Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Samobójstwo 12-letniej Kingi. Zawiódł cały system

Organy ścigania i sądy niby reagowały, ale zbyt wolno. Organy ścigania i sądy niby reagowały, ale zbyt wolno. Johnny McClung / Unsplash
Płynęły miesiące, trwały procedury, a Kinga dalej mieszkała pod jednym dachem ze swoim oprawcą. Coraz bardziej przerażona i bezradna. Na naszych oczach dzieci odbierają sobie życie, a państwo tylko bezczynnie się przygląda.

Wiedzieli wszyscy: policja, prokuratura, sądy rodzinne i opieka społeczna. 12-letnia Kinga już latem ubiegłego roku alarmowała, że jest molestowana przez ojczyma i „przyjaciela rodziny”. A mimo to musiała mieszkać ze swoim oprawcą pod jednym dachem. Czuła, że świat pozostawił ją samą sobie. Pod koniec roku popełniła samobójstwo.

Matka nie wierzyła córce

Jako pierwszy – jeszcze we wrześniu – jej historię opisał Michał Janczur z TOK FM. O tym, że jest molestowana, Kinga powiedziała zaufanej nauczycielce i cioci, u której, jak co roku, spędzała wakacje. Szkoła zawiadomiła prokuraturę, a ciocia policję, opiekę społeczną i sąd rodzinny w Środzie Śląskiej, gdzie mieszka. Chciała także, by sąd ustanowił ją rodziną zastępczą dla siostrzenicy.

Wniosek o zabezpieczenie Kingi złożyła opieka społeczna. Ale sąd w Środzie Śląskiej nie zajął się sprawą – choć mógł – tylko odesłał ją do Dąbrowy Tarnowskiej, gdzie mieszkała dziewczynka. Pierwsza jednak zareagowała matka. Nie wierzyła w oskarżenia dziewczynki, broniła partnera, a gdy dowiedziała się, że sprawa trafiła do prokuratury, kazała dziewczynce natychmiast wracać do domu.

Płynęły miesiące, trwały procedury, a Kinga dalej mieszkała pod jednym dachem ze swoim oprawcą. Coraz bardziej przerażona i bezradna.

Zawiódł cały system

Dlaczego sąd nie zdecydował o odebraniu jej rodzinie? Można się domyślać. Sądy w Polsce wielokrotnie były oskarżane o niesłuszne odbieranie dzieci rodzicom. Takie oskarżenia padały także z ust prominentnych polityków, „obrońców rodziny”. W efekcie sądy są sparaliżowane strachem.

Tu zawiódł cały system. Organy ścigania i sądy niby reagowały, ale zbyt wolno. Prokurator nie przesłuchał ojczyma, kurator sądowy nie kontrolował należycie rodziny, mimo że dochodziło tam do awantur i była wzywana policja.

W tej sprawie jest jeszcze jeden wątek, który pokazuje bezradność państwa w opiece nad dziećmi: psychiatryczny. Kinga na krótko trafiła do szpitala, a potem była pod opieką psychiatry. Ale gdy ten zachorował, nie znaleziono zastępstwa.

Państwo jest bezradne. „Chce się wyć”

Historię 12-letniej Kingi skomentował przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii Błażej Kmieciak. „Państwo polskie musi być stać na specjalistyczne organy policyjne, prokuratorskie i sądowe, które będą się zajmowały takimi sprawami” – powiedział. Pełna zgoda. Ale zanim to się stanie, należy naciskać, by przepisy, które są, były sprawnie egzekwowane. W apelu Błażeja Kmieciaka czuć bezradność. Mówił, że „chce mu się wyć” i „sprawa woła o pomstę do nieba”.

Tu także zgoda. Tylko trudno liczyć na państwo, które bezczynnie przygląda się całkowitemu upadkowi psychiatrii dziecięcej. Sytuacji nie poprawi „deforma” wymiaru sprawiedliwości, która paraliżuje jego pracę. Wołanie o pomstę do nieba może w tej kwestii niewiele zmienić.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną