Polska na czerwono: aborcyjny zaścianek Europy. Znów spadamy w ważnym rankingu
Jesteśmy przedostatni w Unii Europejskiej, bo gorzej jest tylko na Malcie. Biorąc pod uwagę cały kontynent, zaliczyliśmy bolesny upadek, zajmujemy teraz czwarte miejsce od końca – ostatnio przeskoczyło nas nawet Monako.
Tak w skrócie można opisać, jak polskie prawo antyaborcyjne wypada na tle innych europejskich legislacji. Informacje na ten temat zbiera co cztery lata Europejskie Forum Parlamentarne na rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych, SRHR, zrzeszające europarlamentarzystów zaangażowanych w tę tematykę i wydające tzw. Atlas aborcyjny.
Tegoroczny, opublikowany 24 września, na kilka dni przed Światowym Dniem Bezpiecznej Aborcji, pozwala śledzić postępy, ale najczęściej ma za zadanie wskazywać luki i rozliczać rządy z przestrzegania praw seksualnych i reprodukcyjnych.
Polska na czerwono
Jeśli spojrzymy na tegoroczną rankingową mapkę, Polska wyróżnia się znowu „na czerwono”. Znajdujemy się na samym końcu Europy pod względem dostępu do przerywania ciąży. Za nami, na trzech ostatnich miejscach, są jedynie mikropaństwa, jak Liechtenstein, Andora i oczywiście ultrakatolicka Malta, gdzie aborcja pozostaje nielegalna bez względu na okoliczności.
W czasie, jaki minął od wydania poprzedniego raportu, czyli przez ostatnie cztery lata, prześcignęły nas państwa z dotychczasowego konserwatywnego ogona Europy, czyli Monako, Gibraltar i San Marino, enklawa na terytorium Włoch.
W tym ostatnim państwie pod koniec 2021 r. najpierw zorganizowano referendum, a później uchwalono ustawę, na mocy której aborcja jest legalnie dostępna do 12. tygodnia ciąży, a po upływie tego terminu – w przypadku zagrożenia życia kobiety lub poważnej wady rozwojowej płodu. Podobnie było na Gibraltarze: najpierw referendum, potem ustawa.
Aborcja: projekty w zamrażarce
Mimo zmiany władzy w 2023 r. Polska wciąż umacnia się w roli zaścianka. Oceniani byliśmy przez grono medyczek, prawniczek i aktywistek z całej Europy w kilkunastu kategoriach: dostępności aborcji na wczesnym etapie ciąży bez wskazania powodu, dostępności aborcji z powodów ekonomicznych i społecznych, medycznych, z powodu gwałtu; standardów i jakości oferowanych usług; dostępności farmakologicznej aborcji; ochrony przed przemocą aktywistów antyaborcyjnych; dostępu do rzetelnych informacji oraz działania przeciwko dezinformacji aborcyjnej.
Polska wypełniła te wszystkie zadania jedynie w 18,6 proc. i razem z Maltą (3,7 proc.) oraz Andorą (0 proc.) zamyka europejski ranking. Znaleźliśmy się w grupie państw, w których aborcja pozostaje przestępstwem, z surowymi karami i brakiem rzetelnych informacji przekazywanych ze źródeł rządowych.
W polskim parlamencie w komisjach wciąż czeka kilka projektów, które miały poprawić sytuację Polek. To ustawa przywracająca stan prawny sprzed wyroku trybunału Julii Przyłębskiej (zgłoszona przez Trzecią Drogę), dwa projekty legalizujące aborcję do 12. tygodnia ciąży (zgłoszone przez Lewicę i Koalicję Obywatelską), a także powtórnie złożony projekt dekryminalizacji. Ten ostatni znów trafił do komisji nadzwyczajnej, która – można to już oficjalnie ogłosić – pełni funkcję zamrażarki dla ustaw o aborcji.
Aborcja: gdzie w Europie jest najlepiej?
Aborcja „na żądanie” dostępna jest w 43 krajach, ale tylko osiem nie nakłada dodatkowych warunków, by zabieg mógł się odbyć. 23 państwa obejmują aborcję ubezpieczeniem zdrowotnym. Pięć umożliwia dostęp do aborcji poprzez telemedycynę (chodzi o wystawienie recepty na tabletki do domowej aborcji). 22 rządy publikują rzetelne informacje o dostępie do aborcji w internecie.
Liderami rankingu są Szwecja, Francja, Holandia, Finlandia, Dania. To kraje z pełną dekryminalizacją aborcji, szeroką dostępnością świadczeń, finansowaniem aborcji w ramach systemu zdrowia, rzetelnymi rządowymi źródłami online i aktywnym przeciwdziałaniem dezinformacji.