Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Dominikański blues. Młodzi katolicy nie mają dokąd iść

Brak wyraźnych zmian na lepsze w Kościele instytucjonalnym w Polsce jest wielkim rozczarowaniem dla wierzących i szerszej opinii publicznej. Brak wyraźnych zmian na lepsze w Kościele instytucjonalnym w Polsce jest wielkim rozczarowaniem dla wierzących i szerszej opinii publicznej. Marek Lapis / Forum
Ile jeszcze trzeba reportaży, materiałów śledczych ujawniających zło w Kościele, watykańskich dochodzeń, wywiadów z nielicznymi sprawiedliwymi duchownymi czy zakonnicami, aby „coś pękło, coś się skończyło”?

Tym razem nie chodzi o pedofilię, tylko o afrykańskie dzieci pod nadzorem polskiego misjonarza, byłego dominikanina. Nadzór to może i był, ale nie taki, jak można by się spodziewać po rozmodlonym misjonarzu. Za to na pewno był to dobry interes. Ksiądz wybudował sobie rezydencję, sieroty miały barak i miskę ryżu dziennie. Los, jaki Dariusz Godawa zgotował afrykańskim dzieciakom, opisuje teraz „Gazeta Wyborcza”. A dominikanin Tomasz Dostatni komentuje: „Smutny to tekst, jestem zażenowany… i zastanawiam się, czy to tylko i aż skandal, czy coś u nas dominikanów nie działa w Polsce… smutno mi. Mogę w swoim imieniu powiedzieć przepraszam…”.

Czytaj też: Przemoc u wrocławskich dominikanów

Ile jeszcze śledztw i świadectw

No tak, ale czy te reakcje: „coś nie działa”, „smutno nam”, „przepraszamy”, robią jeszcze na kimkolwiek wrażenie? Kiedy nastąpią działania, żeby wreszcie coś zaczęło działać, tak jakby tego oczekiwali księża i świeccy traktujący swoją wiarę i swoje zawodowe zadania z powagą i pokorą? Brak wyraźnych zmian na lepsze w Kościele instytucjonalnym w Polsce jest wielkim rozczarowaniem dla wierzących i szerszej opinii publicznej.

Ile jeszcze trzeba reportaży telewizyjnych, prasowych materiałów śledczych ujawniających zło w Kościele, watykańskich dochodzeń przeciwko biskupom chroniącym samych siebie i księży krzywdzicieli przed odpowiedzialnością, wywiadów z nielicznymi sprawiedliwymi duchownymi czy zakonnicami, aby „coś pękło, coś się skończyło”?

Czytaj też: Kolejny arcybiskup traci tytuł honorowego obywatela

Dokąd mają pójść młodzi katolicy?

Kameruńskie słodkie życie byłego dominikanina, drapieżnictwo seksualne innego członka tego zakonu, bierność władz zakonnych i kościelnych w tych sprawach – są nie tylko katastrofą wizerunkową, ale i ciosem w ich wiarygodność. Jeśli w elitarnym zakonie nastawionym na pracę z młodzieżą akademicką mogły się zdarzyć takie rzeczy, to dokąd mają iść młodzi polscy katolicy z dobrze rozumianymi ambicjami intelektualnymi i duchowymi? Gdzie i pod czyją opieką mają pogłębiać swoją wiarę i umiejętność dialogu z niewierzącymi? W grudniu 2020 r. w sondażu CBOS aż niemal połowa Polaków wystawiła Kościołowi ocenę negatywną za działalność. Najgorsze notowanie od ponad ćwierćwiecza.

W Kościele rośnie zło

„Zło rośnie w Kościele”, mówi ks. prof. Alfred Wierzbicki w rozmowie z Joanną Podgórską dla „Polityki”. Duchowny pokłada nadzieję na poprawę sytuacji raczej w katolikach świeckich, zwłaszcza młodych, niż w episkopacie. Wskazuje przykład pozytywny: Kongres Katoliczek i Katolików, oddolną inicjatywę prof. Fryderyka Zolla, o. Pawła Gużyńskiego (dominikanina wysłanego przez zakon do pracy w Holandii za krytykę homofobicznych wypowiedzi abp. Jędraszewskiego) i grupy ich współpracowników w internecie, bo tam na razie próbują prostować kościelne ścieżki. Blues dominikanów to blues całego Kościoła, ale niewiele z tego wynika w praktyce. Fundamentalizm i obłuda trzymają się mocno.

Dlatego niejeden czytelnik rozmowy się żachnie: to czemu ks. Wierzbicki nie odejdzie z Kościoła, w którym „rośnie zło”? Na co profesor odpowiada: „Rozumiem, dlaczego wrażliwi ludzie odchodzą dziś z Kościoła, ale nam nie wolno zostawiać go fundamentalistom. Nie możemy dać się wypchnąć z Kościoła”. Musi być bardzo zdeterminowany, bo widać nie bierze pod uwagę, że jednak tacy jak on zostaną wypchnięci z Kościoła w Polsce dosłownie lub symbolicznie. Taki jest dziś kościelny Zeitgeist.

Czytaj też: Makabra dominikańska

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną