Społeczeństwo

Jan Paweł II – tak, Kościół w sprawie pedofilii – nie

Kościół w Sycowie. Wikarym był tu ksiądz opisywany w filmie braci Sekielskich. Kościół w Sycowie. Wikarym był tu ksiądz opisywany w filmie braci Sekielskich. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
W młodym pokoleniu nikt, zero procent, nie ocenił dobrze kościelnych starań o wyjaśnienie sprawy pedofilii. To wygląda wręcz na klęskę polskich biskupów rzymskokatolickich.

Jan Paweł II – tak, kościelna zmowa milczenia w sprawie pedofilii – nie. Tak można podsumować wyniki sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Sondaż jest socjologiczną fotografią obecnego stosunku Polaków do Kościoła rzymskokatolickiego. Uchwycony obraz nie jest jednoznaczny. Wprawdzie aż 51 proc. pytanych uważa, że papież Jan Paweł nie podjął dostatecznie skutecznych działań przeciwko przestępstwom seksualnym popełnianym przez księży rzymskokatolickich, to jednocześnie jeszcze więcej, bo aż 83 proc., ocenia pontyfikat Karola Wojtyły pozytywnie.

Czytaj też: Chory jest cały system, nie jeden biskup czy kardynał

Pontyfikat JPII. Wciąż powód do dumy?

Można dyskutować, czy to nie paradoks, sprzeczność, psychologiczna potrzeba wyparcia niewygodnych faktów, ucieczka od wolności myślenia, lęk przed utratą tożsamości religijnej i narodowej. Ale teraz odpowiedź wydaje się taka, że pytani oddzielają ocenę całokształtu tego pontyfikatu od sprawy kryzysu pedofilskiego. Nawet w młodszej (18–29 lat) grupie ankietowanych całość pontyfikatu dostaje rekordowo wysoką ocenę pozytywną: 96 proc. To oznacza, że w sprawie pedofilii wyniesiony na ołtarze (przez papieża Franciszka) Jan Paweł II popełnił błąd, ale w ich przekonaniu ten błąd nie przekreśla całego pontyfikatu, który wciąż może być tytułem do narodowej dumy.

Wybitny znawca, analityk i komentator pontyfikatu Jana Pawła II dominikanin Maciej Zięba widzi w wynikach sondażu przejaw „optymizmu”, bo odczytuje je jako uwolnienie Wojtyły od zarzutu współodpowiedzialności za zło pedofilii w Kościele. Ale może zarazem niepokoić, że 26 proc. pytanych o to uchyliło się od zajęcia wyraźnego stanowiska, czyli ani nie zgodziło się z tezą o współodpowiedzialności papieża z Polski za ten kryzys, ani jej nie odrzuciło.

Czytaj też: Jak Kościół wyzyskuje pracowników

Mniej optymizmu dla polskiego Kościoła

Nie wiem, czy taki obraz sytuacji – jedna czwarta pytanych w konfuzji – jest „optymistyczny”, raczej nazwałbym go realistycznym. Można generalnie oceniać pontyfikat pozytywnie, a jednocześnie mieć poważny kłopot z oceną polityki Jana Pawła II w sprawie pedofilii. Kto przyjrzy się działaniom Wojtyły uważniej, musi zauważyć, że podejmował decyzje prewencyjne pod hasłem „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”. Tylko że nie wykorzeniły one grzechu pedofilii ani systemu jego tuszowania. Symbolicznym momentem porażki okazuje się sprawa nominacji byłego kard. McCarricka przez Jana Pawła na biskupa Waszyngtonu, mimo że papież znał zarzuty pedofilskie dotyczące Amerykanina, ale ostatecznie uznał je za nieprzekonujące.

Tak czy inaczej, rysuje się pewna tendencja. Znacznie mniej „optymistyczna” dla Kościoła w Polsce. Opinia społeczna ocenia go dużo surowiej niż Jana Pawła. W młodym pokoleniu trudno dopatrzyć się tu optymizmu. To wygląda wręcz na klęskę polskich biskupów rzymskokatolickich, że w sondażu nikt, zero procent, w tej grupie wiekowej nie ocenił dobrze czy raczej dobrze kościelnych starań o wyjaśnienie sprawy pedofilii, natomiast aż – znowu rekord! – 97 proc. pytanych uznało je za złe lub raczej złe. Tylko 3 proc. nie potrafiło zająć stanowiska. W tej samej grupie odpowiedzi korzystnie oceniające postawę Jana Pawła II przeważają nad niekorzystnymi, ale nie jest to przewaga miażdżąca – 39:31 proc., przy 30 proc. niezdecydowanych.

Fotografia nie ma więc jednoznacznej wymowy. Kapitał społeczny Jana Pawła II wydaje się wciąż solidny, kapitał Kościoła instytucjonalnego mocno osłabiony, potrzeba ujawnienia całej prawdy o sprawie pedofilii w Kościele i rzetelnej dyskusji na ten temat – coraz bardziej paląca.

Czytaj też: „Tak, to musi runąć”. Młodzi rozliczają Kościół

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną