Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Przemoc domowa ze skutkiem śmiertelnym. „Państwo jest ślepe i głuche”

European Parliament / Flickr CC by 2.0
W Polsce wciąż zdarzają się tragedie, z których nie chcemy i nie umiemy wysnuwać wniosków, a ich kolejnym odsłonom zapobiegać. Nie wiemy nawet, ile rocznie jest ofiar śmiertelnych tych zaniedbań.

Pogotowie „Niebieska Linia” Instytutu Psychologii Zdrowia przygotowało raport o tym, ile osób w Polsce ginie z rąk najbliższych. W toku prac okazało się, że uzupełnienie tej luki w statystykach będzie po prostu niemożliwe. „Poszukując danych dotyczących zabójstw, samobójstw oraz tajemniczych zaginięć, za którymi być może stoją zabójstwa wewnątrzrodzinne, pytaliśmy policję, prokuratury, sądy, Główny Urząd Statystyczny, system ochrony zdrowia, zespoły interdyscyplinarne ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie, wojewódzkich koordynatorów realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie i – media” – deklarują autorzy.

„Państwo polskie pozostaje ślepe i głuche”

Wnioski przedstawione w podsumowaniu raportu są mrożące: „Na podstawie obecnie gromadzonych w Polsce danych nie ma możliwości ustalenia, ile osób rocznie traci życie na skutek działania sprawców przemocy w rodzinie. Danych takich nie posiadają ani policja, ani prokuratury, ani sądy, ani system dokumentacji medycznych i aktów zgonu, ani system przeciwdziałania przemocy w rodzinie, ani żaden z systemów monitorowania problemów społecznych, który znajduje odzwierciedlenie w danych zbieranych przez Główny Urząd Statystyczny. Jedynym dostępnym (choć w sposób oczywisty niepełnym) źródłem informacji są media. Z całorocznej kwerendy po różnych danych statystycznych wynika, że choć poszczególne służby zajmują się przypadkami zabójstwa osób w wyniku przemocy w rodzinie, to państwo polskie pozostaje ślepe i głuche w tym zakresie”.

Na przykład statystyki policyjne rozbijają przestępstwa ze względu na paragrafy kodeksu karnego, który w rozdziale „Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu” niemal nie zwraca uwagi na okoliczności (już więcej miejsca poświęca sposobom tracenia ciąży z udziałem lub bez udziału osób trzecich).

Kolejnym problemem, który w praktyce uniemożliwi oszacowanie skali zjawiska, jest zestawianie przestępstw zgodnie z datą zakończenia postępowania przygotowawczego, tj. procedury stwierdzającej, że przestępstwo faktycznie miało miejsce. Takie postępowanie potrafi trwać krócej lub dłużej, nawet kilka lat, więc np. oszacowanie skuteczności jakiejś kampanii czy zmiany procedur bez zmiany sposobu organizacji statystyk byłoby nie do przeprowadzenia. Pomimo wad tzw. poślizgu statystycznego nie podejmuje się żadnych starań, by zniwelować jego skutki, a statystyki policyjne pozostawiają ekspertki i ekspertów bez odpowiedzi. Podobnie jest ze statystykami prokuratorskimi i sądowymi. Z kolei procedury przeciwdziałania przemocy domowej (jak „Niebieska Karta”), sprawozdania z realizacji Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie czy wewnętrzne rejestry systemu pomocy społecznej w ogóle nie pretendują do dostarczania informacji w zakresie ofiar śmiertelnych.

Głównym źródłem wiedzy są media

W rezultacie jakikolwiek obraz, choć z konieczności niepełny, dają tylko media. W 2021 r. pisano o „107 zdarzeniach, w których doszło do zabójstwa. W zdarzeniach tych pojawiło się 111 sprawców i sprawczyń, a śmierć w wyniku ich działania poniosło 119 osób pokrzywdzonych”. To nieco mniej niż liczba stwierdzonych w 2021 r. zabójstw na tle nieporozumień rodzinnych (125) i liczba pokrzywdzonych (131), jakie przedstawia policja, przy czym zarówno ze względu na poślizg statystyczny, jak i na wyniki postępowań przygotowawczych nie należy zakładać, że pierwszy zbiór danych w całości pokrywa się z drugim.

Jeszcze jedną białą plamą uwyraźnioną w „Czarnej Księdze” są tzw. zabójstwa suicydalne (mylnie, jak wskazują autorzy raportu, nazywane też „samobójstwami rozszerzonymi”). Przypadki, gdy zabójca lub zabójczyni po uśmierceniu ofiary odbiera sobie życie, są dla systemu niewidoczne, gdyż postępowania te są automatycznie umarzane. W takich przypadkach jedynym źródłem wiedzy pozostają gazety lub inne media.

Autorzy „Czarnej Księgi” jednoznacznie wykazują, że przedstawianie zabójstw suicydalnych jako „samobójstw” jest społecznie szkodliwe, w szczególności wiąże się ze znacznie mniejszym piętnowaniem takich czynów. Wskazano zresztą na ciekawą, choć nieco upiorną korelację: „Samobójstwo sprawcy po dokonanym czynie jest powtarzającym się scenariuszem w przypadku zabójstw partnerek. W zebranych przez nas materiałach w 10 sprawach doszło do samobójstwa sprawcy (w tym w dwóch do nieudanej próby samobójczej), co stanowi aż 21,3 proc. ogółu tego rodzaju zdarzeń. Oznacza to, że niemal jeden na pięciu mężczyzn, którzy pozbawiają życia swoje partnerki, jednocześnie sam też odbiera sobie życie (lub próbuje to zrobić). (…) Zwraca także uwagę fakt, iż w przypadku zabójstw suicydalnych sprawcy mają generalnie wyższy status społeczny niż pozostali, są wśród nich przedsiębiorcy, nauczyciele akademiccy czy lokalni politycy”. Innymi słowy, relatywne zdjęcie społecznego odium z „rozszerzonego samobójstwa” może podpowiadać czułym na własny obraz sprawcom, że jest to „wyjście z honorem”.

Media, jako relatywnie dobre źródło informacji, przedstawiają jednak przestępstwa w sposób, który nie zawsze jest najkorzystniejszy ze społecznego punktu widzenia. Autorzy raportu rekomendują Radzie Mediów Narodowych, aby opracowała standard „sposobu opisywania drastycznych zdarzeń związanych z przemocą domową. Każdy taki materiał powinien być m.in. opatrzony informacją o sposobie reagowania na przemoc domową i możliwościach skorzystania z pomocy poradni telefonicznych dedykowanych temu problemowi”.

Ponad sto ofiar przemocy domowej rocznie

„Czarna Księga Ofiar Przemocy Domowej 2021” to kolejny dokument (po choćby alternatywnym raporcie RPO ze stanu realizacji konwencji stambulskiej) potwierdzający, że polskie państwo pozostaje ślepe i głuche na problem przemocy domowej. Z jednej strony widoczna jest tendencja, by problem bagatelizować. Z drugiej, nawet jeśli na jakimś szczeblu systemu dałoby się gromadzić dane pozwalające podejmować środki zapobiegawcze przynajmniej najpoważniejszym wymiarom przemocy domowej i przemocy w rodzinie, hamuje to lęk przed przyznaniem się do ewentualnych zaniedbań. W rezultacie wciąż mają miejsce tragedie, z których nie chcemy i nie umiemy wysnuwać wniosków, a ich kolejnym odsłonom zapobiegać. Nie wiemy nawet, ile rocznie jest ofiar śmiertelnych tych zaniedbań. Jedyne, czego możemy być pewni, to że jest ich więcej niż sto.

Raport „Teraz koniec z Tobą. Czarna Księga Ofiar Przemocy Domowej w Polsce 2021” powstał dzięki dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach funduszy EOG. Patronem instytucjonalnym projektu jest Zakład Kryminologii Instytutu Nauk Prawnych PAN. Jego koordynatorką była kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ Renata Durda, a w skład Rady Ekspertek i Ekspertów, którzy pracowali nad raportem, weszli: prof. Beata Gruszczyńska, dr hab. Dagmara Woźniakowska-Fajst, dr Magdalena Grzyb, prof. Witold Klaus, dr Michał Lewoc i dr Grzegorz Wrona.

Cały raport można pobrać ze strony „Niebieskiej Linii”

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną