Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Czarnek wysyła szkoły na zdalne. Później się już nie dało

Rozpoczęcie roku szkolnego 2021/2022 w Szczecinie Rozpoczęcie roku szkolnego 2021/2022 w Szczecinie Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Można być wdzięcznym ministrowi za podjęcie rozsądnej decyzji. Dobrze wiemy jednak, że to decyzja wymuszona, bardzo mu niemiła, i że tak rozsądnie nie będzie zawsze. Czarnek robi bowiem wszystko, aby nikt mu nie wchodził w paradę.

Ostatnie dni dla odpowiedzialnych rodziców – a takich jest większość – były bardzo trudne. Masowo zawiadamiali wychowawców, że dziecko jest chore na covid, a wychowawcy nic. Tak się przynajmniej rodzicom wydawało. A my jeden przez drugiego mówiliśmy dyrektorowi, że mnóstwo dzieci choruje, więc jeśli nie skieruje całej szkoły na zdalne nauczanie, wszyscy zachorujemy. A dyrektor nic.

Jednak zdalnie. Decyzja na ostatnią chwilę

Tak sądziliśmy. Najwidoczniej nic szef nie robi, skoro wciąż przychodzimy do szkoły. Dyrektor jednak wysyłał prośby do wszystkich instytucji: sanepidu, organu prowadzącego i przede wszystkim kuratora, prosząc o zgodę na wprowadzenie nauki zdalnej dla całej placówki. A ci nic. Tak to ocenialiśmy. Nic nie robią ci bezmyślni urzędnicy. Prawdopodobnie kuratorzy prosili ministra, aby nie zwlekał, bo w szkołach robi się naprawdę groźnie. Za chwilę będzie już za późno. No i Czarnek doprawdy na ostatnią chwilę zarządził, że starsi uczniowie podstawówek (klasy 5–8) oraz wszyscy ze szkół ponadpodstawowych przechodzą od czwartku do 27 lutego na naukę zdalną. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.

Rodzice nie muszą już myśleć, jak przekonać wychowawców, aby w tak trudnym okresie byli za nauką zdalną. Nie muszą już przekonywać też dyrektorów. W końcu pedagodzy poszli po rozum do głowy i pozwolili dzieciom uczyć się bez wychodzenia z domu. Tak to oceniają rodzice.

Prawdę mówiąc, pedagodzy zawsze mieli ten rozum w głowie. Troska o dobro dzieci to elementarz w naszym zawodzie. Bezmyślny był jedynie minister edukacji i nauki. Zresztą wciąż sprawia takie wrażenie. Nawet kiedy ogłaszał wprowadzenie nauki zdalnej dla starszych uczniów, to zapewniał, że nic się w jego poglądach nie zmieniło. Wciąż bowiem utrzymujemy – podkreślał z dumą – naukę stacjonarną (dla młodszych dzieci). Cieszy się więc, że nadal stawia na swoim, choć smuci się, że nie w 100 proc. Część dzieci udaje się pojutrze na naukę zdalną. Ministrowi chyba szkoda, chętnie by je zatrzymał w szkole.

Minister Czarnek z nikim się nie liczy

Można być wdzięcznym Czarnkowi za podjęcie rozsądnej decyzji. Dobrze wiemy jednak, że jest to decyzja wymuszona, bardzo ministrowi niemiła. Podjął ją pod wpływem wyższej siły, ale na szczęście nie siły boskiej. Choć niewiele brakowało, aby dopiero śmierć dzieci przekonała go do rezygnacji z nauczania stacjonarnego. Na razie nie musieliśmy czekać na wpływ boskiej mocy, wystarczyła moc pisowska. Zapewne zadziałał rozsądek ministra zdrowia, który zapowiadał konieczność przejścia na naukę zdalną. Moc była na tyle duża, iż Czarnek się ugiął. To wielkie szczęście dla dzieci, że nie jest na tyle mocny w rządzie, aby nie uginać się przed niczym, tylko zawsze stawiać na swoim.

Dobrze jednak wiemy, że Czarnek zmierza do tego, by się nie liczyć z nikim. Pozbawił już władzy nauczycieli i dyrektorów, dość skutecznie też zastraszył, aby nawet nie myśleli o podejmowaniu decyzji samodzielnie. Wszystko w szkołach ma się odbywać za zgodą kuratora, a ten jest człowiekiem ministra w terenie. Rodzice się dziwią, gdy widzą brak reakcji szkół na tak ważne informacje jak zachorowanie dziecka na covid. Patrzą ze zdumieniem, jak im dziękujemy za wiadomość, ale nic nie robimy. Robimy, drodzy rodzice, to, na co nam pozwalają przepisy. Możemy tylko powiadamiać wyższą instancję: ministra Czarnka. W oświacie tylko on decyduje. Co byśmy zrobili, gdyby się zaparł i nie wprowadził nauki zdalnej? Raczej nic.

Zło cofnęło się tylko o jeden krok

Dzisiaj jeszcze ta wyższa instancja podjęła decyzję rozsądną. Na ostatnią chwilę, ale uległa głosowi rozumu, posłuchała mądrzejszych. Poparła naukę zdalną, która w tej chwili chroni nas wszystkich przed gwałtownym rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Tak rozsądnie jednak nie będzie zawsze. Czarnek robi bowiem wszystko, aby nikt mu nie wchodził w paradę: ani nauczyciele, ani rodzice (to już mu gwarantuje uchwalona przez Sejm zmiana w prawie oświatowym zwana lex Czarnek), ani koledzy z PiS.

Być może wprowadzenie nauki zdalnej od 26 stycznia do 27 lutego to była ostatnia decyzja, którą minister podjął, bo musiał. Dobrze się stało. Miejmy jednak świadomość, że zło cofnęło się tylko o jeden krok, a w każdej chwili może z impetem ruszyć do przodu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną