Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

MEiN, czyli nowy prywatny fundusz dla Kościoła. Komu Czarnek daje miliony?

Przemysław Czarnek podczas 31. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w Częstochowie Przemysław Czarnek podczas 31. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w Częstochowie Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl
Ministerstwo Przemysława Czarnka zupełnie jawnie już i bez żenady stworzyło z funduszy przeznaczonych na oświatę osobny nowy kran do stałego zasilania Kościoła. To skandal m.in. w zestawieniu z odmawianiem podwyżek nauczycielom.

Taki wniosek musi się nasunąć po przeczytaniu informacji o częściowych wynikach kolejnego programu MEiN, tym razem „ukierunkowanego na realizację inwestycji w szkołach i placówkach niesamorządowych”. Budżet programu jest nader zasobny – wynosi 100 mln zł. Na razie rozdysponowano z tego 60 mln zł między 58 organizacji, stowarzyszeń i „innych podmiotów” prowadzących szkoły i placówki.

Czytaj też: MEiN rozdał 10 mln zł: zakonnikom, ludziom PiS, myśliwym

Miliony od Czarnka dla diecezji

Cóż to za podmioty? Otóż – już nawet nie tylko zakony. Bezpośrednie wsparcie od MEiN dostają bowiem diecezje (czyli jednostki administracyjne Kościoła, podległe biskupom), z których najhojniej obdarzona – kwotą aż 12 mln zł (!) – została diecezja siedlecka. 7 mln zł resort przyznał na rzecz Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego i kolejne 5 mln zł dla Katolickiej Szkoły Podstawowej im. Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki w Siedlcach.

5 mln zł otrzymała też diecezja gliwicka, która ma je wydać na rzecz Diecezjalnej Szkoły Muzycznej II stopnia w mieście. Diecezja łomżyńska dostała 2,5 mln zł na potrzeby Katolickiej Szkoły Podstawowej i Katolickiego LO im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, a diecezja pelpińska jedyne 335 tys. zł na Katolickie Przedszkole „Aniołowo” i Katolicką Szkołę Podstawową im. ks. Dra Bernarda Sychty.

Oczywiście, zakonnicy też zajmują znaczące miejsce na liście szczodrobliwości ministra. Jeśli zsumować dotacje na rzecz różnych inicjatyw, okazuje się, że szczególne uznanie ma MEiN dla potrzeb księży salezjanów. To właśnie Towarzystwo Salezjańskie otrzymało łącznie z programowych środków aż 11,15 mln zł – głównie na zespoły szkół w różnych częściach kraju. Dostrzeżono też jednak konieczność wsparcia pallotynów oraz sióstr felicjanek (odpowiednio po 800 tys. zł i 1,3 mln zł na rzecz zakonnych szkół podstawowych).

Katolicy świeccy i jedynie słuszne treści

Na ministerialny gest liczyć mogą też katolicy świeccy. Kwotą aż 4,5 mln zł zasilono Stowarzyszenie Świętej Rodziny tworzące w Olsztynie Warmińsko-Mazurskie Centrum Szermierki i Kultury Fizycznej. Organizacje i placówki, których katolickie korzenie na pierwszy rzut oka nie są ewidentne, stanowią mniej niż połowę ujawnionej listy beneficjentów, przy czym wysokość przekazanych im środków jest proporcjonalnie znacznie niższa niż tych mających oficjalne kościelne umocowanie. No i często okazuje się, że pod neutralną nazwą i tak zawierają się jedynie właściwe treści i afiliacje, jak w przypadku Podlaskiego Stowarzyszenie Dobra Szkoła, które za cel stawia sobie organizowanie działań na rzecz dzieci i młodzieży w duchu katolickiej nauki społecznej, a którego prezesem jest Dariusz Litwiniuk, przewodniczący klubu radnych Zjednoczonej Prawicy w radzie miasta Białej Podlaskiej. Stowarzyszenie otrzymało 2 mln zł – nie wiadomo na co.

Adresowanie środków musiało zostać dobrze przemyślane i zaplanowane, zwłaszcza że rozporządzenie ministra edukacji i nauki w sprawie przyznawania dotacji celowych na remonty i inwestycje tyle co zostało uchwalone w lipcu, a już w sierpniu Przemysław Czarnek je znowelizował. Tak że aby dostać pieniądze, nie trzeba być nawet właścicielem nieruchomości, wystarczy mieć prawo do jej użytkowania przez co najmniej pięć lat.

PiS jednym daje, innym odmawia

Jak dodatkowo informuje ministerstwo, program Inwestycje w Oświacie został stworzony z myślą o szkołach niesamorządowych, które nie mogły zostać objęte finansowaniem w ramach Polskiego Ładu. Przypomnijmy więc dla porządku, że szkoły niesamorządowe to bardzo często małe wiejskie podstawówki, tworzone przez mieszkańców wielkim wysiłkiem, gdy lokalne władze uznają, że na dalsze utrzymywanie placówek np. dla kilkunastu dzieci ich nie stać. Prawo i Sprawiedliwość w swoim czasie wyrażało wielkie zrozumienie i wsparcie dla takich oddolnych wysiłków – zwłaszcza gdy samorządowcy zdecydowani zamykać małe szkoły byli akurat z Platformy Obywatelskiej. Część członków takich społeczności właśnie z wdzięczności za to popierała PiS. Dziś, gdy sytuacja gospodarcza się pogarsza, łatwo wyobrazić sobie realną wartość choćby kilkudziesięciotysięcznego wsparcia dla placówek stowarzyszeniowych, w których nie ma pieniędzy nawet na uszczelnienie okien przed zimą.

Przekazywanie milionów złotych z państwowej kasy na szkoły katolickim diecezjom i zakonom to skandal nie tylko w zestawieniu z odmawianiem podwyżek nauczycielom czy dofinansowań do wycieczek po Polsce dla wielkomiejskich uczniów, których rodzice z perspektywy poparcia politycznego i tak są spisani na straty. To oszukiwanie własnych wyborców, którzy stawiali na PiS, oczekując, że nie tylko słowem będzie ich wspierać. Choć z drugiej strony w głosowaniu na PiS z pewnością nie pieniądze są główną motywacją.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną