Społeczeństwo

Rozmowa, nie przymus! Jak przekonać nastolatki do szczepień?

Szczepienia przeciw covid-19 w V LO Wrocławiu Szczepienia przeciw covid-19 w V LO Wrocławiu Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta
Doświadczenia z różnymi zmianami w szkołach i mówienie o młodych ponad ich głowami przynoszą efekty w postaci niechęci do bezdyskusyjnego przyjmowania zaleceń dorosłych. Racjonalna rozmowa ma większy sens.

Z punktu widzenia skuteczności różnych zachęt prozdrowotnych nastolatki stanowią nie lada wyzwanie. Jak zauważyli David S. Yeager, Ronald E. Dahl oraz Carol S. Dweck w artykule opublikowanym w 2018 r. w czasopiśmie „Perspectives on Psychological Science”, wiele programów profilaktycznych, promujących właściwe żywienie czy zdrowy styl życia przynosi istotnie mniejsze efekty wśród osób w wieku 13–17 lat. Jakie są tego przyczyny?

Badacze zwracają uwagę na rozwojową specyfikę młodych ludzi. A konkretnie na szczególną wrażliwość na okazywany im szacunek, możliwość zachowania swojego statusu społecznego, np. pozycji w grupie, i autonomię w podejmowaniu decyzji. Działania dorosłych (nauczycieli, pedagogów, psychologów), które nie uwzględniają tych motywów, mogą być nieskuteczne lub wywoływać reakcje obronne.

Młodzi muszą mieć poczucie autonomii

Wnioski płynące z analizy skuteczności takich programów mogą znaleźć zastosowanie także w przypadku szczepień przeciw covid-19. Zdaniem trójki amerykańskich badaczy dobrze pomyślana i przeprowadzona akcja promocyjna powinna odwoływać się do autonomii i poczucia sprawstwa. Pokazywać, że określone działanie nie tylko nie pogorszy, ale może poprawić pozycję społeczną, nawet jeśli jest to tylko wyobrażona grupa odbiorców w mediach społecznościowych.

Przekazy kierowane do młodych muszą autentycznie świadczyć o tym, że dorośli traktują poważnie to, co się do nich mówi. Nastolatki mają czuć, że ich opinie i doświadczenia zasługują na zrozumienie i szacunek, nawet jeśli nie są spójne z tym, czego dorośli oczekują. To punkt wyjścia do rozmowy, w której przekazuje się informacje, przedstawia różne perspektywy i szanuje autonomiczny wybór – młody człowiek sam ma zdecydować np. o tym, czy chce jeszcze poczekać, coś przemyśleć, porozmawiać z kimś innym itd.

Kluczowa rola rodziców

Na decyzję o szczepieniu w dużej mierze wpływa postawa i zaangażowanie rodziców. To oni podejmują formalną decyzję – i to od ich nastawienia zależy, czy dziecko zostanie zaszczepione. Ponieważ brak jeszcze opracowań naukowych na temat szczepień przeciw covid-19 u młodzieży, przeprowadziliśmy krótką ankietę wśród studentów pierwszego roku studiów psychologicznych, zachęcając ich do swobodnych wypowiedzi i prosząc o wskazanie najważniejszych powodów małego zainteresowania osób w grupie 12–18 lat szczepieniami na covid (mogli wybrać spośród 15 różnych przyczyn).

Nasi ankietowani najczęściej wskazywali właśnie na rolę rodziców. Ich zdaniem wielu z nich nastawia się negatywnie do szczepienia nastolatków lub przyjęła postawę wyczekującą. Wyłania się stąd prosty wniosek, że to rodzice powinni być pierwszymi adresatami akcji nakłaniających do zastrzyku. Sami młodzi, jak przypuszczają pytani przez nas studenci, mogą nie widzieć potrzeby szczepienia ze względu na poczucie małego zagrożenia chorobą, brak dostatecznych informacji o tym, jak szczepionka działa i jakie znaczenie ma odporność także tej grupy wiekowej.

W zebranych przez nas wypowiedziach przewija się też wątek obaw przed skutkami ubocznymi. Zdaniem studentów wiele osób proces wprowadzania szczepień w najmłodszej grupie uznaje za zbyt szybki, preparaty za niesprawdzone, a działania rządzących za kierowane chęcią jak najszybszego „rozwiązania” problemu kosztem zdrowia młodzieży. Poza tym utrwalił się przekaz, że adresatami szczepionek są dorośli, szczególnie seniorzy.

Akcje promocyjne – tak, ale w internecie

Poziom świadomości dotyczącej szczepień, tego, jak działają i jaka jest ich rola w tej grupie wiekowej, studenci również uznali za niewystarczający. Kampanie informacyjne, w tym spoty telewizyjne, uważają za nietrafione. Młodzi w niewielkim stopniu stanowią widownię TV, nie szukają w niej informacji. Dużo lepsze byłoby dotarcie z przekazem tam, gdzie są, tzn. do internetu, szczególnie do mediów społecznościowych.

Siła ich oddziaływania mogłaby się przełożyć na lepsze poinformowanie. Wytworzyłoby się zainteresowanie i być może oddolny „nacisk” na rodziców. Nie można bowiem zapominać, że w wielu sprawach rodzice spoglądają na swoje dzieci, biorą pod uwagę ich opinie, przychylają się do ich próśb. Warto też pamiętać, że ludzie słuchani, oglądani i „ważni” dla młodszych mogą ich przekonać do tematu, ale trzeba być ostrożnym. Jak mówi jedna z naszych rozmówczyń, reklamy z „cool dzieciakami” i uśmiechającymi się celebrytami są niekiedy uważane za żenujące i niewiarygodne.

Vouchery – jak najbardziej!

Ciekawy jest także wątek zachęt i ograniczeń. Okazuje się, że zachęty należałoby kierować do tych, którzy są zaszczepieni, a ograniczenia powinny dotykać tych, którzy zaszczepieni nie są. Padło wiele propozycji: wejściówki na koncerty, baseny, parki rozrywki, ułatwienia w przemieszczaniu się i szansa spędzenia wakacji bez restrykcji, kosztownych testów i uciążliwych procedur, gdy posiada się zaświadczenia o zaszczepieniu.

Co ciekawe, takie analizy dotyczące zachęt w postaci rzeczowych nagród czy drobnych sum prowadzono już kilka lat temu w Wielkiej Brytanii w stosunku do szczepionki przeciwko HPV. Dowiodły, że oferowanie voucherów nawet na niewielkie kwoty znacząco zwiększało liczbę chętnych nastolatków zgłaszających się do punktów szczepień.

Nie można też pominąć okoliczności związanych ze zbliżającym się końcem roku szkolnego, niekoniecznie sprzyjającym gotowości do przyjęcia zastrzyku. Młodzi i ich rodzice planują wakacje, a konieczność umówienia się w punkcie szczepień może być komplikacją, stąd odraczanie takiej decyzji. Zdaniem części ankietowanych panuje przekonanie, że od września w szkołach będzie wprowadzony „obowiązek” wzięcia zastrzyku lub będą organizowane akcje gwarantujące szczepionki.

Rozmowa wciąż ma sens

Nieco bardziej pogłębiona analiza wypowiedzi studentów podsuwa ciekawe tropy. Pierwszy dotyczy poczucia, że nikt nie chce być królikiem doświadczalnym, a szczepienia dla młodych nie zostały poprzedzone długoletnimi badaniami. Najmłodsi sądzą, że „dorośli” znów podejmują decyzje za nich, bez konsultacji. Można przypuszczać, że doświadczenia z różnymi, nieraz raptownymi zmianami w szkołach i mówienie o młodych ponad ich głowami przynoszą efekty w postaci większej nieufności i niechęci do bezdyskusyjnego przyjmowania zaleceń dorosłych.

Drugi wątek wprowadza nieco bardziej optymistyczną nutę. Kilkoro studentów wskazało, że właśnie rozmowa z kimś z kręgu dorosłych (ktoś z rodziny, znajomy lekarz) czy rówieśników przekonała ich do podjęcia decyzji o zaszczepieniu się. Taka rozmowa ma więc sens. Warto o tym pamiętać: z jednej strony akcje promujące trzeba adresować do rodziców, z drugiej – do samej młodzieży. Młodzi chcą mieć poczucie samodzielności, chcą, aby ich wątpliwości spotkały się z rzeczowymi argumentami i rozmową, a nie samym nakazem.

Za optymistyczne można wreszcie uznać to, że w przeciwieństwie do dorosłych nastolatki dzieli niedługi czas od szczepień z dzieciństwa, sama sytuacja jest więc dla nich bardziej naturalna i typowa. Mniejszy strach przed covid-19 i jego konsekwencjami wiąże się z typowym dla tego wieku generalnie niższym poziomem obaw o własne zdrowie. Rzeczywisty lęk przed zastrzykiem może więc wcale nie być duży. I da się o nim racjonalnie rozmawiać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Droga sztuka – w co się teraz inwestuje

Aukcyjny rynek sztuki w Polsce w swojej 30-letniej historii przeżywał hossy i bessy, mody i nagłe zwroty. Ale mniej więcej od roku po prostu staje na głowie.

Piotr Sarzyński
22.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną