Społeczeństwo

Koniec tortur! Znamy już wyniki egzaminu ósmoklasisty. Jest gorzej niż rok temu

Egzamin ósmoklasistów w Częstochowie Egzamin ósmoklasistów w Częstochowie Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl
Oczekiwania ósmoklasistów co do wyników egzaminu rozminęły się z rzeczywistością. W 2024 r. spodziewano się co najmniej takich samych rezultatów jak zeszłoroczne lub nawet lepszych, nie było przecież żadnej reformy. Lepszych wyników niestety nie ma z żadnego przedmiotu.

CKE kazała czekać aż siedem tygodni na wyniki egzaminu ósmoklasisty. Egzamin zaczął się 14 maja, wyniki ogłoszono 3 lipca. Konieczność długiego oczekiwania to dla 14-, 15-latków (niektórzy mają tylko 13 lat) wielki sprawdzian z cierpliwości. W dobie masowych wręcz problemów psychicznych nastolatków tak długie oczekiwanie to istne tortury. Szkoły zapewniały pomoc pedagogiczną i psychologiczną, z której chętnie korzystano. Nie wszędzie jednak pracują psycholodzy.

Kilka tygodni to i tak nic w porównaniu z cierpliwością, którą muszą się wykazać maturzyści. Ci czekają na wyniki ponad dwa miesiące (matura zaczęła się 7 maja, rezultaty dopiero 9 lipca). Mimo że z racji wieku powinni być bardziej dojrzali, niektórzy wręcz szaleli i wciąż szaleją ze strachu, że coś poszło nie tak i marzenia o studiach trzeba będzie odłożyć na przyszły rok. W liceach i technikach również można było skorzystać z pomocy pedagoga i psychologa. Rozmowy z wychowawcą oraz innymi nauczycielami też pomagały.

Wielu absolwentów podstawówek tuż po egzaminie spanikowało i wskazało w rekrutacji szkołę znacznie poniżej swoich możliwości. Niektórzy natomiast zaszaleli i wybrali kompletnie nierealistycznie. Dzisiaj obawy i marzenia zderzyły się z rzeczywistością. Wyniki egzaminu ósmoklasisty decydują bowiem o przyjęciu do wymarzonego liceum, technikum lub szkoły branżowej. Teraz, gdy już każdy nastolatek wie, jak zdał, wreszcie może wskazać szkołę zgodną z własnymi ambicjami i na swoją miarę.

Gorsze wyniki z prawie wszystkich przedmiotów

Zaczyna się więc wielkie zamieszanie na listach szkół pierwszego i kolejnego wyboru. Żeby dokonać zmiany preferencji, trzeba złożyć wniosek (zdalnie lub osobiście) i unieważnić poprzednią decyzję. Zasady rekrutacji mogą się różnić w poszczególnych regionach, trzeba więc wczytać się w regulamin. Pracownicy zatrudnieni podczas naboru będą mieli ręce pełne roboty, a są przecież wakacje. Zatroskani rodzice będą dzwonili do szkół i pytali, czy uzyskana przez dziecko liczba punktów na pewno wystarczy. Sekretarka dużo wcześniej uprzedzała, aby 3 lipca oraz przez kilka następnych dni żaden pracownik nie zawracał jej głowy, gdyż po ogłoszeniu wyników egzaminu ósmoklasisty musi wszystkie siły poświęcić na rzecz rekrutacji. Telefony będą się urywały, będzie wiele hałasu o punkty. Nawet dyrekcja musi sekretarce schodzić wtedy z drogi.

Zamieszanie podczas rekrutacji jest tym większe, im bardziej oczekiwania ósmoklasistów co do wyników egzaminu rozminęły się z rzeczywistością. W 2024 r. spodziewano się co najmniej takich samych rezultatów jak zeszłoroczne lub nawet lepszych, nie było przecież żadnej reformy. Lepszych wyników niestety nie ma z żadnego przedmiotu. Średnio absolwenci podstawówek utrzymali rezultat zeszłoroczny z języka angielskiego (2024 i 2023 – 66 proc.), co już powinno cieszyć. Rok temu oskarżano pisowskie władze, że będą manipulować wynikami w okresie kampanii wyborczej, aby przydać sobie blasku. Po wyborach sprawy nie zbadano, gdyż PiS przegrał.

Jest stabilizacja z języka angielskiego, są za to gorsze wyniki z dwóch pozostałych przedmiotów. Z matematyki spadek okazał się minimalny: tylko o 1 pkt proc. w stosunku do poprzedniego roku (2023 – 53 proc., 2024 – 52 proc.), natomiast aż o 5 pkt proc. gorzej wypadł egzamin z języka polskiego (2023 – 66 proc., 2024 – 61 proc.). Rok temu angielski i polski szły łeb w łeb, co dla patriotów już było ujmą na honorze. Obecnie muszą przeboleć fakt, iż nastolatki lepiej władają językiem obcym niż ojczystym. Na razie różnica wynosi tylko 5 pkt proc. na korzyść angielskiego. Jeśli jednak nie zareagujemy, w kolejnych latach polszczyzna jeszcze bardziej będzie traciła na znaczeniu w oczach młodzieży. Zresztą jak się porówna wyniki egzaminu maturalnego, między angielskim a polskim jest przepaść (2023 – angielski 85 proc., polski 66 proc.).

Martwią wyniki z egzaminu z matematyki

Gdy porówna się wyniki egzaminu ósmoklasisty z kilku lat, widać, że język angielski zdawany jest na podobnym poziomie: w 2022 – 67 proc., w 2021 – 66 proc. To może świadczyć nie tylko o zbliżonych umiejętnościach kolejnych roczników, lecz przede wszystkim o dopracowaniu arkusza egzaminacyjnego, który w każdym roku ma podobną skalę trudności. Nie udało się tej sztuki opanować twórcom arkuszy z matematyki, dlatego wyniki co roku są tak różne. W 2021 r. ósmoklasiści rozumieli królową nauk średnio na 47 proc., natomiast w 2022 aż o 10 pkt proc. lepiej (57 proc.). Niestety rok później spadek był o 4 pkt proc. (2023 – 53 proc.). W tym roku o kolejny punkt (52 proc.).

Nie ma co jednak narzekać na obecny poziom wiedzy matematycznej, gdyż w 2019 i 2020 r. ten przedmiot absolwenci podstawówek zdali średnio na poziomie 45 i 46 proc. Uważam, że arkusz egzaminacyjny z matematyki nie jest wystarczająco dopracowany, stąd tak różne wyniki na przestrzeni kilku lat. Bardziej zbliżone są wyniki egzaminu z języka polskiego, choć pewne skoki też się zdarzają: 2019 – 63 proc., 2020 – 59 proc., 2021 – 60 proc., 2022 – 60 proc. Szkoda, że zeszłorocznego, dość dobrego wyniku 66 proc. nie udało się utrzymać i w 2024 wróciliśmy do najpopularniejszego rezultatu 60 proc. (z małym hakiem – 61 proc.).

Aby móc poznać za rok, jaki wpływ na wyniki egzaminów będą miały dwie niedawne zmiany w edukacji – ograniczenie zadawania prac domowych i odchudzenie podstaw programowych – arkusze egzaminacyjne muszą być bez zarzutu. Gdy są niedopracowane, poznamy jedynie skutki pracy zespołów tworzących zadania, a nie faktyczną wiedzę i umiejętności absolwentów podstawówek. Żeby znać prawdę o poziomie edukacji, należałoby objąć CKE zewnętrznym nadzorem lub też dokonać znaczących zmian w tej instytucji, przede wszystkim w kadrze kierowniczej. Jeśli tak się nie stanie, o faktycznej wiedzy i umiejętnościach nastolatków będziemy dowiadywać się z międzynarodowych badań PISA (niestety nie są prowadzone w każdym roku, lecz jedynie co 3 lata), natomiast wyniki podawane przez CKE to będzie co roku loteria.

Wielu młodych zniechęca się do dalszej nauki

Średnie wyniki egzaminów nie są najgorsze, jednak gdy zauważymy, że bardzo wysokie oraz najwyższe, czyli 80–100 proc., osiąga spory odsetek ósmoklasistów, pojmiemy, jak wiele osób posiada wiedzę i umiejętności wręcz fatalne. Np. z języka angielskiego aż jedna trzecia absolwentów osiąga poziom celujący (90–100 proc.), ile więc osób musi prawie nic nie umieć, skoro średni wynik to tylko 66 proc.? CKE ujawnia też wyniki w zależności od położenia szkoły: wsi, małego, średniego i dużego miasta. Pokazują one, że najsłabiej wypadają szkoły małomiasteczkowe oraz wiejskie, co przekonuje najlepszych uczniów z tych miejscowości, że po dobrą naukę muszą iść do dużych miast, inaczej zmarnują swój potencjał. Nie każdy rodzic wypuści jednak 14-latka z domu, a codzienne dojazdy nie zawsze są możliwe.

Wyniki egzaminu ósmoklasisty są dużo ważniejsze niż matura. Maturę można bowiem powtarzać, jeśli rezultat okazał się niezadowalający, natomiast ósmoklasista musi zdać raz a dobrze (nie można tego egzaminu powtarzać, sama obecność zalicza, wynik zerowy również). Ósmoklasista ma też znacznie mniejszy wybór miejsc do dalszej nauki, dostaje się do jednej placówki (maturzysta może dostać się na dziesięć kierunków, a potem zdecydować), trochę może kombinować ze zmianą szkoły, ale nie za bardzo. Natomiast oferta uczelni i kierunków studiów jest znacznie szersza, dotyczy też całego kraju, nawet odległych miejscowości, a nie tylko jak najbliżej domu. Maturzysta może przez pięć lat poprawiać wyniki matury, aż osiągnie to, co chciał. Takiej szansy nie otrzymali ósmoklasiści, dla nich jest to egzamin jednorazowy, zdawany na zasadzie „być albo nie być”.

Wielu młodych ludzi ponosi porażkę i zniechęca się do dalszej nauki. Formalnie wszyscy zdali ten egzamin, wielu jednak na poziomie najniższym, czyli w przełożeniu na oceny – niedostatecznym (w liceum zwykle ocena dopuszczająca zaczyna się od 40–45 proc.). Z matematyki wynik określany oceną niedostateczną uzyskał co trzeci absolwent podstawówki. Ci uczniowie trafią do tych samych szkół, które będą określane jako najsłabsze, gdyż przyjmują wszystkich kandydatów, nawet z wynikiem zerowym. Natomiast najlepsza młodzież wybierze najlepsze szkoły, do których słabi uczniowie nie są przyjmowani. Egzamin ósmoklasisty, jak żaden inny, odgrywa wielką rolę w posegregowaniu młodzieży. Nie byłoby w tym aż tak wiele zła, gdyby zgrupowani w tych samych szkołach najsłabsi uczniowie otrzymywali pomoc w nadrabianiu braków. Będzie jednak odwrotnie. Pomoc w byciu jeszcze lepszymi otrzymają uczniowie, którzy najlepiej zdali egzaminy, a słabi w pozbawionym wsparcia środowisku utracą resztki tego, co jeszcze mają.

Uczniów, którzy dzisiaj dowiedzieli się o bardzo niskich wynikach z egzaminu ósmoklasisty, w niedługim czasie system zacznie określać mianem trudnych, niezdolnych lub jeszcze gorzej. Wielu zostanie skazanych na degenerację w szkołach, które nie mogą otoczyć nastolatków odpowiednią do ich potrzeb troską, bo nie mają ku temu warunków, środków ani odpowiedniej kadry. Niedawno dowiedzieliśmy się, że władze oświatowe w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia planują zmotywować psychologów, aby chętniej podejmowali pracę w szkołach. Mówi się o przyznaniu dyrektorom prawa do dopłacania psychologom, aby ich zarobki mogły być większe niż nauczycieli. Czekamy na odpowiednie rozporządzenie oraz środki finansowe. Ciekawe, jak zareagują na to związki zawodowe.

Najlepsi będą się uczyć w gronie najlepszych, a najsłabsi z najsłabszymi

Według obecnego prawa nie można różnicować płac ze względu na potrzeby, jakie zaspokajają pedagodzy, np. chronienie zdrowia psychicznego młodzieży nie może być wyceniane wyżej niż uczenie religii czy etyki. Brak różnic w zarobkach między nauczycielami pracującymi z trudną i nietrudną młodzieżą zniechęca do zatrudniana się w tzw. słabszych szkołach. Najwięcej wakatów jest w placówkach, gdzie uczy się młodzież, która najsłabiej zdaje egzaminy. Tam też nauczyciele są najbardziej przeciążeni pracą. Nigdzie nauczyciel nie narobi się tak bardzo, jak ucząc czy opiekując się dziećmi, które utraciły motywację do nauki.

Ogłoszone dziś wyniki egzaminu ósmoklasisty są nie tylko informacją dla uczniów i rodziców. Są też nie tylko wskazówką dla nauczycieli szkół podstawowych, jak powinni pracować z kolejnym rocznikiem ósmoklasistów. One są przede wszystkim ważną informacją dla władz oświatowych, które tworzą warunki edukacji w Polsce. Funkcją tego egzaminu nie może być wyłącznie segregacja absolwentów podstawówek na zdolnych i niezdolnych, na osiągających sukcesy i mających poważne trudności w opanowaniu elementarnych umiejętności. Wnioski z egzaminu po szkole podstawowej trzeba wyciągnąć znacznie głębsze.

Dzisiaj wielu ósmoklasistów dowiedziało się, że poniosło porażkę i czeka ich miejsce w takiej szkole ponadpodstawowej, do której nie chcą iść. Pozornie problem rozwiązuje mniejsza niż w poprzednich latach liczba absolwentów, która gwarantuje, że każdego gdzieś się wepchnie. Nadal jednak najlepsi będą się uczyć w gronie najlepszych, a najsłabsi razem z najsłabszymi. To prowadzi do gettoizacji szkół. To nie jest dobry system edukacji. Należy raczej oczekiwać od władz stworzenia takiego systemu, w którym wszyscy uczniowie mają zapewnione, że podczas wielu lat nauki osiągną postęp i odniosą sukces, choć każdy w czymś innym. Potrzebny jest kolejny okrągły stół, przy którym powinni usiąść i zgłosić swoje uwagi wszyscy uczniowie, również ci najsłabsi.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jak Koreańczycy podbijają świat muzyki klasycznej. Słychać ją nawet w słynnych k-dramach

Muzycy z Korei Południowej coraz częściej podbijają świat muzyki klasycznej. To dalszy ciąg koreańskiej fali, efekt olbrzymich ambicji i kultury, która Beethovena i Brahmsa umieszcza w tytułach romansowych seriali.

Dorota Szwarcman
15.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną