Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Rodzić po ludzku czy po polsku? Niestety, wybór nie należy do nas

Szpital w Nowym Tagu Szpital w Nowym Tagu Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Po śmierci Izabeli z Pszczyny kolejna rodzina ogłuszona niespodziewaną stratą zwróciła się do mediów ze szczegółowymi informacjami o przebiegu lekarskich interwencji, mimo których nie udało się uratować kolejnej kobiety. Nowa ofiara zakazu aborcji nazywała się Dorota Lalik.

„Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności, bezpieczeństwa i poszanowania swojej osoby” – mówi art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ. Art. 4. stanowi z kolei, że nikogo nie wolno czynić niewolnikiem ani nakładać na niego służebności. Polska jest krajem zasadniczo wolnym od tego typu przymusu, tak przynajmniej stanowi konstytucja. Oczywiście o ile przypadkiem nie jesteś w ciąży; wówczas w świetle prawa i wyroków Trybunału Konstytucyjnego nakładają na ciebie dziewięć miesięcy służebności – wobec płodu. Coraz częściej okazuje się, że ta służebność kosztuje nas najwyższą cenę – życie.

„Nikt nie dał nam wyboru”

Po śmierci Izabeli z Pszczyny kolejna rodzina ogłuszona niespodziewaną stratą zwróciła się do mediów ze szczegółowymi informacjami o przebiegu lekarskich interwencji, mimo których nie udało się uratować Doroty Lalik w piątym miesiącu „stanu błogosławionego”. Pani Dorota trafiła do szpitala w 20. tygodniu ciąży, kiedy nagle odeszły jej wody. Jakiekolwiek szanse na utrzymanie ciąży w takich przypadkach istnieją, jeśli do odejścia wód dojdzie najwcześniej po ukończeniu 22. tygodnia – informacja o tym jest zawarta w wytycznych Ministerstwa Zdrowia wydanych w zeszłym roku po śmierci Izabeli z Pszczyny. Według ministerstwa należy wówczas poinformować pacjentkę „o ograniczonych szansach dziecka na przeżycie i prawidłowy rozwój” i zdać się na jej decyzję.

Według męża Doroty Lalik zmarłej nie poinformowano o nikłych perspektywach kontynuacji ciąży, ale robiono nadzieję, że wszystko będzie dobrze: „Pielęgniarki kazały jej leżeć z nogami powyżej głowy, bo twierdziły, że dzięki temu wody mogą powrócić, napłynąć…” – relacjonował Marcin Lalik w rozmowie z Wyborcza.pl. „Nikt nam nie powiedział, że obumarcie płodu to kwestia czasu, że nie mamy szans właściwie na zdrowe dziecko i że odejście wód płodowych jest dla Doroty niebezpieczne. Przez cały czas podtrzymywano w nas nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że pewnie nie uda się utrzymać ciąży do końca, ale może urodzi się wcześniak w 35. tygodniu ciąży. Nikt nie dał nam wyboru ani szansy na uratowanie Doroty, bo nikt nie powiedział nam, że jej życie jest zagrożone”.

Decyzja najgorsza z możliwych

Mimo wiedzy medycznej, że płodu w przypadku bezwodzia na tak wczesnym etapie ciąży w zasadzie nie da się uratować, i mimo skokowo rosnącego wskaźnika CRP mierzącego obecność nieokreślonego stanu zapalnego w organizmie interwencji – w ciągu trzech dni wzrósł on od 2,4 mg/l do 46 mg/l, czyli dziesięciokrotności normy, nie podejmowano działań zmierzających do ratowania życia pacjentki. Konsultant wojewódzki prof. Hubert Juras stwierdził wskazanie do operacyjnego usunięcia macicy wraz z płodem dwie godziny po stwierdzeniu, że płód obumarł. Tak jakby aborcja jako zabieg bezpośrednio ratujący życie po prostu nie istniała. Owszem, ustawa wymaga stwierdzenia, że zaistniały przesłanki do przerwania ciąży przez lekarza innego niż przeprowadzający aborcję, ale nie jest powiedziane, że musi to być konsultant wojewódzki. A jeśli nawet szpital nie wyobraża sobie innego przeprowadzenia tej procedury – dlaczego wezwano go tak późno, skoro ciąża pani Doroty i tak była z góry skazana na obumarcie?

Choć pośrednio śmierci pani Doroty przysłużyła się „nagonka na aborcję” (mimo że według Krystyny Kacpury z Fundacji Federa żadnego lekarza w Polsce jeszcze nie skazano za przerywanie ciąży…) i dziwaczny klimat wokół życia płodowego, np. sprzeczne z nauką i zdrowym rozsądkiem nazywanie embrionów „dziećmi”, to o ile nie wyjdą na jaw jakieś szczególne okoliczności, na razie wiele wskazuje na to, że tym razem bezpośrednio przyczynił się do tego zgonu personel medyczny, nie podejmując na czas działań ratujących życie ani też nie konsultując ryzyka z pacjentką. Po prostu podjęto decyzję za pacjentkę, w dodatku, jak się okazało, najgorszą z możliwych. Czas więc najwyższy, by to środowisko lekarskie podjęło poważne kroki, by jakoś zacząć godzić nieprzychylne środowisko społeczne i prawne ze składaną przez każdego lekarza przysięgą Hipokratesa.

Szansa na bezpieczny poród

Zaś wszystkim politykom, wedle których zakaz aborcji to remedium na demograficzną zapaść, należy zadedykować słowa dyrektor wykonawczej UNICEF Catherine Russell, wygłoszone z okazji publikacji raportu o śmiertelności i umieralności okołoporodowej na świecie w 2022 r.: „Żadna matka nie powinna obawiać się o swoje życie podczas sprowadzania dziecka na świat, zwłaszcza gdy istnieje wiedza i narzędzia do leczenia powszechnych powikłań. Równość w opiece zdrowotnej daje każdej matce, bez względu na to, kim jest i gdzie się znajduje, uczciwą szansę na bezpieczny poród i zdrową przyszłość ze swoją rodziną”. W każdym miejscu, a więc także w Polsce.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Duda nie wypełnia obowiązku. Ktoś się łudził?

PiS i Andrzej Duda dostarczyli przekonującego dowodu, że powoływani przez nich ambasadorowie byli, ogólnie rzecz biorąc, marnej jakości. Konflikt prezydenta z rządem Tuska na tym tle właśnie się pogłębił.

Marek Ostrowski
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną