Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Omikron jak trąba powietrzna. W piątą falę wchodzimy z ciężkim bagażem

Oddział intensywnej terapii dla chorych na covid w Lublinie Oddział intensywnej terapii dla chorych na covid w Lublinie Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Jesteśmy zakładnikami grupy osób, które nie mają zielonego pojęcia i kompetencji w kwestiach, o których mówią – komentuje dr Jarosław Drobnik, epidemiolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Jeszcze w pierwszych dniach stycznia, po Sylwestrze marzeń w Zakopanem a przed Pucharem Świata w skokach narciarskich w tym samym mieście, który zgromadził podobne tłumy, w Polsce stwierdzono blisko 200 przypadków zakażenia omikronem.

W ocenie wirusologów rzeczywista liczba infekcji tym wariantem koronawirusa na pewno była większa. Analitycy z grupy MOCOS, która od początku pandemii opracowuje dane epidemiologiczne, oceniali w początkach stycznia, że przy testowaniu na poziomie ok. 100 tys. dziennie w piątej fali połowa badanych będzie pozytywna. Wzrost liczby wykonywanych testów automatycznie będzie zaś oznaczał wzrost notowanych zakażeń – nawet do kilkuset tysięcy dziennie.

Ilu Polaków umrze w piątej fali?

W ciągu dwóch lat trwania pandemii w Polsce z powodu koronawirusa według oficjalnych danych zmarło ponad 100 tys. ludzi. Ilu Polaków umrze w piątej fali?

– Jesteśmy zakładnikami grupy osób, które nie mają zielonego pojęcia i kompetencji w kwestiach, o których mówią. Epidemiolodzy ostrzegali przed masowymi imprezami w sylwestra i otwieraniem szkół po świętach. Nie byliśmy w stanie wyjść z czwartej fali i niestety, ale w piątą weszliśmy z wysokiego pułapu zakażeń i zgonów – mówi dr Jarosław Drobnik, epidemiolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, przypominając, że specjaliści już w październiku i listopadzie ostrzegali przed rozwojem wydarzeń związanych z nowym wariantem koronawirusa.

Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej i epidemiolog: – Minister zdrowia przy 16 tys. zakażeń dziennie, a więc zaledwie w pierwszym tygodniu stycznia, mówił o pewnej anomalii. Tylko że dokładnie taką samą anomalię mieliśmy w trzeciej fali, kiedy dotarła do nas alfa. I nikt nie wyciągnął wniosków z tamtego doświadczenia.

Wariant alfa był odpowiedzialny za wzrost zachorowań jesienią 2020 r. Pierwsze przypadki odnotowano m.in. w Wielkiej Brytanii w październiku. W grudniu, właściwie bez żadnej kontroli, tysiące Polaków zjechało do Polski na święta. Trzecia fala zaczęła się pod koniec stycznia dokładnie rok temu.

– Aktualnie Brytyjczycy ćwiczą to samo co my. Nie ma na Wyspach realnych obostrzeń i w szpitalach jest już trzy razy tyle ludzi, co było na początku piątej fali. Ten skok nastąpił w ciągu miesiąca. Przy lepiej wyszczepionym społeczeństwie, zwłaszcza w najstarszej grupie wiekowej. I teraz proszę sobie wyobrazić, co się będzie działo w Polsce, jeśli my już mamy 14 tys. hospitalizacji. Trzykrotny wzrost liczby pacjentów w szpitalach oznacza zapaść systemu – zapowiada dr Grzesiowski, przypominając, że omikron jest wyjątkowo zjadliwy i liczba zakażeń podwaja się w ciągu dwóch–trzech dni.

Czytaj też: Prosimy się o kłopoty. Omikron to już ostatnie ostrzeżenie

Omikron łagodniejszy niż delta? To mit

Zdaniem Pawła Grzesiowskiego naiwnością jest też przekonanie, że omikron jest co prawda bardziej zakaźny, ale za to łagodniejszy niż delta, która zabiła ok. 50 tys. Polaków. – Tak, jest łagodniejszy, ale tylko dla zaszczepionych. A my mamy ok. 40 proc. populacji niezaszczepionej. To ci ludzie będą ciężko chorować i pewnie w znacznej mierze umierać na omikron – dodaje ekspert NRL. I jak przypomina, od listopada specjaliści mówili, że ta fala będzie gwałtowna.

Dr Grzesiowski porównuje ją do trąby powietrznej, która w dwa–trzy tygodnie doprowadzi do gwałtownego wzrostu zachorowań. Potem nastąpi szybki spadek, bo w relatywnie krótkim czasie pojawi się dużo ozdrowieńców, co pozwoli zablokować transmisję wirusa. Piąta fala może się więc zakończyć po czterech–sześciu tygodniach. Jest jednak kilka „ale”.

– Mamy zajętych 60 proc. łóżek przeznaczonych dla pacjentów covidowych i z takim bagażem właśnie wchodzimy w piątą falę. Poza tym, żeby mieć rzeczywisty obraz sytuacji, musielibyśmy codziennie robić co najmniej 300–400 tys. testów, a robimy zaledwie sto kilkadziesiąt tysięcy. W trzeciej fali w kilka dni doszło do paraliżu systemu ochrony zdrowia, i to jest najgroźniejsze – nie kryje dr Jarosław Drobnik, przypominając, że w szczycie tamtej fali ponurą codziennością było szukanie miejsc dla pacjentów wymagających specjalistycznego leczenia oddechowego w innych województwach, braki tlenu czy awarie niewydolnej instalacji tlenowej, wreszcie kolejki karetek przed SOR-ami.

Kluczowa trzecia dawka szczepionki

Kluczowa w ochronie przed omikronem jest trzecia dawka szczepionki przeciw covid-19. Bo najbardziej prawdopodobny scenariusz wygląda tak: pan minister przygotowuje plan na 40 tys. łóżek, liczba chorych wymagających hospitalizacji gwałtownie rośnie, w efekcie wszystkie niecovidowe łóżka zostają zajęte. Następuje praktycznie wyłączenie planowych działań szpitali, pozostawienie tylko ostrych, i dramatycznie ograniczony jest dostęp dla pacjentów, którzy wymagają leczenia, ale na covid nie chorują – prognozuje dr Drobnik. Jak dodaje, zapomina się też o kolejnym aspekcie, czyli wydolności samej służby zdrowia. Lekarze, choć zaszczepieni w ponad 90 proc., też chorują. Z kolei zbyt niski poziom wyszczepialności średniego i podstawowego personelu medycznego daje wiele powodów do niepokoju.

Dr Paweł Grzesiowski tłumaczy, że 1 proc. umieralności – a tak wygląda to w przypadku koronawirusa – to w Polsce śmierć 300–400 tys. ludzi w ciągu trzech lat. Ale śmierć to tylko jeden z aspektów pandemii, wielu tych, co przeżyli, choruje miesiącami na powikłania pocovidowe. Leczenie i ratowanie życia to także bardzo drogie procedury medyczne i specjalistyczny sprzęt.

– O tych kosztach pandemii jakoś nikt nie mówi. O przeliczalnych na złotówki kosztach tych niepotrzebnych śmierci i cierpienia, których od pojawienia się szczepionek naprawdę można było w wielu przypadkach uniknąć – podkreśla dr Grzesiowski i dodaje, że wbrew wciąż powtarzanym opiniom covid-19 nie jest żadną grypą. W ogóle nie przypomina grypy. Dzisiaj już wiadomo, że to uogólnione zapalenie naczyń krwionośnych, kończące się udarami, zawałami, zatorowością i uszkodzeniem płuc.

Czytaj też: Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Obcy bliźniacy. Jak się dziś żyje sobowtórom Putina i Zełenskiego

Podobieństwo do znanych osób bywa lukratywne. Ale w zależności od tego, do kogo jest się podobnym, także niebezpieczne.

Edyta Gietka
28.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną