Społeczeństwo

Młodzi są dla PiS już chyba bezpowrotnie straceni

Zakaz wychodzenia bez towarzystwa dorosłych dotyczy nie wszystkich osób niepełnoletnich, a tylko tych do 16. roku życia. Zakaz wychodzenia bez towarzystwa dorosłych dotyczy nie wszystkich osób niepełnoletnich, a tylko tych do 16. roku życia. Gaelle Marcel / Unsplash
Totalna izolacja to dramat dla tysięcy dzieci, które doświadczają przemocy. Brak możliwości samodzielnego opuszczenia miejsca zamieszkania praktycznie odcina je od pomocy.

Skandal wywołany orzeczeniem Trybunału Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji odwrócił uwagę od wprowadzonych pod koniec tygodnia obostrzeń, które mają zapobiegać rozwojowi epidemii koronawirusa. Tymczasem zwłaszcza jedno z nich może mieć daleko idące konsekwencje polityczne.

Otóż rząd postanowił wrócić do wprowadzonego po raz pierwszy wiosną – i już wtedy ostro krytykowanego – przepisu ograniczającego samodzielne przemieszczanie się dzieci i młodzieży. Tym razem sformułowano go nieco łagodniej niż w pierwotnej, kwietniowej wersji. Zakaz wychodzenia bez towarzystwa dorosłych dotyczy nie wszystkich osób niepełnoletnich, a tylko tych do 16. roku życia, i nie całej doby, ale interwału od godz. 8 do 16 w dni robocze, poza drogą do szkoły i z powrotem. Weekendów i świąt nie obejmuje.

Poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego

O negatywnych konsekwencjach pozbawienia dzieci i nastolatków możliwości spaceru, wyjścia na dwór bez matki, ojca czy innego opiekuna mówiły wiosną rzesze psychologów, lekarzy i pedagogów. Zwracano uwagę na zagrożenia dla zdrowia psychicznego, bezpieczeństwa, na przedmiotowe i dyskryminujące potraktowanie młodych.

„Wprowadzone obostrzenie dla wielu młodych ludzi oznacza nieopuszczanie domu w ogóle. Nie wszyscy opiekunowie mają wolę lub możliwość, aby towarzyszyć dziecku czy nastolatkowi nawet podczas krótkiego wyjścia z domu. Konieczność nieustannego przebywania wśród domowników w dużej mierze ogranicza np. możliwość realizacji prywatnych rozmów telefonicznych. W tym trudnym czasie taka rozmowa jest jedną z podstawowych metod utrzymania kontaktu. Wprowadzone rozwiązanie praktycznie ogranicza także możliwość korzystania przez młodych ludzi ze wsparcia psychologicznego w kryzysowych sytuacjach. Teraz mogą prowadzić rozmowy tylko w obecności innych domowników – co często wyklucza opcję sięgania po pomoc i może powodować poważne konsekwencje związane ze zdrowiem psychicznym. Totalna izolacja to także dramat dla tysięcy dzieci, które każdego dnia doświadczają przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej. Brak jakiejkolwiek możliwości samodzielnego opuszczenia miejsca zamieszkania praktycznie odcina je od możliwości pomocy” – punktowali w liście do premiera Morawieckiego specjaliści i specjalistki z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Jakie mamy podejście do dzieci

Fakt, że aktualna wersja zakazu przemieszczania się jest mniej restrykcyjna niż wiosną, zasadniczo powinien cieszyć – tyle tylko, że teraz kompletnie nie wiadomo już, o co w tym przepisie chodzi. Mimo próśb nie udało nam się doczekać oficjalnego uzasadnienia. Pozostaje nam samodzielnie snuć hipotezy, by doszukać się we wprowadzonym zakazie logiki. Wedle jednej z hipotez, może najbardziej prawdopodobnej, przepis ma za zadanie dyscyplinować w myśl podejścia: „Mają siedzieć na zdalnych lekcjach, a nie snuć się po mieście, czemu zapewne się oddadzą, gdy im się nie zakaże”. Jeśli takie właśnie mamy podejście do dzieci, to identyczny zakaz należałoby wprowadzić na czas stacjonarnej nauki w wolnych od epidemii realiach (przepraszam, to nie ma być podpowiedź).

Wedle drugiej hipotezy przepis ma uzasadnienie epidemiczne, chodzi o ograniczanie ruchu i ryzyka transmisji wirusa. W takim jednak układzie zakreślenie go do godz. 16 w dni robocze jest tak daleko idącą groteską, że nadaje się nie na temat na komentarz, a tylko na internetowy mem.

PiS traci młodych

Jedyne zatem, co z ograniczenia poruszania się młodych ludzi może wyniknąć z dużym prawdopodobieństwem, to pogłębienie wśród nich niechęci do Prawa i Sprawiedliwości. Najstarsi dziś objęci ograniczeniem w 2023, roku kolejnych wyborów parlamentarnych, skończą 18–19 lat i będą stanowić ważną część grupy najmłodszych wyborców. W której PiS sromotnie przegrał ubiegłoroczne wybory prezydenckie i której sympatię tak żarliwie pragnął odzyskać. Świadomość przedmiotowego i aroganckiego potraktowania nakłada się na wściekłość za pozbawianie praw kobiet (młodych na protestach są tłumy), na pogłębioną przez epidemię demolkę oświaty, na krzywdy wyrządzone tym z nich, którzy tworzą środowisko LGBT. Młodzi ludzie lubią być traktowani poważnie, a dzięki temu, że są na tym świecie krótko, mają dobrą pamięć. Wygląda na to, że ta grupa jest już dla PiS bezpowrotnie stracona.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną