Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Miasto jak sklep z cukierkami

Jak stworzyć miasto przyjazne dla seniorów. Żeby takie było, musi spełnić osiem warunków

„Problem bardzo często polega na tym, że ludzie ze sobą nie rozmawiają”. „Problem bardzo często polega na tym, że ludzie ze sobą nie rozmawiają”. Tomasz Sternicki / Forum
Rozmowa z prof. Janem Kazakiem o tym, jak projektować współczesne miasta, aby mogli w nich dobrze żyć i funkcjonować starsi ludzie.
Dr hab. inż. Jan KazakUniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu Dr hab. inż. Jan Kazak
„Odchodzić po ludzku”Polityka „Odchodzić po ludzku”

Wszystkie materiały, które ukazały się dotychczas w ramach cyklu „Odchodzić po ludzku”, znajdą Państwo w zakładce na naszej stronie: www.polityka.pl/odchodzicpoludzku

Zachęcamy też do dzielenia się z nami swoimi opiniami i doświadczeniami: akcja@polityka.pl

AGNIESZKA SOWA: Zespół pana profesora opracował raport z rekomendacjami dla miast, co powinny zrobić, żeby być miejscem przyjaznym dla seniorów. Państwa „Manifest” Światowa Organizacja Zdrowia publikuje na swojej stronie.
JAN KAZAK: Po polsku nazywaliśmy go apelem, ale po angielsku funkcjonuje jako „Manifest”. Apel jest dokumentem programowym, który może być wykorzystany do stworzenia przyjaznych dla osób starszych środowisk miejskich, w których starsze osoby czują się mile widziane i cieszą się lepszą jakością życia. Obejmuje 10 kluczowych punktów, które przedstawiają poglądy osób starszych i przedstawicieli władz miasta na temat idei miast i społeczności przyjaznych osobom starszym, zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia.

WHO już w 2007 r. opracowała wytyczne, jak tworzyć miasta przyjazne seniorom. Wskazano kluczowe obszary, w których trzeba działać, np. transport, mieszkalnictwo czy przestrzenie publiczne, natomiast nie dostarczono żadnego instrumentu, jak zmierzyć, na ile jest dobrze, a na ile źle. I stąd nasz pomysł, że trzeba opracować instrumenty pomiarowe.

Zaczęliśmy od badań ankietowych, ponad 800 osób w Polsce: seniorzy z Wrocławia i Krakowa, a za granicą z Hagi i Bukaresztu. Potem, trochę na przekór utartemu poglądowi, że ludzie starsi nie radzą sobie ze światem cyfrowym, zaprosiliśmy ich do procesu tworzenia narzędzia cyfrowego wzorowanego na popularnej w niektórych miastach aplikacji „Napraw miasto” – czyli np. zrób zdjęcie połamanej ławki, napisz krótki komentarz i wyślij, żeby miasto wiedziało, że trzeba ją naprawić. Nasi seniorzy przez kilka miesięcy funkcjonowali z tą aplikacją, w trakcie swojej codziennej aktywności, spacerów czy zakupów. Robili zdjęcia, zarówno tego, co działa dobrze i powinno być częściej stosowane, jak i tego, co nie działa i jest dla nich problemem.

Były też warsztaty seniorów z przedstawicielami samorządów?
W trakcie realizacji projektu zorientowaliśmy się, że problem bardzo często polega na tym, że ludzie ze sobą nie rozmawiają. Urzędnicy nie wiedzą, czego oczekują mieszkańcy, a mieszkańcom wydaje się, że jak zgłosili problem, to w krótkim czasie powinien zostać rozwiązany. Dlatego nasz projekt skupił się na usprawnieniu procesu zarządzania miastem, włączenia do niego samych seniorów.

Wrocław i Kraków dołączyły do sieci „age friendly cities”. Co to za sieć?
To sieć miast pod egidą WHO. Kraków dołączył dwa lata temu, a Wrocław już w 2018 r. „Age friendly” oznacza, że miasta powinny być przyjazne ludziom w każdym wieku. W architekturze jest takie pojęcie: projektowanie uniwersalne. Ja to zawsze tłumaczę na przykładzie dostosowywania miast dla rowerów. Gdy dla rowerzystów zaczęto obniżać krawężniki, żeby przejazdy były wygodniejsze, to okazało się, że chętnie korzystają z nich również młodzi rodzice z wózkiem i osoby na wózku inwalidzkim. Ale także ludzie w pełni sił, ciągnący walizkę.

Rozwiązanie stworzone z myślą o jednej grupie później w funkcjonowaniu okazuje się być wygodne dla wielu różnych grup. Seniorzy są swego rodzaju papierkiem lakmusowym – to, co tworzone jest z myślą o nich, przy okazji jest wygodne także dla innych mieszkańców. Np. miejsca odpoczynku zacienione przez drzewa. Kiedy mamy falę upałów powyżej 30 stopni, dla mnie to będzie komfortowe, że mogę sobie usiąść na ławce w cieniu. Ale gdyby nawet tej ławeczki nie było, też bym pewnie wyszedł z domu. Natomiast dla seniora, który ma problemy zdrowotne, dla którego zmęczenie i upał mogą oznaczać zawał serca, to może być czynnik zerojedynkowy, przesądzający o tym, czy pozostanie w domu.

Jedna z prac pokazywanych w ramach wystawy: trening bokserski dla osób z chorobą ParkinsonaTomasz Kaczor/Muzeum Warszawy 2025Jedna z prac pokazywanych w ramach wystawy: trening bokserski dla osób z chorobą Parkinsona

Czy we Wrocławiu widać tę przynależność do sieci?
Moim zdaniem tak. W zeszłym roku przyjechał do nas dziennikarz z „The Guardian” i napisał o polskim podejściu do seniorów, innym niż na Zachodzie, gdzie częściej traktuje się ich jako grupę wymagającą pomocy. Akurat kiedy przyleciał, była we Wrocławiu inauguracja Wrocławskich Dni Seniora. Na naszym rynku stanęła ogromna scena, odbył się wielki marsz seniorów. Dziennikarz był wyraźnie zaskoczony, że w przestrzeni miejskiej można seniorów pokazać jako odważną, śmiałą grupę, która jest ważna w mieście. A nie tylko, że po cichu wyślemy im bony finansowe. To jest właśnie „Respect and social inclusion”, czyli szacunek i tzw. włączenie społeczne, jeden z ośmiu obszarów niezbędnych według WHO, aby stworzyć „age friendly city”.

Jakie to obszary?
Tylko trzy dotyczą infrastruktury, likwidacji barier architektonicznych w budynkach i środkach transportu. Więcej jest obszarów „miękkich”, społecznych. Są też komunikacja i informacja. Miasto musi dotrzeć do wszystkich. I nie wystarczy fanpage na Facebooku. We Wrocławiu popularne są papierowe biuletyny cotygodniowe z informacjami o remontach, awariach, ale też z kalendarium imprez miejskich. Kolejne obszary to wsparcie społeczności lokalnej, usługi zdrowotne, włączenie obywatelskie i aktywność zawodowa, bo nie każda osoba w wieku emerytalnym przestaje pracować.

Przykładem najbliższym mojemu sercu jest mama, która też pracuje na uczelni. Od dziesięciu lat jest na emeryturze, ale cały czas mówi, że jest jeszcze za młoda, żeby na Uniwersytecie Trzeciego Wieku być słuchaczką, więc jest nauczycielką. Pamiętam, że mój dziadek wychodził głównie do ogródka, a babcia sporadycznie na zakupy do pobliskich sklepów. Teraz naprawdę dużo starszych osób uczestniczy w życiu swojej firmy, społeczności, miasta. A miasto przyjazne dla osób starszych jest trochę jak sklep z cukierkami. Wchodzi się i jest bardzo duża oferta, ale to ode mnie zależy, po który produkt będę chciał sięgnąć. Wrocław przypomina już taki sklep z cukierkami.

Pamiętam jednak rozmowę z seniorką, która prowadziła we Wrocławiu warsztaty dla osób starszych o tematyce bankowej i finansowej. Pochodzi z okolic Kłodzka i porównuje sytuację seniorów wrocławskich do tych z Kotliny Kłodzkiej – według niej ci we Wrocławiu są wręcz przebodźcowani. Oferta jest tak duża, że już nie wiadomo, co wybrać. Tylko że większość Polaków w starszym wieku nie mieszka w dużych miastach, nie ma zatem tak dużej możliwości wyboru.

A na wsiach nie tylko nie ma takiej oferty, ale najczęściej nie ma nawet chodników. Ale z tego, co pan mówi, wynika, że ważniejsze są obszary społeczne niż dostosowywanie przestrzeni publicznych.
Taki też wniosek płynie z naszych badań ilościowych. Mieszkalnictwo nie było wskazywane jako największe wyzwanie. Jeśli mam ograniczony budżet i muszę zdecydować, na co go wydać, to nie na budowanie wszędzie wind. Oczywiście, są tzw. więźniowie czwartego piętra, którym te windy trzeba montować – albo, jeśli to możliwe, zmienić ich miejsce zamieszkania. Pamiętam badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, gdzie seniorów z wiktoriańskich piętrowych domków przeniesiono do parterowych bungalowów. Jeden z uczestników tego badania, który po kilku latach mieszkania na parterze musiał gdzieś wejść po schodach, napisał: „Przeprowadzka do domu parterowego to najgorsza rzecz, którą można było mi zrobić, bo odcięła mnie od tej regularnej aktywności i pozbawiła umiejętności chodzenia po schodach”. Rozwiązania architektoniczne trzeba dostosowywać do potrzeb.

Kadr z filmu Franciszka Orłowskiego „I raz, i dwa”, poświęconego kreatywnym działaniom osób starszych, oraz stół z obrusem do wspólnego haftowania.Tomasz Kaczor/Muzeum Warszawy 2025Kadr z filmu Franciszka Orłowskiego „I raz, i dwa”, poświęconego kreatywnym działaniom osób starszych, oraz stół z obrusem do wspólnego haftowania.

Senior w wielkim mieście

Czy Warszawa jest miastem dla osób w każdym wieku? Czy potrafimy wyobrazić sobie starość, która nie jest problemem, ale naturalnym i ważnym etapem życia? Jakie jest miejsce osób starszych w życiu miasta? To pytania, na które odpowiadają twórcy wystawy „Starsze miasto” w Muzeum Woli w Warszawie. POLITYKA, która od blisko roku prowadzi cykl „Odchodzić po ludzku”, objęła patronatem to wydarzenie. Wystawa odbywająca się w ramach 17. edycji festiwalu Warszawa w budowie otworzyła się 26 września i będzie ją można zobaczyć do 29 marca 2026 r. Przez temat starości prowadzą nas prace m.in. Władysława Hasiora, Zbigniewa Libery, Moniki Mamzety, Romana Opałki czy Agaty Zbylut. Specjalnie na wystawę powstały prace Janusza Byszewskiego i Mariusza Libla, związanego z Grupą Twożywo, Ewy Cieniak, Magdy Mosiewicz, Franciszka Orłowskiego i Liliany Zeic.

Część wystawy została przygotowana we współpracy z osobami starszymi. A konkretnie – z grupami seniorskimi, członkiniami i członkami klubu działającego przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Muzeum zależy, aby pokazać autentyczną i wielowarstwową opowieść o tym, jak seniorzy widzą zarówno siebie, jak i przestrzeń miejską, w której żyją.

Ale „starzejące się” miasta będą musiały się zmieniać?
Mówiąc o miastach dla seniorów, warto spojrzeć szerzej. To nie tylko podjazdy zamiast schodów, dodatkowe windy czy poręcze. Uważam, że jedną z najistotniejszych kwestii jest tworzenie osiedli międzypokoleniowych. Przemieszanie osób młodych, rodzin wychowujących dzieci i seniorów sprawia, że łatwiej im nawiązywać relacje społeczne. Przy takich rozwiązaniach międzypokoleniowych z większą uwagą projektuje się przestrzenie do integracji, zarówno w samych budynkach, jak i w ich otoczeniu. Innym rozwiązaniem, także pomagającym radzić sobie z samotnością wśród osób starszych, jest tzw. co-housing [od ang. community housing, czyli „wspólnota zamieszkania” –przyp. red.]. W Polsce pierwszy taki projekt ruszył w Rybniku. Seniorzy mogą zamieszkać razem i jako współlokatorzy dzielą się obowiązkami wspólnego mieszkania, wspierając się i towarzysząc sobie. To dobre rozwiązanie, nie wiem jednak, czy przyjmie się u nas, bo Polacy są bardzo przywiązani do posiadania własnego domu, a rozwiązania wspólnotowe nie są u nas tak popularne jak w innych krajach.

A poza domem? Co jest potrzebne na ulicach, placach czy w parkach, żeby seniorzy czuli się tam dobrze?
W zakresie przestrzeni publicznych najważniejszym elementem, o którym mówią uczestnicy naszych badań, jest zieleń. I mam na myśli tutaj nie tylko parki, które są miejscem spacerów i odpoczynku. Chodzi też o zieleń wzdłuż drogi, która da cień i ułatwi poruszanie się w upalny dzień – dzięki czemu starsi ludzie nie będą więźniami własnego domu. To szersze zagadnienie tzw. biofilii w architekturze, która wiąże się z tym, że człowiek chce obcować z naturą, również ze względu na jej działanie terapeutyczne. Nie wszędzie da się zasadzić drzewa, alternatywnym rozwiązaniem są chodniki w podcieniach budynków. Dają nie tylko cień, ale też chronią przed deszczem.

Poza ułatwieniami architektonicznymi na świecie stosuje się także innowacyjne rozwiązania informatyczne. Problemem dla seniora jest np. zbyt krótki czas, w którym świeci się światło zielone na przejściach dla pieszych, więc np. w Singapurze starsi ludzie mogą skorzystać z kart zbliżeniowych, które ten czas wydłużają.

W wieku senioralnym oprócz ewentualnych ograniczeń fizycznych dochodzi także kwestia zdolności poznawczych. Jest sporo prac w zakresie projektowania przyjaznego osobom z demencją. Takie rozwiązania mają ułatwiać nawigację w przestrzeni i rozpoznawanie drogi. Ważne tu jest np. uwzględnianie charakterystycznych punktów orientacyjnych, spójnej kolorystyki oraz odpowiedniego oświetlenia. Badania nad projektowaniem przyjaznym osobom z demencją dotyczą zarówno przestrzeni publicznych, jak i układów wewnątrz budynków.

Co sprawiło, że młody człowiek zajmuje się problematyką senioralną?
Takie samo pytanie zadała mi uczestniczka grupy fokusowej podczas mojego pierwszego wywiadu z seniorami w 2018 r. w Australii. Zażartowałem, że w moim kraju jest tak dużo do zrobienia, że muszę zacząć już teraz, żeby do mojej emerytury udało się zdążyć chociaż trochę zdziałać.

ROZMAWIAŁA AGNIESZKA SOWA

***

Dr hab. inż. Jan Kazak – profesor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, z Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury Krajobrazu, specjalizujący się w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, rozwoju miast oraz zarządzania środowiskiem. Wraz ze swoim zespołem cztery lata temu otrzymał grant w ramach Urban Europe, konkursu, który wspiera innowacyjne badania oraz projekty dotyczące wyzwań i szans związanych z rozwojem miast w Europie. Zespół prof. Kazaka skupił się na problemie starzejących się miast – przygotował projekt pozwalający na włączenie seniorów w proces zarządzania miastem. Dzięki temu powstał specjalny raport z rekomendacjami dla miast.

Polityka 42.2025 (3536) z dnia 14.10.2025; Społeczeństwo; s. 33
Oryginalny tytuł tekstu: "Miasto jak sklep z cukierkami"
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama