nieprawidłowości w dokumentacji medycznej, i przekroczenie dopuszczalnego czasu przechowywania wątroby i podanie nieprawdziwego czasu w Ustawowych Rejestrach Transplantacyjnych i w historii choroby”.

Poinformował ministra o tym, że osoby odpowiedzialne za nadzór w klinice „ukrywały fakty, dokonując licznych zmian w dokumentacji medycznej, zlekceważyły zdarzenia i nie wdrożyły żadnych procedur naprawczych”. Minister Szumowski dowiedział się o tym wszystkim dwa lata temu. I co zrobił? Schował list do szuflady. A potem dokładał tam następne dokumenty. Ponad 30 pism od prof. Kwiatkowskiego, który uparcie streszczał raporty pokontrolne i prosił, żeby minister zareagował. Bezskutecznie. Nie reagował również rektor WUM prof. Mirosław Wielgoś ani kolejni dyrektorzy Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus.

Myślę, że takie postępowanie można określić „zamiataniem pod dywan”. A kiedy sprawą zainteresowała się „Polityka”, zwodzono nas i odmawiano udostępnienia dokumentów, posuwając się nawet do poświadczania nieprawdy w piśmie do senatora Krzysztofa Brejzy. Artykuł miał służyć m.in. temu, by kolejny minister i rektor nie odważyli się zamiatać. Ani odmawiać dostępu do informacji publicznej dziennikarzom czy parlamentarzystom.

Minister Szumowski podał się do dymisji tuż przed publikacją tego artykułu, gdy już reklamowaliśmy go na portalach społecznościowych. Myślę, że świadomość tego, iż będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie reagował, gdy inni medycy narazili pacjentów na utratę zdrowia i życia, przyspieszyła podjęcie decyzji o odejściu.

Profesor Pastuszak w liście do redakcji prosi o „wstrzemięźliwe wypowiedzi na temat polskiej transplantologii”, bo „bardzo łatwo jest zburzyć zaufanie do instytucji, zniszczyć zespół i wspaniałych lekarzy”. To się niestety już dokonało, Panie Profesorze. Na bagnie nie zbuduje się pałacu.

Na skutek bezczynności rektora i ministra z kliniki odeszło dwóch najlepszych chirurgów transplantologów: prof. Artur Kwiatkowski i prof. Andrzej Chmura, doc. Michał Wszoła. Rozpadł się wspaniały zespół, tworzony przez prawie dziesięć lat, który dokonał pierwszego w Polsce przeszczepu krzyżowego nerek, potem łańcuchowego. Instytut Transplantologii, najaktywniejszy ośrodek transplantacyjny w Polsce, w europejskiej czołówce, zlikwidowano. Zamknięto działającą tam, wówczas jedyną w Polsce, Pracownię Izolacji Wysp Trzustkowych. Liczba przeszczepień dramatycznie spadła, o ponad 40 proc.

Czy jeden artykuł może coś tu zmienić? Mam nadzieję, że tak. Jeżeli osuszy się bagno, wszystko można odbudować.

Stefan Karczmarewicz: Dymisja Szumowskiego. Pytania i spekulacje

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną