Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Niemcy sfinansują lekcje dla swojej mniejszości w Polsce. Sukces PiS?

IX Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie IX Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl
Rząd PiS, tak jak zapowiedział, ograniczył w tym roku wydatki na naukę niemieckiego jako języka mniejszości w polskich szkołach. Parlamentarzyści w Bundestagu wzięli sprawy w swoje ręce.

Kiedy Polacy szykowali się do obchodów 11 listopada, komisja budżetu niemieckiego Bundestagu zdecydowała o przyznaniu dodatkowych 5 mln euro dla mniejszości niemieckiej w Polsce na lekcje języka ojczystego, z której według szacunków Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim korzysta nawet ok. 50 tys. dzieci.

Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski, autor poprawki do budżetu ograniczającej wydatki na te lekcje, uznał to za sukces polskiego rządu. I zapowiedział w nagraniu zamieszczonym na Twitterze gotowość do kolejnych cięć na 2023 r. dotyczących mniejszości niemieckiej, w tym walkę o odzyskanie majątku Związku Polaków w Niemczech utraconego w czasie wojny, ale też odebranie mniejszości przywilejów wyborczych.

Niemcy. Nowa odsłona wojny

Retoryczna wojna prawicy z mniejszością niemiecką trwa od dawna. W 2012 r. Jarosław Kaczyński poparł pomysł swojego partyjnego kolegi Sławomira Kłosowskiego dotyczący stworzenia „białej księgi nielojalności mniejszości niemieckiej”. Już dziesięć lat temu w Opolu prezes PiS mówił, że przywileje mniejszości niemieckiej w Polsce są za duże, a Niemcy powinni mieć tyle samo praw co Polacy w Niemczech. Można powiedzieć, że słowa stały się ciałem pod koniec 2021 r.

Najpierw 3 grudnia przed siedzibą Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim poseł Kowalski powiedział, że wiele praw, jakie mają mniejszości narodowe w Polsce, zostanie odebranych polskim Niemcom. I to na tak długo, aż władze Niemiec uznają mieszkających w Niemczech Polaków za mniejszość. Zapowiedział też ograniczenie nauczania niemieckiego jako języka mniejszości.

Ten postulat znalazł odzew w PiS, a sam Kowalski dziękował na konferencji prasowej liderom partii: „Dziękuję panu premierowi Morawieckiemu, liderowi partii PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu i ministrowi edukacji Czarnkowi za wprowadzenie w drugim czytaniu budżetu na rok 2022 wniosku rządu, zgodnie z którym w przyszłym roku zostanie obcięte 39 mln zł na nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości, a w roku 2023 środki te zostaną obcięte o 119 mln zł, które to środki zostaną przeznaczone na promocję nauczania języka polskiego za granicą”.

Ten ruch wywołał protesty nie tylko mniejszości niemieckiej, nauczycieli i rodziców, ale także polityków opozycji oraz naukowców czy przedstawicieli biznesu z Niemiec. Wszyscy wprost mówili o dyskryminacji. W żaden sposób te głosy nie wpłynęły na posłów koalicji rządzącej. 17 grudnia 2021 r. Sejm przyjął budżet, a wydatki na lekcje języka dla mniejszości niemieckiej zostały obcięte. Okazało się też, że Janusz Kowalski znalazł poparcie u ministra edukacji. Przemysław Czarnek na posiedzeniu Sejmu nie pozostawił cienia wątpliwości: „Nie może trwać sytuacja, że my w Polsce płacimy 236 mln zł na mniejszość niemiecką i język niemiecki, a w Niemczech, gdzie jest 2,2 mln Polaków, nie mają ani 1 euro od rządu federalnego na mniejszość polską. Wystarczy! Żądamy, aby Republika Federalna Niemiec zaczęła przestrzegać międzynarodowych zobowiązań i praw człowieka. Jeśli tak się stanie, udostępnimy te środki ponownie”.

Daremne protesty niemieckiej mniejszości

Początek 2022 r. przyniósł więc kolejną falę protestów. Sejmik województwa opolskiego przyjął uchwałę przeciwko zmniejszeniu środków. Kolejne podejmowały gminy na Opolszczyźnie, gdzie mniejszość niemiecka jest najliczniejsza. Związek Młodzieży Mniejszości Niemieckiej w sieci zorganizował kampanię #sprachlos / #niemamowy, Senat włączył zmniejszone środki do subwencji oświatowej, ale te i tak zostały odrzucone w ostatecznym głosowaniu w Sejmie. Kilkadziesiąt samorządów zapowiedziało finansowanie zajęć z własnych budżetów – najwięcej, bo ponad 30, na Opolszczyźnie.

W lutym minister Czarnek wydał dwa rozporządzenia. Znalazły się z nich zapisy o zmniejszeniu uczniom należącym do mniejszości niemieckiej liczby godzin języka ojczystego do godziny tygodniowo i obcięciu pieniędzy wypłacanych samorządom na lekcje do tej pory odbywające się w wymiarze trzech godzin tygodniowo. Specjalnie na Opolszczyznę przyjechał wtedy prof. Bernd Fabritius, pełnomocnik federalny ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych, który wyjaśniał, że w Niemczech edukacja leży w gestii krajów związkowych, nauczanie polskiego jest dostępne w większości z nich, tyle że na różnych zasadach. Nic nie dał też apel posła mniejszości niemieckiej Ryszarda Galli i posłanek Koalicji Obywatelskiej Krystyny Szumilas i Barbary Nowackiej o uchylenie rozporządzeń uderzających w polskich Niemców.

Rafał Bartek, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim, dla „Polityki” komentował wtedy: – Do tej pory ustawodawstwo mniejszościowe w Polsce zgodnie z logiką było wspólne dla wszystkich mniejszości narodowych i etnicznych żyjących w Polsce. Niewielka mniejszość karaimska z oświaty nie korzysta, bo ich język wymarł, więc pielęgnują dziedzictwo historyczne, kulturowe. My jako mniejszość niemiecka w sposób naturalny należymy do tej najaktywniejszej czy też największej społeczności, która z tego prawa, w sensie liczbowym, korzysta.

Koniec końców 1 kwietnia Rafał Bartek i Bernard Gaida, przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń w Polsce, zawiesili swoją pracę w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych do czasu uchylenia rozporządzeń ministra edukacji. Polscy Niemcy zaskarżyli też rozporządzenie Czarnka do Komisji Europejskiej.

Niemcy pod presją

Po stronie mniejszości stanęli parlamentarzyści w Bundestagu. Grupa CDU/CSU złożyła wniosek dotyczący dyskryminacji mniejszości niemieckiej w Polsce w zakresie nauki języka ojczystego i wezwała rząd federalny do działań. Ostatecznie w federalnym budżecie Niemiec na 2023 r. ma się znaleźć 5 mln euro na naukę niemieckiego jako języka mniejszości w Polsce, a także milion euro na naukę języka polskiego w Niemczech dla Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego. Informację podało „Deutsche Welle”, dodając, że w budżecie będzie też pula na dofinansowanie nauki polskiego w Niemczech. Do tej pory fundusze na taki cel rezerwowane były w budżetach poszczególnych landów.

Głosowanie nad budżetem odbędzie się jednak pod koniec listopada i dopiero wtedy będzie jasne, ile pieniędzy przeznaczono na naukę polskiego w Niemczech.

Od września, a więc z początkiem roku szkolnego, polski rząd, tak jak zapowiedział, ograniczył wydatki na naukę niemieckiego jako języka mniejszości w polskich szkołach i tym samym zmniejszył liczbę godzin z trzech do jednej w tygodniu. Subwencję oświatową przysługującą z tytułu nauczania języków mniejszościowych i języka regionalnego w szkołach obcięto o 39,8 mln zł. I tylko mniejszości niemieckiej. Wszystkie pozostałe mniejszości prowadzące naukę swojego języka wciąż robią to w wymiarze trzech godzin tygodniowo.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną