Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Sidła złych wieści

Ronja von Wurmb-Seibel dla „Polityki”. Dlaczego media nas straszą, choć złe wiadomości nam szkodzą

Ronja von Wurmb-Seibel Ronja von Wurmb-Seibel materiały prasowe
Ronja von Wurmb-Seibel, niemiecka dziennikarka, autorka książki „Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić”, o tym, jak media lubią straszyć i dlaczego to robią.
„Gdy czujemy już strach, aktywniej wyszukujemy złe informacje, uzależniamy się od nich, pozwalamy, by rządziły naszymi emocjami, tak jakby wszystkie złe zdarzenia, o których słyszymy, dotyczyły nas samych.”Marcin Bondarowicz „Gdy czujemy już strach, aktywniej wyszukujemy złe informacje, uzależniamy się od nich, pozwalamy, by rządziły naszymi emocjami, tak jakby wszystkie złe zdarzenia, o których słyszymy, dotyczyły nas samych.”

JACEK ŻAKOWSKI: – Jak się pani ma?
RONJA VON WURMB-SEIBEL: – Dziś super. Świeci słońce, a ja od rana nie włączyłam komputera ani telewizora. Mam dzień bez wiadomości. To dobrze robi na głowę.

Już się boję. Bo jest popołudnie, a wybitna niemiecka dziennikarka nie wie, co się dzieje na świecie.
Wiem, co się dzieje. Nie wiem tylko, o czym media informowały przez ostatnie kilkanaście godzin. Dzięki temu potrafię cieszyć się słońcem. Miałam z tym coraz większy problem, nim zaczęłam robić sobie głodówki informacyjne. Myślałam już nawet, że coś jest ze mną nie tak, skoro coraz trudniej jest mi się czymkolwiek ucieszyć. Aż w „British Journal of Psychology” przeczytałam badania pokazujące, że wystarczy kilkanaście minut oglądania newsów, żeby złe myśli zdominowały nasze postrzeganie świata.

Czyli?
Żebyśmy się zaczęli bać. Nie tylko o przyszłość świata, ale o własne życie. A gdy czujemy już strach, aktywniej wyszukujemy złe informacje, uzależniamy się od nich, pozwalamy, by rządziły naszymi emocjami, tak jakby wszystkie złe zdarzenia, o których słyszymy, dotyczyły nas samych. Ludzie wciąż słyszący o aktach terroryzmu zaczynają przeżywać je tak, jakby dotknęły ich samych. Po zamachach 11 września, w okresie „wojny z terroryzmem”, słynny amerykański psycholog, badacz traum Filip Zimbardo, nazwał to „syndromem stresu przedurazowego” (PTSS).

Jak słynne PTSD, czyli zespół stresu pourazowego, na który cierpią ranni wracający z wojny, tylko bez doświadczania urazu.
Skutek jest podobny: lęk, zagubienie, nietolerancja, uprzedzenia, nieufność, ksenofobia, a wraz z nimi poczucie bezsilności, apatia, emocjonalny paraliż. W XXI w.

Polityka 16.2023 (3410) z dnia 11.04.2023; Rozmowa Polityki; s. 22
Oryginalny tytuł tekstu: "Sidła złych wieści"
Reklama