Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Wnioski po sprawie nękającego kobietę ks. Dębskiego

Kuria białostocka zawiesiła ks. Dębskiego w funkcji rzecznika, TVP wydała oświadczenie o zerwaniu z nim współpracy. Pytanie, czy władze obu instytucji dopiero teraz dowiedziały się o jego „zalotach”. Kuria białostocka zawiesiła ks. Dębskiego w funkcji rzecznika, TVP wydała oświadczenie o zerwaniu z nim współpracy. Pytanie, czy władze obu instytucji dopiero teraz dowiedziały się o jego „zalotach”. Saint John's Seminary / Unsplash
Kuria białostocka zawiesiła ks. Dębskiego w funkcji rzecznika, TVP wydała oświadczenie o zerwaniu z nim współpracy. Pytanie, czy władze obu instytucji dopiero teraz dowiedziały się o jego „zalotach”.

Dziewczyna przez pomyłkę przyjęła księdza do grona internetowych znajomych. Wyjaśniła, że to nieporozumienie, bo miała na myśli kogoś innego o tym samym nazwisku. Nieproszony znajomy mimo to wysyłał jej niechciane teksty i filmiki – obleśne, wulgarne. Tacy niechciani uwodziciele i zalotnicy, wdzierający się w czyjeś życie, to przestępcy. Na nękanie tego rodzaju są paragrafy w kodeksie karnym. Sprawą powinien się zająć wymiar sprawiedliwości. W każdym przypadku takie zachowanie jest kompromitacją „zalotnika”.

W tym przypadku uderza ono także w instytucję, która go zatrudnia. Tą instytucją był Kościół białostocki, w którym ks. Andrzej Dębski zrobił karierę. Był nie tylko rzecznikiem kurii, pełnił też inne funkcje, m.in. prefekta białostockiego seminarium kształcącego przyszłych księży. Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”.

Czytaj też: „W Kościele nic się nie zmienia”. Ofiara duchownego wycofała pozew

Kościół, TVP i odpowiedzialność

Ks. Dębski współpracował z programami dla dzieci produkowanymi w TVP. Swoje niechciane, nękające, seksualne „zaloty” prowadził ponoć ukradkiem m.in. w przerwach podczas tych programów. I oto człowiek Kościoła, orędownika moralności publicznej, pełni te wszystkie funkcje, a zarazem nęka młodą kobietę. Gdy „zaloty” wyszły na jaw, wyznaje dziennikarzowi, że „nie wie, nie ma pojęcia, co się ze mną stało, jak to się wydarzyło”. Psychologowie i psychiatrzy pewno by mu to wytłumaczyli, gdyby poprosił ich o pomoc.

Tacy „zalotnicy” zdarzają się wszędzie, ale nie wszyscy są osobami zaufania publicznego. Nie wszyscy dostają ważne funkcje, a instytucje ich zatrudniające nie mogą ignorować informacji na temat ich zachowania naruszającego normy społeczne i prawne. W przeciwnym razie ponoszą współodpowiedzialność za tolerowanie ich łamania. Kuria białostocka zawiesiła ks. Dębskiego w funkcji rzecznika, TVP wydała oświadczenie o zerwaniu z nim współpracy. Pytanie, czy władze obu instytucji dopiero teraz dowiedziały się o jego „zalotach”. W jego białostockim środowisku nie jest to pewnikiem. Rzecz wyjaśnić może tylko niezależne dochodzenie.

Czytaj też: Czy molestowany jest gejem? Zadziwiająca odpowiedź kurii

Ks. Dębski. Siąść i płakać

Jeśli wykazałoby ono, że swój proceder ks. Dębski prowadził od dawna, a jego ofiara nie była pierwsza, skandal nabrałby dodatkowego ciężaru. Władze kościelne musiałyby wytłumaczyć wiernym i opinii publicznej, jak to było możliwe, że osoba owładnięta manią seksualną pozostawała bezkarna.

Może to mieć związek z kościelnym przymusem celibatu, przekierowującym naturalne potrzeby do sfery zakazanej, gdzie ulegają wypaczeniu. Ale nie wszyscy księża żyjący w celibacie prowadzą podwójne życie lub mają manie seksualne popychające ich na manowce. Mogą więc być inne powody: zaburzenie osobowości albo poczucie duchownego, że skoro wyrobił sobie silną pozycję w systemie, to wolno mu więcej. Równie prawdopodobna jest fatalna kombinacja tych trzech czynników: przymusowego celibatu, zaburzonej osobowości i poczucia wyjątkowości u księży. Cóż, siąść i płakać nad ofiarami.

Czytaj też: Do Boga pytań nie ma. Wymarsz młodych z Kościoła

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Co z tymi czołgami? Niemiecka prasa o kolejnym sporze Warszawy i Berlina

Spór o Leopardy, obiecane ponoć Polsce w ramach „zamiany okrężnej”, zmienił się w kolejny punkt zapalny. Sprawa rozgrywana jest przez rząd PiS jak zwykle w pełnym świetle jupiterów.

Adam Krzemiński
07.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną