Społeczeństwo

Dzieci takich jak Kamil było już wiele. Wyższe kary ich nie ochroniły

Częstochowa. Okolice miejsca zamieszkania Kamila Częstochowa. Okolice miejsca zamieszkania Kamila Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl
Nie wyciągamy wniosków, nie uczymy się na błędach, tylko działamy od tragedii do tragedii – mówi rzeczniczka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. – Nadal nie wiemy, co w systemie nie zadziałało w każdym z tych wypadków. Dlaczego?

W Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę telefony urywają się od poniedziałku. To właśnie tego dnia szpital poinformował o śmierci ośmioletniego Kamila z Częstochowy. Wszyscy chcą wiedzieć: kto zawiódł? Czy mogliśmy zapobiec tej śmierci? Nasuwa się jeszcze inne pytanie: dlaczego dopiero gdy dochodzi do najgorszego, te pytania padają? Dzieci takich jak Kamil było już wiele.

Cykl przemocy i śmierci

Ośmioletni Kamil do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka trafił 3 kwietnia w ciężkim stanie. Za największy problem lekarze uznali chorobę oparzeniową i fakt, że dziecko przez pięć dni nie uzyskało pomocy medycznej. Oprawcą był jego ojczym, który oblał chłopca wrzątkiem i go pobił.

Nad Kamilem znęcano się wcześniej. Nie zareagowali na to inni dorośli, z którymi mieszkał, w tym jego matka. Ale już w 2019 r. sytuacją chłopca zainteresował się sąd, zaalarmowany przez policję, która znalazła kilkuletniego chłopca samego na ulicy. Rodzina została objęta opieką pracownika socjalnego.

Podobna sprawa, równie głośna, wstrząsnęła Polską ponad dziesięć lat temu. W marcu 2010 r. w stawie w Cieszynie odnaleziono ciało chłopczyka. Dopiero dwa lata później ustalono, że należy do dwuletniego Szymona z Będzina. Nad dzieckiem znęcali się jego najbliżsi: ojciec i matka.

Sprawy Szymona i Kamila wywołały ogromne oburzenie i współczucie. Ten pierwszy został niejako zaadoptowany przez mieszkańców Cieszyna, gdzie go pochowano. Do dzisiaj zostawiają na jego grobie zabawki. Próbują dać miłość i uwagę, której nie miał za życia.

Po śmierci Kamila na Facebooku powstały dwie grupy wsparcia, liczące kolejno 2 i 8 tys. użytkowników. Ludzie chcą wziąć udział w pogrzebie chłopca, przynieść mu misie.

Wyższe kary nie chronią dzieci

W odpowiedzi na śmierć Kamila politycy Zjednoczonej Prawicy zaczęli żałować zniesienia kary śmierci w Polsce. Jej zwolennikiem okazał się premier Mateusz Morawiecki. Padają kolejne deklaracje zaostrzenia przepisów.

Rodzice Szymona z Będzina dostali zaostrzone wyroki: 15 lat dla ojca i 13 dla matki. Między śmiercią dwulatka a śmiercią Kamila było wiele innych, podobnych. Czteroletnią Oliwię z Łodzi zabił ojczym. Został skazany na 20 lat więzienia, ale po interwencji Zbigniewa Ziobry doszło do kasacji. Prokurator generalny uznał karę za zbyt łagodną. Sprawą ponownie zajmie się Sąd Apelacyjny w Łodzi.

Dwuletni Marcel z Chodzieży został uduszony. Sąd Apelacyjny podwyższył wyroki dla matki i jej partnera. Ta pierwsza spędzi w więzieniu 25 lat. Trzyletnia Hania z Kłodzka od urodzenia doświadczała przemocy ze strony ojczyma. Mężczyzna otrzymał wyrok 17 lat więzienia za znęcanie się i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Matka Hani za kratami spędzi trzy i pół roku.

Zabawki i wyższe kary: czy na tym powinniśmy poprzestać? Czy to przerwie cykl przemocy i śmierci istot bezbronnych, zdanych na dorosłych i system, który w teorii ma je chronić?

Monika Kamińska, rzeczniczka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, podkreśla, że w Polsce cały czas skupiamy się na tym, żeby karać sprawców, a nie chronić dzieci. A to są dwie różne rzeczy i działania powinny iść równolegle. – Karanie sprawców to podejście reaktywne, które nie zapobiega przemocy wobec dzieci. Polityka państwa powinna skupiać się na profilaktyce, ochronie dzieci oraz pomocy tym dzieciom, które już tej przemocy doświadczyły – nie ma wątpliwości Kamińska.

Kiedy Serious Case Review

Nie wyciągamy wniosków z tych tragedii, nie uczymy się na błędach, tylko działamy od tragedii do tragedii. Nadal nie wiemy, co w systemie nie zadziałało w każdym z tych wypadków. Dlaczego? Bo ich nie analizujemy, nie podchodzimy krytycznie do systemu, nie szukamy w nim luk – dodaje rzeczniczka FDDS.

A jest rozwiązanie, dzięki któremu luki w systemie mogłyby być wyłapywane i później łatane. To mechanizm Serious Case Review, który pozwala na analizę śmiertelnych przypadków krzywdzenia dzieci w niezależnym postępowaniu. SCR z powodzeniem działa m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie doprowadził do najważniejszych reform związanych z rozszerzeniem systemu ochrony dzieci.

Prace nad podobnym rozwiązaniem w Polsce zaczęły się w 2019 r. od petycji Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Była reakcją na śmierć w wyniku stosowania przemocy pięciorga dzieci w ciągu jednego miesiąca. Doszło do porozumienia z Kancelarią Prezydenta RP, która razem z fundacją podjęła się prac nad regulacjami.

Ustawa w sprawie wprowadzenia SCR miała trafić do Sejmu w 2021 r., ale nagle zapadła cisza. – Serious Case Review sprawdził się w Wielkiej Brytanii i wierzymy, że w Polsce również pomógłby nam wyłapać luki w systemie. Ale projekt utknął i nie wiemy nawet dlaczego – komentuje Kamińska.

Fundacja podjęła też współpracę z Rzecznikiem Praw Dziecka. Powstało wewnętrzne zarządzenie, dzięki któremu miał on zyskać możliwość powołania zespołu roboczego do analizy każdej takiej śmierci jak ta Kamila. Fundacja wskazała ekspertów, którzy mogliby się tego podjąć. Zgodnie z zarządzeniem rzecznik miał otrzymywać informację o każdym takim przypadku niezwłocznie.

W lipcu zeszłego roku fundacja wysłała do Mikołaja Pawlaka pytanie, co dzieje się z zarządzeniem. Wciąż czeka na odpowiedź. – My nadal jesteśmy otwarci na współpracę. I apelujemy, aby o ochronie dzieci mówić i mówić aż do skutku. Nie tylko w sytuacjach, gdy dochodzi do najgorszego – zaznacza Monika Kamińska.

Rzecznik Praw Dziecka: analizujemy przypadki

We wtorek wysłałam do Kancelarii Prezydenta i biura Rzecznika Praw Dziecka pytania dotyczące Serious Case Review. Do tej pory odpowiedź otrzymałam tylko od Mikołaja Pawlaka.

„Systemowa analiza przypadków krzywdzenia dzieci jest prowadzona w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. Zajmuje się tym powołany przez rzecznika specjalny zespół specjalistów, który działa przy funkcjonującym w biurze rzecznika Zespole ds. Przestępczości Wobec Dzieci. Zespół analizuje rozwiązania prawno-proceduralne i praktyki ich stosowania w zakresie ochrony praw dziecka” – zapewnia Pawlak.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jak Koreańczycy podbijają świat muzyki klasycznej. Słychać ją nawet w słynnych k-dramach

Muzycy z Korei Południowej coraz częściej podbijają świat muzyki klasycznej. To dalszy ciąg koreańskiej fali, efekt olbrzymich ambicji i kultury, która Beethovena i Brahmsa umieszcza w tytułach romansowych seriali.

Dorota Szwarcman
15.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną