Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Katecheci będą uczyć etyki, już się stroją w nowe szaty. Czarnek wymyślił, uczniowie bez wyjścia

Katecheci będą uczyć religii i etyki. Czy mają przygotowanie pedagogiczne? Katecheci będą uczyć religii i etyki. Czy mają przygotowanie pedagogiczne? Robert Górecki / Agencja Gazeta
Nie znam powodów, które skłoniły Przemysława Czarnka do wprowadzenia obowiązku edukacji moralnej. Nie ma jednak znaczenia, czy za decyzją ministra stoi polityczny cynizm, religianctwo, czy głęboka i szczera wiara. Skutki będą jednakowo złe.

Od nowego roku szkolnego religia i etyka staną się przedmiotami obowiązkowymi (uczniowie będą musieli wybrać jeden z nich). Zmiana obejmie najpierw klasy czwarte w podstawówkach i klasy pierwsze w szkołach ponadpodstawowych. Co roku kolejna grupa wiekowa zostanie dotknięta tym obowiązkiem, aż wreszcie wszyscy uczniowie będą systematycznie i przez wiele lat przyswajać sobie wartości moralne. Przemysław Czarnek robi wszystko, aby były to wartości katolickie.

Przed katechetą nie uciekniesz

Obecnie uczniowie mają prawo nie chodzić ani na religię, ani na etykę. Mogą wybrać nic. Wielu z tego prawa korzysta, szczególnie w dużych miastach. Czarnek martwi się, że młodzież wielkomiejska nie jest zapoznawana z wartościami moralnymi, że nie nasiąka katolickim systemem wartości. Żeby przerwać ten proces uniezależniania się nastolatków od Kościoła, minister wpadł na pomysł wprowadzenia obowiązku edukacji moralnej: albo w ramach lekcji religii, albo etyki. Wybór jest pozorny, gdyż bez względu na wskazany przedmiot uczeń najprawdopodobniej trafi na tego samego nauczyciela: katechetę. Świeckich etyków jest bowiem bardzo mało, natomiast religijni nauczyciele etyki mnożą się jak króliki.

Kiedy deklarowanie udziału w lekcjach religii zaczęło dramatycznie spadać (nawet do zera w niektórych klasach), katecheci przestali być w szkole tak bardzo potrzebni. W moim liceum z czterech zostało dwóch, a godzin dla nich jest tak mało, że wystarczyłoby w zupełności dla jednego.

Reklama