Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kościół nie dostanie działek na szczycie Łysej Góry? Decyzja PiS do zmiany, choć łatwo nie będzie

Klasztor na Łysej Górze Klasztor na Łysej Górze Zbigniew Borek / Polityka
Rząd Mateusza Morawieckiego wbrew prawu wykroił 1,35 ha ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego, żeby przekazać je zakonowi oblatów. Rząd Donalda Tuska zapowiada cofnięcie zmian – zgodnie z postulatami ekspertów, przyrodników i społeczników.

„Sytuacja, która miała miejsce, była niebezpiecznym precedensem” – powiedział wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Działania poprzedniego rządu nazwał skandalicznymi, podkreślał, że każda ekipa rządząca powinna uszanować pewne świętości: „Nie powinno być tak, że premier doprowadza do sytuacji, w której parki narodowe, które są też ostoją naszej kultury oraz tożsamości przyrodniczej i narodowej, są przesuwane czy zmieniane, bo komuś się tak podoba”.

Czytaj też: PiS zastał Polskę drewnianą potęgą. Zostawił paździerz

Sa równi i równiejsi. I jest Kościół

Pisaliśmy o tej sprawie we wrześniu 2023 r. w tekście „Państwowo-kościelny pakt na Łysej Górze. Klasztor dostał trzy działki za grosze”. Na wierzchołku Łysej Góry (zwanej też Łyścem czy Świętym Krzyżem) znajdują się pozostałości przedchrześcijańskiego wału kultowego, bazylika i klasztor Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, muzeum parku narodowego (w zachodnim skrzydle opactwa) i dawny zakonny szpitalik (też w zarządzie parku). Oblaci zabiegali o przejęcie zachodniego skrzydła i szpitalika, a sprzyjający im rząd PiS wydzielił z parku narodowego trzy działki (łącznie 1,35 ha) wraz z tymi obiektami.

Nierówność traktowania widać tam jak na dłoni. Turyści, w tym reporter „Polityki”, gramolą się pod górę ścieżką na piechotę (po wykupieniu biletu do parku narodowego), a inni wjeżdżają na sam szczyt wypasionymi furami, parkują tuż przy murach świątyni, żeby wziąć udział we mszy.

Reklama